Oto nadszedł czas ostatnich rozstrzygnięć w 108. edycji Giro d’Italia – przed nami 2 ostatnie górskie etapy włoskiej trzytygodniówki. Na pierwszy ogień idzie piątkowa próba pomiędzy Biellą a Champoluc, podczas której organizatorom udało się zmieścić niemal 5 tysięcy metrów przewyższenia na „zaledwie” 166 kilometrach. Kto będzie górą podczas tej morderczej rywalizacji?
20 lat temu, w 2005 roku, zdefiniowana została rozdzielczość 4K, która dla wielu była wielką rewolucją w kwestii oglądania materiałów wideo. Analogiczną rewolucję może też przynieść „etap w 5K”, jak nazwałem piątkowy, 19. odcinek Giro d’Italia, podczas którego kolarze będą mieli do pokonania właśnie rzeczone „5k”, czyli 5 tysięcy metrów przewyższenia. Ostatnie dekady sprawiły, że teoretycznie kibicom kolarstwa mogły spowszednieć tego typu próby – ba, tylko podczas tegorocznego Giro d’Italia na kolarzy czekały także 2 inne mające niewiele mniejsze przewyższenie etapy, ale jednak dla zawodników to wciąż są mordercze wyzwania, które są praktycznie gwarancją wielkich wydarzeń. Kiedy dodać do tego, że mający sumarycznie najwyższe przewyższenie etap ma także „zaledwie” 166 kilometrów to mamy pewność, że w piątek faworyci klasyfikacji generalnej będą musieli stoczyć między sobą pojedynek o to kto wciąż będzie walczył o końcowe zwycięstwo, a kto z tej rywalizacji wypisze się jeszcze przed sobotnią próbą z przejazdem przez Colle delle Finestre (18,4 km; 9,2%).
Przed startem 108. Giro d’Italia patrząc na profil dzisiejszego etapu nieco obawiałem się, że tak równe rozłożenie akcentów spowoduje, że finalnie faworyci będą jechali razem, a najlepsi mogą dotrzeć na metę na remis. Poprzednie dni dobitnie pokazały jednak, że na starcie włoskiej trzytygodniówki zameldowała się w tym roku grupa bardzo aktywnie ścigających się zawodników, którzy wykorzystują każdą okazję, a to zapowiada po prostu przepiękne widowisko.
Oto, co na temat 19. etapu 108. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
Etap 19, 30 maja: Biella > Champoluc (166 km | 4908 m)
Królewski etap 108. edycji Giro d’Italia rozpocznie się w Piemoncie, ale w dalszej części podejmie próbę utrwalenia w pamięci nazw przełęczy znajdujących się w odizolowanej od reszty kraju Dolinie Aosty. Organizatorom wyścigu udało się upakować blisko 5000 metrów przewyższenia na liczącej zaledwie 166 kilometrów trasie, co oznacza dzień poważnej próby, na który składają się niemal wyłącznie podjazdy i zjazdy.
Po wyjeździe z Bielli peleton uda się na północ, pokonując najpierw rozgrzewkowy Croce Serra (11,2 km, śr. 4,6%, max. 15%), a następnie już całkiem poważne Col Tzecore (16,0 km, śr. 7,7%, max. 15%), Col Saint-Pantaleon (16,5 km, śr. 7,2%, max. 12%), Col de Joux (15,1 km, śr. 6,9%, max. 12%) i Antagnod (9,5 km, śr. 4,5%, max. 11%).
Do mety w Champoluc prowadzi krótki zjazd z ostatniej premii. Finałowy kilometr zawiera odcinek miejskiej kostki brukowej.







Pogoda
Na stronie internetowej Giro d’Italia znajdziemy prognozę mówiącą, że przez cały dzień temperatury mają wyraźnie przekraczać 20 stopni Celsjusza, na niebie próżno będzie szukać chmur, a wiatr ma być niezauważalny.
Faworyci
Piątkowy etap może przynieść nam 2 scenariusze – albo wszystkie ekipy schowają się za plecami UAE Team Emirates – XRG, które wypuści duży odjazd dnia i będzie próbowało możliwie długo odwlekać przyspieszenie tak, aby Isaac del Toro przetrwał trudności suchą stopą i pozostał liderem przed jutrzejszym etapem, albo też od samego początku zobaczymy wysokie tempo, na czele znajdą się co najwyżej najwybitniejsi harcownicy oraz kolarze wysłani tam jako stacje przekaźnikowe, a my już na Col Tzecore (15,8 km; 7,7%) bądź najdalej na Col Saint-Pantaléon (16,5 km; 7,2%) zobaczymy wówczas grillowanie lidera tak, by ten nie miał nóg do odpowiadania na ataki podczas wspinaczki pod Col de Joux (15,3 km; 6,9%). Myślę bowiem, że faworyci klasyfikacji generalnej nie będą czekali na dużo prostsze Antagnod (9,5 km; 4,7%) i dzisiejsza rywalizacja rozkręci się na dobre na długo przed metą.
Patrząc na wyniki z wtorku głównym faworytem piątkowego etapu wydaje się być Richard Carapaz (EF Education – EasyPost). Ekwadorczyk jeździ efektownie, ale przy tym także i efektywnie, a 19. etap będzie dla niego idealną okazją do tego by założyć różową koszulkę. Myślę, że 32-latek nie będzie chciał czekać do sobotniej rywalizacji i już dziś zobaczymy jego atak na pozycję lidera.
Ostatnie dni pokazały, że niezwykle mocny jest Giulio Pellizzari (Red Bull – BORA – hansgrohe). 21-letni Włoch do lidera traci aż 5 minut, zatem na jego ataki niekoniecznie rywale muszą natychmiastowo odpowiadać, a to może być dla niego przepustką do walki o etapowy triumf i kto wie – być może także awans do czołowej „5” klasyfikacji generalnej.
Po cichu, bez wielkich uniesień, ale przy tym niezwykle skutecznie ścigał się dotychczas Simon Yates (Team Visma | Lease a Bike). Brytyjczyk wydaje się być najdojrzalszą wersją siebie jaką widzieliśmy w historii, ale warto przy tym pamiętać, że 32-latek w historii potrafił robić rzeczy wielkie i atakować tak, że rywale nie mieli szans na to odpowiadać. Kto wie, może w piątek zobaczymy właśnie taką wersję Simona Yatesa, który również ma ogromną szansę na przejęcie różowej koszulki na 2 dni przed końcem 108. Giro d’Italia?
Zacząłem omawianie faworytów od rywali dotychczasowego lidera, ale ten przecież nie jest bez szans w tym pojedynku. Choć wtorkowy etap pokazał, że Isaaca del Toro (UAE Team Emirates – XRG) można pokonać to jednak to właśnie 21-letni Meksykanin cały czas pozostaje liderem wyścigu i różowa koszulka oraz bardzo mocny zespół, którego częścią jest Rafał Majka, mogą nieść młodego zawodnika przez kolejne podjazdy po życiowy sukces. Rozum mówi mi, że piątkowa próba może być bardzo brutalna dla Meksykanina, ale jednocześnie serce wierzy, że Isaac del Toro jeszcze raz pokaże, że niemożliwe nie istnieje i przed sobotnim etapem pozostanie on jednym z głównych aktorów widowiska, jakim jest walka o różowy trykot i Trofeo Senza Fine.
Jeśli o etapowy triumf mieliby powalczyć faworyci klasyfikacji generalnej to w tej w czołówce na tym etapie rywalizacji pozostają także Derek Gee (Israel-Premier Tech), Egan Bernal (INEOS Grenadiers), Damiano Caruso (Bahrain-Victorious), Einer Rubio (Movistar Team), Adam Yates (UAE Team Emirates – XRG), Michael Storer (Tudor Pro Cycling Team) oraz Max Poole (Team Picnic PostNL). Kto wie, może któryś z nich będzie miał dzień konia i postanowi zaskoczyć rywali odważnym atakiem?
Jeśli zaś o etapowy triumf powalczyć mieliby uciekinierzy to w pierwszej grupie znaleźć mogą się tacy kolarze jak Lorenzo Fortunato, Wout Poels i Christian Scaroni (XDS Astana Team), Chris Harper i Filippo Zana (Team Jayco AlUla), Romain Bardet i Chris Hamilton (Team Picnic PostNL), Nairo Quintana i Jefferson Alveiro Cepeda (Movistar Team), Wilco Kelderman i Steven Kruijswijk (Team Visma | Lease a Bike), Pello Bilbao i Afonso Eulálio (Bahrain-Victorious), Davide Piganzoli (Team Polti VisitMalta), Daniel Felipe Martínez (Red Bull – BORA – hansgrohe), Nicolas Prodhomme (Decathlon AG2R La Mondiale Team), Carlos Verona (Lidl-Trek), Georg Steinhauser (EF Education – EasyPost), Embret Svestad-Bårdseng (Arkéa – B&B Hotels) czy David Gaudu (Groupama-FDJ).
Harmonogram
Start etapu: 12:30
Prognozowany finisz: 17:00-17:35
Transmisja TV: 12:00-17:45 w Eurosporcie 2
Wszystko o 108. Giro d’Italia:
- Zapowiedź trasy
- Oficjalna lista startowa
- Plan transmisji telewizyjnych
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Podsumowanie 2. tygodnia
- Wszystkie artykuły










Riczi musisz!
czy Pellizzari jest juz lepszy od roglicia?
Ciekawie się zapowiada. Jeśli del Toro wjedzie na Col de Joux w grupie wszystkich faworytów GC, to powinien dzisiaj utrzymać koszulkę lidera. Visma, Ineos i EF muszą narzucić mocne tempo od samego początku, a Carapaz / Yates / Bernal powinni zaatakować na najbardziej stromym odcinku Col de Joux.