fot. Decathlon-Ag2r La Mondiale

Choć długo wydawało się, że o zwycięstwo powalczą dziś liderzy ekip, to na mecie pierwszy był Nicolas Prodhomme.

Trasa przedostatniego górskiego etapu tegorocznego Giro d’Italia prowadziła z Bielli do Champoluc i obejmowała pięć solidnych wzniesień, których łączne przewyższenie dochodziło do blisko pięć tysięcy metrów. Na trasie brakowało legendarnych podjazdów pokroju Colle de Finestre, lecz kombinacja Col Tezcore, Col Saint Pantaleon, Col de Joux oraz Antagno w połączeniu z położeniem w wyścigowym kalendarzu, zwiastowała emocje.

Profil etapu:

Fakt, że 19. etap oznaczał dla faworytów ostatni dzwonek na wykazanie aktywności i walkę o końcowy triumf nie oznaczał jednak, że o zwycięstwo etapowe nie powalczą uciekinierzy. Wręcz przeciwnie, w ostatnich latach 19. odcinek wyścigu padał ich łupem bardzo regularnie. Ostatnim zawodnikiem, który wygrał etap z grupy faworytów w ostatni piątek Giro d’Italia, był w 2021 roku Simon Yates.

W kolejnych latach zwycięstwa padały łupem uciekinierów, a w tym roku z planem pójścia w ich ślady w odjazd zabrali się: Nico Denz, Gianni Moscon (obaj Red Bull-BORA-hansgrohe), Kaden Groves (Alpecin-Deceuninck), Antonio Tiberi, Pello Bilbao (obaj Bahrain Victorious), Sylvain Moniquet, Anthony Perez (obaj Cofidis), Stan Dewulf, Nicolas Prodhomme (obaj Decathlon AG2R La Mondiale), Darren Rafferty, Georg Steinhauser (obaj EF Education-EasyPost), David Gaudu, Lorenzo Germani (obaj Groupama-FDJ), Thymen Arensman (INEOS Grenadiers), Simon Clarke (Israel-Premier Tech), Patrick Konrad, Jacopo Mosca, Mads Pedersen, Carlos Verona (wszyscy Lidl-Trek), Jefferson Alveiro Cepeda (Movistar Team), Mark Donovan, Milan Vader (obaj Q36.5 Pro Cycling Team), Mattia Cattaneo (Soudal Quick-Step), Chris Harper (Jayco AlUla), Romain Bardet (Picnic PostNL), Wout van Aert, Edoardo Affini, Bart Lemmen (wszyscy Team Visma | Lease a Bike), Marco Brenner (Tudor Pro Cycling Team), Igor Arrieta (UAE Team Emirates), Martin Marcellusi, Manuele Tarozzi (obaj VF Group-Bardiani CSF-Faizanè), Christian Scaroni (Astana Qazaqstan Team).

W odjeździe znalazło się zatem wielu zwycięzców etapowych z poprzednich dni, jednak większość z nich dość szybko straciło szanse na powtórzenie sukcesu. Akcje Nico Denza, Madsa Pedersena, a nawet, w obecnej formie, Wouta van Aerta, od początku stały nisko ze względu na ukształtowanie terenu. Z kolei Christian Scaroni – bohater Włochów z Passo di San Valentino dziś nie czuł się tak dobrze jak we wtorek i został z tyłu już na początku Col Saint-Pantaleon. Na szczycie środkowego podjazdu dnia spośród wszystkich zwycięzców zaczynających etap w ucieczce dnia, na czele pozostał już tylko Carlos Verona. Hiszpan jechał aktywnie – gdy pod koniec Saint-Pantaleon do ataku ruszył Nicolas Prodhomme, on ruszył za nim. Problem w tym, że jego szanse na kolejne zwycięstwo wcale nie były wyraźnie większe od tych Denza, Van Aerta czy Pedersena. Na szczycie podjazdu ucieczka miała zaledwie 2 minuty przewagi nad peletonem.
Spokojna pogoń
Różnica powiększyła się nieco na zjeździe, dzięki czemu prowadząca trójka – Tiberi, Prodhomme i Verona rozpoczęła Col de Joux z trzyminutową przewagą nad topniejącym peletonem. Wówczas mogło się jeszcze wydawać, że ich wysiłki na niewiele się zdadzą. Za ich plecami bowiem bardzo mocną pracę wykonywali pomocnicy faworytów „generalki”. Szczególnie wyróżniali się kolarze Visma | Lease a Bike i EF-EasyPost pracujący na rzecz Simona Yatesa i Richarda Carapaza. W efekcie kurczyła się z jednej strony przewaga uciekinierów, a z drugiej – sama grupa goniąca. Nie minęła jedna trzecia podjazdu, a już nie było w niej 9. w klasyfikacji generalnej Adama Yatesa oraz 11. Maxa Poole’a.
Jeśli zaś chodzi o uciekinierów – główna grupa już na 5 km przed szczytem Col de Joux doścignęła Tiberiego i Veronę, a z przodu pozostał już tylko samotny Prodhomme, który nieco wcześniej dzięki dynamicznemu skokowi oderwał się od wyraźnie zniechęconych towarzyszy. Na czele pracował już wówczas wspierający Isaaca del Toro Rafał Majka. Dziś Polak nie zrobił w głównej grupie rzezi. Jego celem nie było doścignięcie Prodhomme’a, a utrudnienie ataków rywalom, którzy na Col de Joux rzeczywiście nie zagrozili jego liderowi jadącemu w Maglia Rosa. Nawet gdy próbę podjął Richard Carapaz, od razu na jego kole pojawili się Yates i Del Toro. Mniej więcej dwie minuty później na czele znów był Polak, strofujący Giulio Pellizzariego, który próbował skoku na ostatniej premii górskiej. Uspokojenie, które w głównej grupie wprowadził Polak znacząco przyczyniło się do tego, że różnica między Prodhommem znów zaczęła rosnąć. Na szczycie Joux wynosiła już półtorej minuty.
Prodhomme po życiowy sukces

Kolejne minuty upływały spokojnie – z każdym kilometrem coraz bardziej jasnym stawało się to, że zwycięzcą etapu nie będzie żaden z faworytów, a nieustępliwy Prodhomme. Nic w tym kontekście nie dał atak Carapaza, który znów zaatakował w końcówce podjazdu. Tym razem jego skok był zdecydowanie bardziej dynamiczny – na tyle, że tylko Isaac del Toro był w stanie na niego odpowiedzieć. Dwójka szybko oddaliła się od pozostałych kolarzy czołówki klasyfikacji generalnej, jednak zwycięstwo było już poza zasięgiem.

Kolarze dojechali do szczytu i do pokonania pozostał im już tylko krótki zjazd do mety. Kilka minut później Nicolas Prodhomme oficjalnie został zwycięzcą etapowym Giro d’Italia. Zwycięzca Orlen Wyścigu Narodów z 2018 po siedmiu latach oczekiwania w końcu osiągnął wielki sukces także jako kolarz elity.

Del Toro i Carapaz dojechali do mety 58 sekund za plecami Francuza, a w końcowym sprincie szybszy, zgodnie z oczekiwaniami, był Meksykanin. Kolejna grupa straciła do dwóch najlepszych kolarzy tegorocznego wyścigu 24 sekundy.

Wyniki 19. etapu Giro d’Italia 2025:

Results powered by FirstCycling.com

Poprzedni artykułKolarstwo w 5K. 5k przewyższenia – zapowiedź 19. etapu Giro d’Italia 2025
Następny artykułKampania Remco Evenepoela z nagrodami
Bartek Kozyra
Magister politologii, ale bardziej niż polityka pasjonuje go sport. Trenował kolarstwo w Krakusie Swoszowice i biegi średnie w Wawelu Kraków, ale ulubionego sportowego wspomnienia dorobił się startując na 60 metrów w Brzeszczach. W 2017 roku na oczach biegnącej chwilę wcześniej Ewy Swobody wystartował sekundę po wystrzale startera, gdy rywale byli daleko z przodu. W pisaniu refleks również nie jest jego mocną stroną, ale stara się nadrabiać jakością. W liceum wygrał finał międzyklasowego turnieju z drużyną Kacpra Krawczyka.
guest
12 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Majkel Wantyrnałt.
Majkel Wantyrnałt.

Teraz chce tu zobaczyć krytykę Del Toro, co najmniej taką jak Van Aerta czy VdPoela przy poprzednich okazjach. Nie dość, że wiózł się na kole bezczelnie, to wyskoczył perfidnie na mecie Carapazowi za te marne dwie sekundki. Nie miał nikogo ze swojej drużyny z tyłu (co oczywiste) i mógł sobie nadrobić jeszcze więcej czasu, a mimo to nie dał zmiany. Oczywiście komentatorzy stronniczo nawet nie skrzywili brwi, a co dopiero żeby skrytykować zawodnika United Arab Money.

Łukasz
Łukasz

To się nie doczekasz. Najwyraźniej del Toro budzi większą sympatię niż Wout czy Mathieu. Tyle w temacie.

Piotr
Piotr

Spokojnie Majkel, chwila prawdy przyjdzie jutro na Finestre, a to jest monstrum, także te dwie sekundy będą bez znaczenia. Przy takim średnim nachyleniu na pewno faworyzuje Carapaza . Przy moich 80 kg myślałem że tam ducha wyzionę , i to wcale nie na szutrze, tylko w tym lesie przez pierwsze 13 km bodajże. Ta góra nie wybacza

Robert
Robert

Del Toro współpracował na zjeździe.
Jaki miał interes we współpracy na podjeździe?

leszek
leszek

bardzo celny komentarz Majkela

mateo
mateo

To nie walka o góską premie pod spożywczakiem w Cieciszewie w Wyścigu dookoła Gassów. Jedziesz w koszulce – masz swoje prawa:)

Ricky
Ricky

Etap-rozczarowanie. Za to mogliśmy posłuchać podniet komentatorów, jak to Majka m.in. dobrze rzuca bidonem xD. Naprawdę, ja rozumiem, że na „bezrybiu i rak ryba” ale czy oni nie zdają sobie sprawy, jak groteskowo to brzmi?

Majkel Wantyrnałt.
Majkel Wantyrnałt.

Ja nie mam pretensji do Meksykanina. Ja tylko pokazuje was, fanbojów, hipokryzję.

Piotr
Piotr

Jest liderem wyścigu, robi to co uważa za dobre dla siebie i drużyny

Vista
Vista

Widzę że większość tutaj komentujących wpisuje się w „odczucia” red. Probosza który od początku wyścigu nieukrywał niechęci do Ayuso i Del Toro. Najpierw z radością przyjął niemoc Hiszpana, dodając swoją psychologiczną teorię, zupełnie zapominając o kontuzji kolana. Następnie prawie zignorował ukąszenie osy, po czym przeszedł do atakowania Del Toro mając nadzieję, że Carapaz lub Bernal pokażą młodemu miejsce w peletonie. Na szczęście Darek Baranowski zachowuje obiektywizm i z słuchając z niesmakiem wywodów „Szpicbródki” docenia klasę Meksykanina, który poza jednym słabszym etapem, jest Profesorem tego Giro.

Don-ww
Don-ww

Do Majkel Wantyrnałt.
A ty oczyeiście wiesz , że to nie Del Toro mial atakować , on musiał tylko bronić swojej pozycji.

Majkel Wantyrnałt.
Majkel Wantyrnałt.

@Don-ww
A umiesz czytać ze zrozumieniem?