Unipublic / Vuelta a Espana 2025

Po wizerunkowej katastrofie, jaką było przerwanie 3. etapu, Vuelta a España opuszcza Francję i coraz bardziej zbliża się do Hiszpanii. Nim jednak ostatni z tegorocznych wielkich tourów dotrze do swojej ojczyzny, na kolarzy czeka jeszcze krótki, ale pełen podjazdów etap w Andorze. Prognozy pogody sugerują, że tym razem uda się dotrzeć do mety.

Rok temu podczas 80. edycji Vuelta a España nie poznaliśmy zwycięzców dwóch etapów – protestujący zniszczyli sportowe widowisko przerywając odcinki nr 11 oraz 21. Tym razem przyczyna niedokończenia zmagań podczas 3. etapu była zupełnie inna, ale niestety również pozostawiła sporo dyskusji – krótkie gradobicie doprowadziło do tego, że kolarze opuścili rowery i już na nie nie powrócili. Choć do mety pozostawało jedynie kilkanaście kilometrów, a na czele jechała dwójka uciekinierów, nie było nam dane przekonać się, kto sięgnąłby po triumf na Font Romeu. Teraz jednak trzeba zapomnieć o tym, co już za nami, albowiem przed zawodnikami niespełna 105-kilometrowy, ale niezwykle trudny etap na terenie Andory.

Tuż po starcie w Andorra la Vella kolarze rozpoczną wspinaczkę na Port d’Envalira (23,2 km; 4,9%), a szczyt tego podjazdu znajduje się na przeszło 2400 metrach nad poziomem morza. Dalej będzie tylko nieznacznie łatwiej – Collada de Beixalis (6,5 km; 8,5%) i Coll d’Ordino (9,9 km; 7%) to również wymagające wspinaczki i możemy mocno żałować, że niestety to nie jedna z nich, a Alto de la Comella (3,8 km; 5,6%) będzie ostatnią górską premią dnia. Z jej szczytu do mety pozostanie już tylko króciutki zjazd, a to rodzi pytanie – czy zobaczymy we wtorek wcześniejsze ataki, czy też jednak faworyci wjadą na metę na remis?

Oto, co na temat 4. etapu Vuelta a España 2026 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 4 (25.08, wtorek): Andorra La Vella > Andorra La Vella (104,8 km | 2953 m)

Jeśli poniedziałkowy etap był klasycznym slow burnerem, następujący po nim odcinek ze startem i metą w stolicy Andory powinien być jego przeciwieństwem. Liczy zaledwie 104,8 kilometra i ok. 3000 metrów przewyższenia, a na jego trasę składają się wyłącznie podjazdy i zjazdy – konkretnie Port d’Envalira (23,2 km, śr. 4,9%), Collada de Beixalis (6,5 km, śr. 8,6%), Coll d’Ordino (9,9 km, śr. 7,0%) i Alto de La Comella (3,8 km, śr. 5,6%).

Meta w Andorra la Vella zlokalizowana jest tuż po zjeździe. Od ostatniej premii górskiej dzieli ją 4,8 kilometra.

Etap 4

Pogoda

Na starcie kolarzy przywita 21 stopni Celsjusza i pełne słońce, ale co oczywiste na wysokościach będzie nieco chłodniej. Co ważne jednak to fakt, że w żadnym punkcie trasy nie są spodziewane ani deszcze, ani mocne wiatry, a zatem rywalizacja powinna tym razem przebiec bez pogodowych zakłóceń.

Faworyci

Cóż, być może już to Państwo czytali, ale w gruncie rzeczy przegląd faworytów jest niemalże bliźniaczy do tego, który zobaczyliśmy przed 3. etapem. Ponownie zatem trzeba zacząć od scenariusza, w którym Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG) przyjechał na Vuelta a España by robić rzeczy wielkie – w poniedziałek zobaczyliśmy, że jego koledzy go wspierali w walce o etapowy triumf i nie inaczej powinno być we wtorek, kiedy do przejechania jest niespełna 105 kilometrów. Za opcją, że ten zapoluje na zwycięstwo staje nie tylko to, że próbę tego zobaczyliśmy podczas przerwanej rywalizacji, ale i to, że w dorobku Słoweńca cały czas brakuje nie tylko triumfu w klasyfikacji generalnej hiszpańskiej trzytygodniówki, ale i zwycięstwa w klasyfikacji górskiej tej imprezy, a także wygranej w klasyfikacji punktowej któregokolwiek z wielkich tourów. Dodatkowo już wczoraj wskazywałem, iż od 32 lat żaden kolarz nie przejechał całego wielkiego touru od startu do mety w koszulce lidera, a Tadej Pogačar jest o kolejny dzień bliżej takiego osiągnięcia, co może kusić 27-latka, który niewątpliwie lubi bawić się kolarstwem.

Zakładając opcję, że o wygraną etapową powalczy grupa faworytów, oprócz Tadeja Pogačara na takim finiszu znaleźć powinni się także inni zawodnicy myślący o klasyfikacji generalnej. Jeśli ten zdecyduje się na ataki, to za nim podążyć najprędzej mogą Felix Gall (Decathlon CMA CGM Team), Richard Carapaz (EF Education – EasyPost), Enric Mas (Movistar Team) czy Oscar Onley (Netcompany INEOS), a i João Almeida (UAE Team Emirates – XRG) zapewne spróbuje jak najdłużej towarzyszyć swojemu liderowi. Jeśli jednak do mety dotrwałaby nieco większa grupa, to wówczas najdynamiczniejszymi z rywali mistrza świata obecnymi w niej powinni być Primož Roglič (Red Bull – BORA – hansgrohe), Marco Brenner (Tudor Pro Cycling Team), Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility), Mattias Skjelmose (Lidl-Trek), Santiago Buitrago (Bahrain-Victorious) czy Léo Bisiaux (Decathlon CMA CGM Team).

Nie można jednocześnie wykluczać, że Tadej Pogačar nie myśli o przejechaniu całego wyścigu w czerwonej koszulce, a kolarze UAE Team Emirates-XRG po fiasku poniedziałkowego etapu, tym razem odpuszczą ucieczkę. Z racji na fakt, że pierwsze kilometry prowadzą wyłącznie pod górę, walka o obecność w takowej powinna być bardzo zacięta, a do przodu ruszyć bęą w stanie wyłącznie najsolidniejsi spośród górali, dla których będzie to okazja do przejęcia trykotu lidera klasyfikacji generalnej. Patrząc po obecnych pozycjach w tym zestawieniu, wśród potencjalnych harcowników powinni się znaleźć tacy kolarze jak Finn Fisher-Black (Red Bull – BORA – hansgrohe, +0:14), Ramses Debruyne (Alpecin-Premier Tech, +0:31), Iván Romeo (Movistar Team, +0:40), Harold Tejada (XDS Astana Team, +0:40), Sepp Kuss (Team Visma | Lease a Bike, +0:49) Milan Vader (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team, +0:53), Guillaume Martin (Groupama-FDJ United, +0:56), Paul Double (Team Jayco AlUla, +1:05), George Bennett (NSN Cycling Team, +1:12), Finlay Pickering (Team Jayco AlUla, +1:25), Andreas Leknessund (Uno-X Mobility, +1:41) czy próbujący swoich sił w poniedziałkowym finale Lorenzo Fortunato (XDS Astana Team, +2:00). Oczywiście lista kandydatów do takiego odjazdu jest zdecydowanie dłuższa, a wykluczać nie można nawet, że jeśli UAE Team Emirates-XRG odpuści ucieczkę, to znajdą się w niej także i ich kolarze – niewielkie straty mają tu chociażby Jay Vine (+0:18) i Pablo Torres (+0:31). Przed nami jeden z tych etapów, które będą ciekawe już od kilometra 0, a walka o obecność w odjeździe zapowiada się naprawdę pasjonująco.

Harmonogram

Start: 14:49
Prognozowany finisz: 17:30-17:40
Transmisja TV: 14:30-18:00 (Eurosport 1 oraz HBO Max/Player)


Wszystko o Vuelta a España 2026:
Poprzedni artykułWout van Aert: „O ściganiu nie mogło być już mowy, droga była pełna gradu”
Następny artykułNSN sięga po duńskiego kolarza, Seth Dunwoody z awansem do World Teamu
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Jacek
Jacek

Ciekawe, gdzie Pan widzi wizerunkową katastrofę? Wyobraża Pan sobie ściganie po takim gradzie? To by dopiero była wizerunkowa katastrofa, i myślę, że brakłoby szybko karetek pogotowia. U kolarzy włączył się instynkt samozachowawczy i słusznie zjechali na bok chowając się, gdzie popadnie.

Wojciech
Wojciech

Jaka wizerunkowa katastrofa ? Gradobicie ? Organizatorzy mieli dać na tacę czy pobudować zadaszenie nad drogą do mety ?

Bartek
Bartek

Kompromitacja bo można było zorganizować metę ad hoc gdzieś wcześniej, pomiar czasu przewieźć na szybko co już bodaj na samej Vuelcie z okazji zeszłorocznych protestów przećwiczono z powodzeniem