foto: Soudal Quick-Step

Tim Merlier (Soudal Quick-Step) wygrał po finiszu z peletonu trzeci etap Tour de France. Liderem pozostał Mathieu van der Poel (Alpecin-Deceuninck). Z wyścigu na skutek kraksy wycofał się Jasper Philipsen (Alpecin-Deceuninck). 

Trzeci etap „Wielkiej Pętli” prowadził z Valenciennes do Dunkierki i liczył 178 kilometrów. Jedyną trudnością był pokonywany podobnie jak w sobotę Mont Cassel (2,2 km, śr. 4,6%). Odcinek zdecydowanie premiował sprinterów.

Kolarze rozpoczęli rywalizację przy lekko padającym deszczu. Tempo podyktował Jonas Rickaert (Alpecin-Deceuninck) i okazało się, że odjechał przypadkowo od peletonu. Dołączył do niego Matej Mohoric (Bahrain Victorious), jednak ostatecznie obaj wrócili do zasadniczej grupy.

Dzisiaj ucieczka niezbyt się „opłacała”, więc nie mieliśmy prób ataków. Peleton jechał w bardzo spacerowym tempie. Po pierwszej godzinie etapu średnia wynosiła niewiele ponad 36 km/h.

W dużej grupie tempo dyktowali zawodnicy Alpecin-Deceuninck. Sytuacja nie zmieniała się. W peletonie było dużo rozmów, a średnia rosła bardzo powoli. Defekty sprzętu mieli między innymi Alberto Dainese (Tudor Pro Cycling Team), Bert Van Lerberghe (Soudal Quick-Step) czy Georg Zimmermann (Intermarché – Wanty).

Około 75 kilometrów przed metą miało powiać, ale tym razem cały peleton jechał bardzo czujnie. Walkę mieliśmy na lotnej premii w Isbergues. Niestety to nie o zwycięstwie Jonathana Milana (Lidl – Trek) będzie się mówiło najwięcej. Przez błąd Bryana Coquarda (Cofidis) upadł Jasper Philipsen (Alpecin-Deceuninck). Pierwszy lider tegorocznej Wielkiej Pętli musiał wycofać się z wyścigu.

 

Dość zaskakującą akcję zaprezentował Tim Wellens (UAE Team Emirates – XRG). Belg zaatakował przed podjazdem Mont Cassel (2,3km; śr. 4,1%) i przejął koszulkę lidera klasyfikacji górskiej od swojego kolegi z zespołu, Tadeja Pogačara. Tym samym zamieni on koszulkę mistrza Belgii na koszulkę w grochy.

Wellens wypracował sobie ponad minutę przewagi, ale ostatecznie poczekał na peleton. Kolejne kilometry przebiegały bardzo spokojnie i powoli formowały się sprinterskie pociągi. W strefie ochronnej mieliśmy wielką kraksę w środku peletonu, w której ucierpiał między innymi Remco Evenepoel.

W dość chaotycznej końcówce ponownie mieliśmy kraksę, a najszybszy okazał się Tim Merlier (Soudal Quick-Step). Tuż za nim finiszował Jonathan Milan (Lidl – Trek).

Wyniki 3. etapu Tour de France 2025:

Results powered by FirstCycling.com

 

 


Wszystko o 112. edycji Tour de France:

Poprzedni artykułTour de France 2025: Jasper Philipsen poza wyścigiem!
Następny artykułFabio Jakobsen zadowolony z rehabilitacji
Arek Waluga
Pismak z pasji, nie z wykształcenia. Wielbiciel scoutingu i skarbów kibica. Pisze to co myśli, a nie co wypada.
guest
6 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Ricky
Ricky

Popieprzony etap…

Życzę Pogacarowi, by zgodnie ze swoimi wyraźnymi preferencjami, mógł jak najdłużej jechać w koszulce mistrza świata – najlepiej tak do Pól Elizejskich ;).

A propos koszulek, to ciekawe czy Rafał też dostanie tak ładnie wyeksponowaną koszulkę mistrza Polski, jak Tim Wellens (choć oczywiście nasze barwy mogą to trochę technicznie utrudnić).

Antoni
Antoni

Który finiszował w sprincie Staszek Aniołkowski ?

Miko
Miko

Coś czuje, że jutro Pogacar założy żółtą koszulkę zgodnie ze swoimi wyraźnymi preferencjami. I będzie w niej jechał tak do Pól Elizejskich ;).

Alek
Alek

1 dnf to mało jak na to co się działo i jak wyglądały upadki, ale zobaczymy ile będzie DNS.

Rob
Rob

Co z tym kolarstwem się stało. Rowery za kilkadziesiąt tysięcy złotych, które psują się po kilka razy w ciągu 3 tygodni. Kolarze zajmujący się tylko jazdą na rowerze przez całe życie specjalnie odżywiani, trenowani w tunelach aerodynamicznych, wszystko dopracowane co do milimetra. I najważniejszy wyścig w sezonie, a oni przewracają się kilka razy dziennie. Chyba nikt im nie powiedział w UCI, że coś poszło nie tak 🤔

Ricky
Ricky

Rob – tylko co UCI może tu zrobić, poza jakimiś kosmicznymi rozwiązaniami typy ograniczenie prędkości czy wymuszenie na organizatorach, żeby takich etapów nie było (czemu nie miałbym nic przeciwko, choć faktycznie trudno, by wielkie toury a zwłaszcza TdF składały się wyłącznie z etapów pagórkowatych i górskich).