Foto: Alpecin-Deceuninck

Holender do swojej kolekcji dołożył kolejną tęczową koszulkę. Tym razem był najlepszy w gravelowych mistrzostwach świata.

Kolarz Alpecin – Deceuninck był bardzo zdeterminowany i w pięknym stylu został mistrzem świata na gravelu. Do mety w Leuven dojechał na solo i miał dużo czasu na celebrację kolejnego ważnego zwycięstwa w swojej karierze. Jest już wielokrotnym mistrzem świata w przełajach, byłym mistrzem świata na szosie, a teraz wywalczył kolejną tęczową koszulkę.

– To był dla mnie ważny cel i bardzo cenię sobie to zwycięstwo. Wspaniale dodać do kolekcji tęczową koszulkę w innej dyscyplinie. Cieszę się, że mogłem w ten sposób zakończyć ten sezon

– mówił na mecie Mathieu van der Poel.

Holender opowiadał o taktyce na ten wyścig:

– Chciałem, aby rywalizacja była bardzo trudna. Nie mogłem dopuścić do tego, aby długo razem jechała duża grupa. Kiedy Florian Vermeersch zaatakował to była dla mnie idealna sytuacja, a na dodatek dobrze nam się współpracowało. Nie byłem pewny swojego sprintu na rowerze szutrowym, więc skontrowałem na najtrudniejszej części trasy. Dzięki temu mogłem świętować zwycięstwo w miły sposób. Nie wiem czy w przyszłym sezonie będę często pokazywał się na takich trasach. Teraz jeszcze o tym nie myślę. 

Poprzedni artykułCo, gdzie, kiedy? Kalendarz polskich wyścigów przełajowych na sezon 2024/25
Następny artykułHarm Vanhoucke przechodzi do Q36.5 Pro Cycling Team
Arek Waluga
Pismak z pasji, nie z wykształcenia. Wielbiciel scoutingu i skarbów kibica. Pisze to co myśli, a nie co wypada.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
sebix
sebix

Zabawnie to wyglądało jak Belgowie wzajemnie kasowali swoje ataki.

Arus
Arus

Brawo, należało mu się. Waleczny jest.