Holender do swojej kolekcji dołożył kolejną tęczową koszulkę. Tym razem był najlepszy w gravelowych mistrzostwach świata.
Kolarz Alpecin – Deceuninck był bardzo zdeterminowany i w pięknym stylu został mistrzem świata na gravelu. Do mety w Leuven dojechał na solo i miał dużo czasu na celebrację kolejnego ważnego zwycięstwa w swojej karierze. Jest już wielokrotnym mistrzem świata w przełajach, byłym mistrzem świata na szosie, a teraz wywalczył kolejną tęczową koszulkę.
– To był dla mnie ważny cel i bardzo cenię sobie to zwycięstwo. Wspaniale dodać do kolekcji tęczową koszulkę w innej dyscyplinie. Cieszę się, że mogłem w ten sposób zakończyć ten sezon
– mówił na mecie Mathieu van der Poel.
Holender opowiadał o taktyce na ten wyścig:
– Chciałem, aby rywalizacja była bardzo trudna. Nie mogłem dopuścić do tego, aby długo razem jechała duża grupa. Kiedy Florian Vermeersch zaatakował to była dla mnie idealna sytuacja, a na dodatek dobrze nam się współpracowało. Nie byłem pewny swojego sprintu na rowerze szutrowym, więc skontrowałem na najtrudniejszej części trasy. Dzięki temu mogłem świętować zwycięstwo w miły sposób. Nie wiem czy w przyszłym sezonie będę często pokazywał się na takich trasach. Teraz jeszcze o tym nie myślę.







Zabawnie to wyglądało jak Belgowie wzajemnie kasowali swoje ataki.
Brawo, należało mu się. Waleczny jest.