Charly Lopez / A.S.O.

Dziś peleton 111. edycji Tour de France subtelnie, ale zdecydowanie wymknie się z objęć Alp, ustrzegając się wspinaczki na kilka całkiem znanych podjazdów. Celem 5. etapu wyścigu jest Departament L’Ain i położone nad Rodanem Saint-Vulbas, w którym sprinterzy zaprezentują swoją moc na tle prawdziwej elektrowni atomowej.

Środowe wyzwanie sprowadza się do 177,4 kilometra i 1100 metrów przewyższenia, podczas których peleton przeprawi się między innymi silnie uprzemysłowioną doliną Maurienne, minie kojarzone z ekipą Decathlon AG2R La Mondiale Chambery i po raz pierwszy w tej edycji Wielkiej Pętli dotrze nad Rodan.

Pierwszy z dwóch kategoryzowanych podjazdów dnia, Cote du Cheval Blanc (1,5 km, śr. 4,3%), pomimo pięknej nazwy powinien pozostać bez wpływu na wynik rywalizacji, ale w temacie położonego bliżej mety Cote de Lhuis (3,0 km, śr. 4,8%) sprawa pozostaje otwarta. Wzniesienie jest krótkie, a 35 kilometrów dzielące jego szczyt od Saint-Vulbas daje dość czasu na przegrupowanie sił, ale forma wspinaczkowa kilku sprinterów jest tak niska, że obawiać się będą nawet wiaduktów.

Finałowe 5 kilometrów środowego odcinka zawiera wiele przeszkód, jak ronda, zwężenia i zakręty, a prowadzące w kierunku mety drogi same w sobie są znacznie węższe, niż miało to miejsce na etapie do Turynu.

Meta zlokalizowana jest na delikatnym łuku, w pełni wyłoni się zawodnikom dopiero w ostatniej fazie sprintu.

Oto, co na temat 5. etapu 111. edycji Tour de France napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 5, 3 lipca: Saint-Jean-de-Maurienne > Saint Vulbas (177 km | 1124 m)

Startowa miejscowość Saint-Jean-de-Maurienne kojarzy się z potyczkami w górach, ale w środę peleton Touru trzymać się będzie rozległych, alpejskich dolin. W ramach 5. etapu kolarze pokonają 177 kilometrów i 1124 metry przewyższenia, a finisz w położonym nad Rodanem Saint Vulbas powinien należeć do sprinterów.

Pogoda

20-22 stopnie Celsjusza, umiarkowane zachmurzenie z szansami pojawienia się opadów deszczu ok. godz. 15.00. W drugiej części etapu wiatr w kierunku NW do 15 km/h, który względem peletonu przeważnie będzie czołowy. Sytuacja (relatywnie) zmieni się w samej końcówce, gdzie kolarzom przyjdzie rywalizować przy bocznym wietrze.

Faworyci

Dziś drugi pojedynek sprinterów i kolejna szansa na przeanalizowanie ich stawki, ponieważ rozegrana przez nich końcówka w Turynie pozostawiła po sobie zamazany obraz.

Ciągle chcemy zobaczyć, jak szybki na tle rywali jest Jasper Philipsen (Alpecin-Deceuninck), któremu kraksa uniemożliwiła wzięcie udziału w pierwszym sprincie, a jeszcze wcześniej z gry wypadł mistrzowsko rozprowadzający go Mathieu van der Poel. Szeregowi sytuacji losowych trudno się przeciwstawić, nawet jeśli można je przewidzieć, jednak bardziej techniczna końcówka w Saint-Vulbas powinna uwypuklić najmocniejsze strony belgijsko-holenderskiego duetu drużyny Alpecin-Deceuninck.

Mads Pedersen (Lidl-Trek) nie ma przyspieszenia pozwalającego skutecznie rywalizować z najlepszymi sprinterami w ich optymalnej dyspozycji – przynajmniej nie teraz, kiedy wszyscy są jeszcze relatywnie świeży – ale finisz w Turynie potwierdził, że pociąg rozprowadzający ekipy Lidl-Trek w dalszym ciągu funkcjonuje jak dobrze naoliwiona maszyna. To element, który może zrobić różnicę na tak technicznej końcówce, jak ta dzisiejsza.

Na dobre rozprowadzenie mogą też liczyć Biniam Girmay lub Gerben Thijssen (w zależności od tego, na którego postawi w środę Intermarche-Wanty), Arnaud de Lie (Lotto Dstny) i Phil Bauhaus (Bahrain-Victorious), podczas gdy Wout van Aert (Visma | Lease a Bike) zmuszony będzie polegać głównie na cudzej pracy.

Dla tych, których angażują perypetie Marka Cavendisha (Astana Qazaqstan), to powinien być interesujący odcinek. Być może, jak mówi sam Manxman, jego budowa ciała nie pasuje do współczesnego kolarstwa, ale naturalna zwinność i ogromne doświadczenie mogą pomóc znaleźć się we właściwym miejscu po wyjściu z ostatniego z zakrętów.

Dylan Groenewegen (Jayco AlUla), Sam Bennett (Decathlon AG2R La Mondiale) i Fabio Jakobsen (dsm-firmenich PostNL) posiadają wsparcie swoich ekip, a na papierze również wystarczającą szybkość, jednak dopiero muszą udowodnić, że dojechali na ten Tour z dostatecznie wysoką formą.


Wszystko o 111. Tour de France:

Poprzedni artykułOgólnopolska Olimpiada Młodzieży 2024: 1,5 tygodnia do zawodów
Następny artykułMathieu van der Poel nie używa najnowszego modelu kasku. Wygoda ważniejsza niż aero
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Cinnelli
Cinnelli

Co się dzieje w tym Movistarze że już zapomina się w tego typu zapowiedziach o Gavirii?