fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

Powiedzieć, że Martyna Szczęsna pozostaje niepokonana podczas 7. edycji Sowiogórskiego Touru, to jak nie powiedzieć nic. 21-latka z MAT Atom Deweloper Wrocław po 2. dniu rywalizacji ma w swoim dorobku 2 wygrane etapy, prowadzenie w klasyfikacji generalnej, wygrane wszystkie górskie premie i tym samym tytuł liderki także i tego zestawienia, a także złote medale Górskich Szosowych Mistrzostw Polski w kategorii elity oraz orliczek. Czy coś może zatrzymać dotychczasową królową tego wyścigu?

Kto śledzi polskie kobiece kolarstwo szosowe w ostatnich latach, ten z pewnością niejednokrotnie miał okazję usłyszeć o Martynie Szczęsnej. Zawodniczka, która w 2023 roku została mistrzynią Polski juniorek w jeździe indywidualnej na czas ścigając się dla WMKSu Olsztyn, z czasem trafiła do MAT Atom Deweloper Wrocław, a z tym zespołem została złotą medalistką naszego czempionatu w tej samej konkurencji wśród orliczek w 2025 roku. Ten sezon to srebro Mistrzostw Polski w wyścigu ze startu wspólnego, a w międzyczasie w dorobku 21-latki pojawiły się także bardzo liczne medale zdobywane na torze. Górskiego szosowego mistrzostwa Polski sobie jednak u Martyny Szczęsnej nie przypominałem, toteż musiałem zapytać zawodniczkę jakie to uczucie odebrać biało-czerwoną koszulkę właśnie w ramach tego czempionatu.

Muszę powiedzieć, że jestem bardzo podekscytowana w tym momencie, bo trochę to takie niespodziewane zwycięstwo. Wiem, że stać mnie na wiele, ale akurat o Górskich Szosowych Mistrzostwach Polski to nie marzyłam [śmiech]

— zaczęła Martyna Szczęsna, która po drodze do tego etapowego triumfu oraz tytułu mistrzowskiego wygrała też po drodze wszystkie górskie premie. Co się działo dziś w głowie 21-latki?

Bardzo dobrze się czułam na tym dzisiejszym podjeździe, chociaż nie ukrywam, że jestem zmęczona, bo jestem świeżo po dwóch wyjazdach na tor. Spędziłam tam 5 dni intensywnie ścigając się, przyjechałam tu praktycznie bezpośrednio i bez przerwy prosto na Sowigórski Tour, więc troszkę robię sobie taką ekstra etapówkę i na razie jest dobrze. Nie myślę o tym co dalej, cieszę się jazdą, choć błam też zmęczona – szczególnie przecinając linię mety na każdej rundzie, bo po niej było jeszcze troszkę takiego wzniesienia, co było takim najtrudniejszym momentem każdego okrążenia

— kontynuowała kolarka MAT Atom Deweloper Wrocław, dla którego to był naprawdę świetny dzień – jako 2. metę przecięła Sofia Ungerova, 4. lokatę zajęła zaś Nadia Hartman. Jak wyglądała współpraca wewnątrz grupy zarządzanej przez Pawła Bentkowskiego? Czy młodsze koleżanki wspierały Martynę Szczęsną?

Tak, bez Sofii i Nadii to by się nie udało, bo mega dobrze nam się dzisiaj współpracowało. Nadia zresztą też skończyła z medalem, a Sofijka nie tylko dlatego, że nie jest Polką [śmiech]. Mega fajny dzień

— rozwinęła Martyna Szczęsna, którą dopytałem, czy jej zwycięstwo było efektem założonego planu, czy też jednak kolarki MAT Atom Deweloper Wrocław tworzyły go na bieżąco konsultując się ze sobą na trasie.

Troszeczkę rozmawiałyśmy na trasie, bo nie było planu kto ma wygrać, a naszym celem było po prostu wygranie wyścigu. Wydaje mi się, że jesteśmy już na tyle zgrane, że niezależnie od tego kto wygrywa, to każda cieszy się tak samo

— podkreśliła 21-latka, którą zapytałem, czy jutro w planach jest powiększenie przewagi w klasyfikacji generalnej 7. Sowiogórskiego Touru – wszak Martyna Szczęsna to specjalistka od czasówek, a w sobotę właśnie takowa zostanie rozegrana na dystansie 17 kilometrów ze startem i metą w Świdnicy.

Sama jestem ciekawa jak jutro będzie. Za mną dużo wyjazdów, troszeczkę trwa już ta moja seria wyścigowa. Do dziś też myślałam, że góry nie są moją domeną, a to będzie trudna czasówka, ale po dzisiaj jest nawet okej, więc zobaczymy [śmiech]. Na pewno ten wynik mnie podbudował, mam zresztą teraz taką dobrą passę, bo na torze ostatnio też wygrałam wszystkie konkurencje, w których startowałam. Teraz przyjechałam tutaj, wygrałam prolog, jestem najlepsza i dzisiaj, więc to taki sen

— kontynuowała Martyna Szczęsna, z którą pozwoliłem sobie na żart, że w takim razie teraz najlepszym planem chyba byłaby przerwa do Mistrzostw Świata i tam pociągnięcie dalej tej fantastycznej serii.

Nie, nie, nie, taka przerwa to nie, ale jedziemy z zespołem na klasyki w Belgii, także oby tam ta passa trwała [śmiech]

— zakończyła górska szosowa mistrzyni Polski Anno Domini 2026.

Przed uczestniczkami 7. edycji Sowiogórskiego Touru jeszcze 2 dni rywalizacji. W sobotę wszystkie kategorie wiekowe zmierzą się z jazdą indywidualną na czas ze startem i metą w Świdnicy, gdzie na Martynę Szczęsną i inne kolarki elity czeka 17 kilometrów, by następnie w niedzielę został rozegrany finałowy etap w Dzierżoniowie, podczas którego poszczególne kategorie zmierzą się z niespełna 5-kilometrową rundą – panie przejadą ją aż 20-krotnie i to tam dowiemy się czy to właśnie zawodniczka MAT Atom Deweloper Wrocław zostanie zwyciężczynią całego 7. Sowiogórskiego Touru.

W Ostroszowicach rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o Sowiogórskim Tourze 2026:

Poprzedni artykułRuben Guerreiro pragnie wrócić do peletonu po roku przerwy
Następny artykułADAC Cyclassics 2026: Filip Maciejuk na starcie wyścigu
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze