fot. INEOS Grenadiers

7. etap La Vuelta a España skończył się sensacyjną wygraną Geoffrey’a Soupe’a, ale i niestety emocjami związanymi z tym czy wszyscy wyjdą cało z kraks, które oglądaliśmy na ostatnich kilometrach. Odpowiedź szybko była przecząca gdy realizator pokazał nam wnoszonego na noszach do karetki Thymena Arensmana.

To nie jest udany Wielki Tour dla INEOS Grenadiers. Najpierw podczas drużynowej jazdy na czas na jezdni znalazł się Laurens De Plus, który ma już za sobą operację biodra, teraz brytyjski zespół stracił kolejnego kluczowego pomocnika i drugiego z trzech kolarzy, którzy byli w czołowej „10” tegorocznego Giro d’Italia – wycofany jako pierwszy Belg był tam 10., Thymen Arensman zaś 6. W stawce pozostaje zatem tylko poobijany i tracący coraz więcej Geraint Thomas, który nie będzie już mógł korzystać z pomocy Holendra.

Miałem niesamowite szczęście. Mój kask prawdopodobnie uratował mi życie. Wszystko mnie boli, straciłem zęba, ale na szczęście wydaje się, że nic nie jest poważnie połamane. Nie pamiętam niczego, co się wydarzyło. Obudziłem się w szpitalu i przez kilka godzin byłem nieprzytomny. Nie jestem teraz tym ładnym „ja” z powodu szwów i ran na twarzy, ale lekarze mnie poskładają, a ja będę teraz kibicować moim kolegom z drużyny

— napisał w mediach społecznościowych Thymen Arensman.

Więcej szczęścia miał Sepp Kuss, który również był zamieszany w kraksę, zresztą nie pierwszy raz w tym wyścigu. W jego przypadku skończyło się tym razem na strachu i kilku niegroźnych otarciach.

Praktycznie nie uderzyłem o jezdnię i mogłem szybko ruszyć dalej. U mnie w porządku. Choć upadek wydarzył się tuż przede mną, uniknąłem poważniejszego fikołka. Nie wiem z czego to wynika – przez cały dzień było naprawdę spokojnie. Potem nadszedł finał i nagle było dużo, za dużo nerwów w peletonie

— opowiedział Sepp Kuss.


Vuelta a España 2023:

Poprzedni artykułWielki przegląd męskich transferów i prolongat – druga połowa sierpnia 2023 roku
Następny artykułTam, gdzie kolarze zimują – zapowiedź 8. etapu Vuelta a España 2023
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze