Wszystko wskazywało na to, że to Michał Kwiatkowski będzie reprezentantem Polski w paryskim wyścigu ze startu wspólnego o mistrzostwo olimpijskie. Po sobotniej czasówce Polak nie skarżył się na ból i zapowiadał walkę w drugim wyścigu igrzysk. W poniedziałek zrezygnował jednak rywalizacji. Zamiast niego we Francji zobaczymy Stanisława Aniołkowskiego.
Ze względu na niskie miejsce rankingowe, Polska mogła wystawić tylko jednego reprezentanta w kolarstwie szosowym mężczyzn. Wybór selekcjonera Tomasza padł na Michała Kwiatkowskiego, którego charakterystyka najlepiej odpowiadała przygotowanej przez organizatorów, pagórkowatej trasie.
Polak miał też możliwość udziału w indywidualnej jeździe na czas, którą potraktował z rezerwą, nie ryzykując za wszelką cenę przed wyścigiem ze startu wspólnego. Uplasował się na 23. pozycji, ale przed nadchodzącym wyścigiem był dobrej myśli. Tym bardziej poniedziałkowa informacja o wycofaniu się z rywalizacji była zaskakująca. Jej powodem był silny ból dolnej części pleców.
− Rozmawialiśmy z Michałem na ten temat. Odczuwał bardzo mocny ból i mówi, że nie będzie w stanie dać z siebie 110%, stąd taka trudna decyzja, ale którą z bólem podjął Michał. W przypadku tak profesjonalnego zawodnika myślę, że jest to decyzja rozsądna − jeśli zawodnik nie będzie w stanie dać z siebie wszystkiego na wyścigu, to lepiej odstąpić to miejsce zawodnikowi rezerwowemu, który też jest gotowy, miał świadomość, że w razie takiej sytuacji będzie startował. Bardzo żałuję, bo nie ukrywam, że liczyłem, że Michał tu powalczy
− mówił selekcjoner Tomasz Brożyna w rozmowie z Naszosie.pl.
− Reprezentowanie kraju, zakładanie biało-czerwonych barw, to zbyt ważna sprawa, by robić ją bez pewności, że będę mógł dać z siebie 110%. Po olimpijskiej jeździe na czas zacząłem odczuwać bóle w dolnej części pleców. Jedyną rozsądną decyzją jest przekazanie mojego miejsca w wyścigu szosowym innemu zawodnikowi. Uwierzcie mi, że to wyjątkowo trudna decyzja, by rezygnować z olimpijskich marzeń
− napisał Michał Kwiatkowski w mediach społecznościowych.
Zawodnikiem rezerwowym był Stanisław Aniołkowski, który po problemach Michała Kwiatkowskiego będzie jedynym reprezentantem Polski w sobotnim wyścigu ze startu wspólnego.
− Będziemy się starać, żeby Staszek Aniołkowski, który jest szybkim zawodnikiem i też widzę dla niego szansę na dobry wynik, był jak najlepiej przygotowany i żeby jak najlepiej reprezentował polskie kolarstwo i biało-czerwoną koszulkę
− dodał.
Sobotni wyścig będzie specyficzny nie tylko ze względu na specyficzny, olimpijski klimat, ale też niewielki peleton, a co za tym idzie, niezbyt liczne drużyny − nawet te najsilniejsze. Tomasz Brożyna przewiduje otwarty i emocjonujący wyścig, w którym Stanisław Aniołkowski również będzie mógł się odnaleźć.
− Wyścig może być trochę nietypowy, bo 90 kolarzy na starcie jest ewenementem na skalę światową. Przeważnie na dużych wyścigach ta liczba zawodników wynosi 160-170. Już pod tym względem będzie trochę inaczej. Do tego kilkudziesięciu zawodników, którzy na co dzień nie mają styczności z europejskim kolarstwem na światowym poziomie. Wyścig na pewno będzie otwarty, mogą być jakieś niespodzianki. Umiejętności taktyczne zawodnika mogą decydować, trochę też szczęście. Wszystkie te czynniki mogą się złożyć na to, że zawodnik pojedzie dobry wyścig. To będzie trochę inne ściganie, niż to, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, ale przez to będzie ciekawie
− komentował Tomasz Brożyna, dla którego to już kolejne igrzyska. Sam jako zawodnik brał udział w imprezach w Atlancie i Atenach.
− Będąc w wiosce olimpijskiej czuje się tego ducha sportowego. Każdego dnia widzimy sportowców z różnych dyscyplin, krajów i to jest cały czas obecne. To na pewno jest duże przeżycie, a start w igrzyskach to duża odpowiedzialność dla zawodnika. Impreza jest co cztery lata, więc presja jest spora. To bardzo duże wydarzenie i niezwykle ważne w życiu zawodnika
− mówił.
Stanisław Aniołkowski zdaje sobie z tego sprawę, o czym mówił w rozmowie z Polskim Radiem, niedługo po oficjalnym ogłoszeniu jego startu. Do Paryża przyleci jutro − przed nim ślubowanie, zapoznanie się z trasą, a już w sobotę wyścig!
− Dla sportowca to niezwykły honor pojechać na igrzyska, to marzenia i po to się ciężko pracuje. Cieszę się, że pracowałem, wierzyłem w to i teraz marzenia się spełniają. Dam z siebie wszystko, by nie zawieść kibiców, siebie i Polski. To ogromne wyróżnienie, ale też duże wyzwanie
− przyznał reprezentant Polski.
Z Paryża dla Naszosie.pl, Kacper Krawczyk



![Tour de Pologne 2026: Faworyci zapowiadają ciekawą walkę na królewskim etapie [wypowiedzi]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/08/Michal-Kwiatkowski-218x150.jpeg)





90 a w rzeczywistości 60 kolarzy… bez sensu
Mamy jednego reprezentanta w jeździe indywidualnej na czas i on traktuje to z rezerwą ???? Gdzie tu sens i logika ??? Mamy paru młodych i głodnych „wilczków” dajmy im szansę.
Ale z drugiej strony… Na układy nie ma rady nawet obecnie !!!!! Skandal i tyle w temacie
Kwiatkowski mniej niz zero bez honoru i ambicji
Nie widze u Kwiato od wielu lat ambicji do powalczenia o cokolwiek więskzego. Raz na sezon wygra jakiś etap i to tyle bo współtowarzysze ucieczki akurat słabi. Szkoda taki talent, takie predyspozycje…. a mnie więcej zaczęło się to załamywac od dnia kiedy załozył koszulke lidera na Vuelcie
@Robson
To się wszystko zaczęło od transferu do Ineosu.
Swoją drogą ciekawe, czy Michał jechał z bólem już czasówkę, czy zaczęło go boleć „nagle” w trakcie, lub też po niej. Jeżeli wiedział już przed startem, że jest coś nie tak to jest większym frajerem niż Hurkacz, który zdążył na czas zrezygnować.
Aniołkowski pewnie lepiej by nie wypadł, ale z drugiej strony ciężko było wypaść gorzej.
Minęło pół sezonu a nasi zawodowcy mają jedno profesjonalne zwycięstwo – Bartosza Rudyka w Tour of Hellas 🙂 kolarsko jesteśmy tragiczni… nie ma znaczenia kto tam pojedzie bo nie liczymy się w zawodowym peletonie – no chyba że trzeba bidony dowieźć to wtedy topka światowa