fot. Tour de France

Remco Evenepoel (Red Bull-BORA-hansgrohe) wygrał 15. etap tegorocznej edycji Tour de France. Mistrz olimpijski okazał się najbardziej dynamicznym góralem podczas finiszu na szczycie Plateau de Solaison. Na drugim miejscu uplasował się Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG), a etapowe podium domknął Isaac del Toro (UAE Team Emirates-XRG). Najważniejszym wydarzeniem dnia była jednak kraksa, w wyniku której ucierpiał Jonas Vingegaard (Visma | Lease a Bike). Drugi zawodnik generalki doznał kontuzji obojczyka i wycofał się z wyścigu. Liderem klasyfikacji generalnej pozostaje Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG), który wciąż powiększa swoją przewagę nad resztą stawki.

Na zawodników czekały dziś niemałe wyzwania związane z pokonywaniem podjazdów. Tuż przed dniem przerwy bowiem mieli do pokonania 183,9 kilometrów z metą na szczycie debiutującego w Tour de France Plateau de Solaison (11,3 km; 9%). Początkowa faza wyścigu to nieregularny i niekategoryzowany podjazd w drodze do lotnej premii. Tuż po tym, na około 37 kilometrów przed metą zlokalizowana jest premia górska 3. kategorii na szczycie Côte des Rousses (6,6 km; 5,1%, kat. 3). Następnie, długa przeprawa przez przełęcz sabaudzkiej doliny, aż w końcu na około 47 kilometrów przed metą kolarze będą mieli do pokonania niesamowicie stromy Le Salève-Col de la Croisette (4,7 km; 11,2%, kat. 1). Po zjeździe z tego trudnego podjazdu przewidziano kolejną górską premię na podobnie stromym, aczkolwiek krótszym Côte du Mont (2,1 km; 8,3%, kat. 3), aż w końcu kolarze udadzą się w stronę Plateau de Solaison (11,3 km; 9%), gdzie mieści się meta dzisiejszego etapu.

Kolarze wystartowali około godziny 13:10. Od początku sytuację kontrolowały ekipy sprinterów, więc nikt nie palił się do próby stworzenia ucieczki dnia przed lotną premią w Saint-Laurent-en-Grandvaux. We wspomnianej miejscowości najszybszy był Jasper Philipsen i do niego powędrowała pełna pula punktów. Finisz odpuścił Tim Merlier (Soudal Quick-Step), który trzyma się swojego postanowienia o odpuszczeniu walki o klasyfikację punktową.

Od razu po rozwiązaniu się kwestii lotnej premii, do przodu przeskoczyć próbowało wielu kolarzy. Przez chwilę udało się uformować małą przewagę grupie, w skład której wchodzili: Julian Alaphilippe (Tudor Pro Cycling), Anthony Turgis, Joris Delbove (TotalEnergies), John Degenkolb (Picnic-PostNL) i Matej Mohorič (Bahrain-Victorious). Harcownicy zostali jednak szybko złapani. Defekt złapał wówczas Paul Seixas (Decathlon CMA CGM), jednak Francuz szybko wrócił do peletonu. Na pierwszej górskiej premii tego etapu triumfował Valentin Paret-Peintre (Soudal Quick-Step). Pierwszymi zawodnikami, którym udało się na dłużej oderwać od peletonu byli Thymen Arensman (Netcompany INEOS) i Xabier Azparren (Pinarello Q36.5). Do dwójki z przodu później przeskoczyli również: Tim van Dijke (Red Bull-BORA-hansgrohe), Michael Matthews, Mauro Schmid (Jayco-AlUla), Tobias Halland Johannessen, Anders Skaarseth (Uno-X Mobility), Raul Garcia Pierna, Nelson Oliveira (Movistar) oraz Ion Izagirre (Cofidis).

Gdy kolarze mieli około 135 kilometrów do mety, ucieczka miała raptem 20 sekund, a to wszystko za sprawą wzmożonej pracy kolarzy Education First-EasyPost, którzy chcieli mieć swojego przedstawiciela w odjeździe dnia. Wzmożona praca przyniosła owoce, albowiem na 107 kilometrów przed metą wszystko ponownie wróciło do statusu quo. Od razu do przodu ruszyli następni harcownicy, a z tego ataku powstała ucieczka dnia, w której składzie znaleźli się: Adam Yates (UAE Team Emirates-XRG), Bruno Armirail, Victor Campenaerts (Visma | Lease a Bike), Tim van Dijke (Red Bull-BORA hansgrohe), Quinn Simmons (Lidl-Trek), Alex Baudin, Ben Healy (Education First-EasyPost), Aurelien Paret-Peintre (Decathlon CMA CGM), Nicolas Vinokourov (XDS Astana), Matej Mohorič (Bahrain-Victorious), Egan Bernal, Kevin Vauquelin (Netcompany INEOS), Ilan van Wilder (Soudal Quick-Step), Mauro Schmid (Jayco AlUla), Marco Frigo (NSN Pro Cycling), Raul Garcia Pierna, Einer Rubio (Movistar), Tom Pidcock, Brent van Moer (Pinarello Q36.5), Ewen Costiou, Guillaume Martin (Groupama-FDJ), Yannis Voisard (Tudor Pro Cycling) i Alexandre Delettre (TotalEnergies). Ucieczka szybko zbudowała sobie przewagę około 2 minut.

Na 90 kilometrów przed metą w szaleńczą pogoń rzucił się Abel Balderstone (Caja Rural-Seguros RGA). Ostatecznie, Hiszpanowi udało się dołączyć do odjazdu dnia. W peletonie wspólnie pracowali ze sobą kolarze Visma | Lease a Bike i UAE Team Emirates-XRG i skutecznie kontrolowali stratę do ucieczki, która wynosiła około 2 minuty i 40 sekund.

U podnóża Le Salève-Col de la Croisette (4,7 km; 11,2%, kat. 1) tempo w czołowej grupie znacznie wzrosło. Szybko z marzeniami o zwycięstwie pożegnała się znaczna część uciekinierów. Na 51 kilometrów przed metą na atak zdecydował się Quinn Simmons (Lidl-Trek), który szybko zdystansował swoich rywali. Tuż za nim uformowała się mała grupa, gdzie byli Adam Yates (UAE Team Emirates-XRG), Einer Rubio (Movistar), Tom Pidcock (Pinarello Q36.5), Yannis Voisard (Tudor Pro Cycling), Ewen Costiou (Groupama-FDJ), Ilan van Wilder (Soudal Quick-Step) i Mauro Schmid (Jayco AlUla). Z czołówki wpierw odpadł van Wilder i Schmid, a następnie tuż przed szczytem siły stracił Costiou. Mocny przejazd Simmonsa poskutkował triumfem na górskiej premii, jednak Amerykanin krótko po tym został dogoniony przez pozostałych harcowników. W peletonie zaś, tempo również wzrosło i odczepiono znaczną część outsiderów. Jeśli chodzi o faworytów klasyfikacji generalnej, drobne problemy miał Isaac del Toro (UAE Team Emirates-XRG), jednak Meksykanin spokojnie ukończył wspinaczkę w peletonie. Różnica między tymi dwiema grupami wynosiła wówczas 3 minuty.

Na zjeździe peleton zaczął odrabiać raz po raz kolejne sekundy straty. W pogoni za czołówką wciąż byli Mauro Schmid (Jayco AlUla) i Ewen Costiou (Groupama-FDJ), którzy u podnóża Côte du Mont (2,1 km; 8,3%, kat. 3) mieli raptem 20 sekund straty. Ostatecznie, obydwu kolarzy dołączyło do ucieczki z przodu, a górska premia padła łupem Toma Pidcocka (Pinarello Q36.5). Tuż po pokonaniu do szczytu do przodu ruszył Schmid i zbudował sobie kilka sekund przewagi nad resztą harcowników. Przewaga nad peletonem w tamtym momencie wciąż wynosiła około 2 minuty i 40 sekund.

W trakcie dojazdu do finałowego podjazdu za pracę odpowiadali głównie kolarze Visma | Lease a Bike, którzy nie mieli swojego przedstawiciela z przodu wyścigu. Strata do ucieczki momentalnie spadała jednak na 21 kilometrów przed metą doszło do prawdziwego trzęsienia ziemii – w peletonie doszło do kraksy, gdzie Jonas Vingegaard (Visma | Lease a Bike) uderzył w krawężnik, a wraz z nim na asfalcie wylądował Isaac del Toro (UAE Team Emirates-XRG) i kilku innych kolarzy. Upadek Vingegaarda był na tyle poważny, że od razu było wiadomo, że to koniec wyścigu dla drugiego zawodnika klasyfikacji generalnej.

W międzyczasie, u podnóża finałowego Plateau de Solaison (11,3 km; 9%) Mauro Schmid (Jayco AlUla) miał już prawie 30 sekund przewagi nad goniącą ucieczką. Na 10 kilometrów przed metą na atak zdecydował się bardzo aktywny dzisiaj Quinn Simmons (Lidl-Trek), który wpierw dołączył do samotnego Szwajcara, a następnie zdystansował go i zaczął mknąć w stronę mety. Przewaga Amerykanina nad peletonem wynosiła półtorej minuty, więc dawało to nadzieję na ewentualny sukces na dzisiejszym etapie, tym bardziej, że tempo nadawali zawodnicy Red Bull-BORA-hansgrohe.

Na 7 kilometrów przed metą tempo przyspieszył Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG), a na jego kole utrzymali się jedynie Isaac del Toro (UAE Team Emirates-XRG) i Remco Evenepoel (Red Bull-BORA-hansgrohe). Trójka szybka zdystansowała resztę faworytów klasyfikacji generalnej, a ich przewaga nad goniącymi Ayuso, Seixasem i Lipowitzem wynosiła 30 sekund. Na 5 kilometrów przed metą lider wyścigu z towarzyszami z grupy dołączyli do Adama Yatesa (UAE Team Emirates-XRG), a dystans do prowadzącego Quinna Simmonsa (Lidl-Trek) sukcesywnie się zmniejszał.

Krótko po tym rozpędzony pociąg Pogačara dogonił Quinna Simmonsa (Lidl-Trek), a następnie Amerykanin odpuścił walkę z faworytami wyścigu. Oznaczało to więc, że triumf padnie łupem kogoś z trójki Pogačar, Evenepoel i del Toro. Prowadząca trójka miała 30 sekund przewagi nad goniącymi Florianem Lipowitzem (Red Bull-BORA-hansgrohe), Paulem Seixasem (Decathlon CMA CGM) i Juanem Ayuso (Lidl-Trek). Hiszpan przeżywał kryzys i stracił kontakt z towarzyszami z grupy i momentalnie zaczął tracić 20 sekund do Seixasa i Lipowitza.

Na kilometr przed metą krótkiego ataku spróbował Isaac del Toro (UAE Team Emirates-XRG), jednak nie udało mu się zerwać żadnego z rywali. Meksykanin poprawił na 500 metrów przed metą, ale to Remco Evenepoel (Red Bull-BORA-hansgrohe) okazał się najbardziej dynamicznym zawodnikiem na finiszu. Jako drugi na metę przyjechał Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG), a podium uzupełnił aktywny w końcówce Isaac del Toro (UAE Team Emirates-XRG). Liderem wyścigu pozostał Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG).

Wyniki 15. etapu Tour de France 2026:


Wszystko o 113. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułTour de France 2026: Jonas Vingegaard poza wyścigiem!
Następny artykułTour de France 2026: Klasyfikacja generalna po 15. etapie
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
28 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
bob
bob

pełne rozczarowanie artykułem, nawet nie wspomnieć że UAE trochę poczarować chciało dla młodego ! słabo, lubię Was ale jakbym nie oglądał to gloryfikacja Remco a on owszem pojechał mocno i wygrał zasłużenie ale Tadej zwyczajnie oddał wygraną

Dynda
Dynda

Jeszcze Remco wszystkich pogodzi. Tadej osmieszony, na czasowce dostanie z minute. Zostana jeszcze 2 ciekawe etapy, bedzie walka do konca.

szczebelek
szczebelek

Hejterzy Tadeja twierdzili, że Jonas go dzisiaj zniszczy, więc teraz zapowiadają terminatora Remco… Prawda jest taka, że UAE odwalili klaun festyn, a Remco po prostu zrobił swoje….

Michał
Michał

Szkoda Duńczyka, ale coś za często się wywraca. Jak Roglic swego czasu. Czyżby braki techniczne ? Na którymś etapie komentatorzy mówili (może to żart, bo tego nie widziałem), że Jonas ma np. problem z jazdą bez trzymania kierownicy w rękach i na ostatnim etapie Giro mało ekipy nie powywracał gdy jechali objęci na ostatnim etapie. Ten zakręt był paskudny, to fakt, ale to chyba on pierwszy poleciał na glebę. Kolarstwo to jednak nie tylko moc w nogach. A finisz to TP ewidentnie odpuścił. Remco sie sprężył i pokonał młodego a Tadej sobie za nim spokojnie dojechał. Na zbliżeniu kamery, na kresce, nawet za bardzo zmęczenia na twarzy nie widziałem u niego.

Seba
Seba

No dokladnie. Zero informacji o tym, że UAE kombinowało i Tadey oddał zwycięstwo.

Antek
Antek

Pogacar chciał żeby wyścig wygrał del Toro, ten nie miał siły więc wygrał Remco. Tadej walczył się bardziej o PR niż o etap – jakby nie wypadało mu wygrać po wycofaniu się Vingegaarda.

Ricky
Ricky

No to na pocieszenie (ale takie malutkie) chociaż zwycięstwo Remco…

UAE się zakiwało, niezależnie od tego, że odniosłem wrażenie, iż w końcówce Tadek chyba odpuścił – ale wątpię, żeby to był ich plan od początku ;). Nie ma to jednak żadnego znaczenia – wygrał Remco i „należało” mu się za naprawdę dobrą dziś jazdę.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Muzułmanin średnio zasmucony wycofaniem głównego konkurenta w walce o podium. Kiedy już w miarę zaimponował mi jazdą na dzisiejszym etapie, to na mecie i podczas wywiadu pokazał swoją zwyczajową klasę.

Przemek
Przemek

Dynda,ty się nie zabieraj za komentowanie czegoś czego nie rozumiesz,zostaw to dorosłym

Łukasz
Łukasz

Najważniejsza informacja etapu to , że Remas jest muzułmaninem. Piszę to ja Wielki Biały Chrześcijanin robiący zakupy tylko w Dino.
A Tadek zakochał się w Byku czy jak? Chce oddawać tak cenne zwycięstwa i na kresce przyjeżdża jako drugi. Trochę to niepoważne.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

@łukasz
Dowiedziałeś się to w trakcie tego etapu? Gratuluję zapłonu.
Nie zamierzam się tłumaczyć, ale jakby co to nie byłem jego fanem, delikatnie mówiąc, nim ogłosił swoją konwersję. Tak wiem, że to co przed 'ale’ się nie liczy.

Ricky
Ricky

Z Remca jest taki muzułmanin… Zmienił „wiarę” (o ile wcześniej jakąś miał) żeby się związać ze swoją wybranką, zapewne z powodów, których nie będę tu rozwijał, bo już kiedyś próbowałem i nie przeszły one cenzury ;). No ale tak, formalnie oczywiście jest.

Olek
Olek

UAE się ośmieszyło. Zamiast niańczyć Meksykana, Pogacar powinien pojechać swoje. Nie wierzę w tłumaczenia, że nie wypadało wygrać etapu. Nie, takiej formalnej zasady nigdy nie było.

Albert
Albert

Tadek się nie wyspał, sam przecież mówił (i jeszcze Eminema nasłuchał). To dlatego nie myślał trzeźwo na podjeździe i przekombinowali.

Paweł
Paweł

I dobrze, pycha i kalkulowanie UAE ukarane. I wiem, ze kolarstwo to sport zespołowy ale takie na siłę próby mające zapewnić del Toro zwycięstwo, jak dla mnie sa słabe. Przecież Tadej by to wygrał solo z palcem wiadomo gdzie gdyby nie kombinował.
To samo etap 2,ja bym sue źle czuł na miejscy del Toro wiedząc ze wygrałem tylko dlatego ze Tadej odpuścił .

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

@Ricky
Mówisz, że lubi nadal sobie zarzucić belgijskiego browarka i zakąsić boczusiem? Ale cośtam mówił, że wiara mu wiele dała i że się modli z żoną. W każdym razie teraz nie bardzo może się rozmyślić.

Łukasz
Łukasz

Tak zaznaczę mimochodem, to forum o KOLARSTWIE a nie religijno -światopoglądowe. Uprzejmie proszę o zaprzestanie przynudzania na tematy inne niż rzeczony sport. Remas nie jest specjalnie lubiany, ale dziś wykiwał UAE i jest zwycięzcą.

Ricky
Ricky

@Majkel Wanturnałt
No, takich szczegółów to nie znam.
Ale faktycznie, lepiej dla niego, żeby nie stracił głowy i się nie rozmyślił – niekoniecznie w tej kolejności ;).

Rysiek
Rysiek

Tadej nawet nie wstał z siodełka.

Mmonet
Mmonet

Gdyby Tadeusz nie oglądał się na mexa to miałby z 2x tyle przewagi w generalce. To kolejny etap gdzie się na niego ogląda i odpuszcza atak. Ale celem jest namaszczenie swojego następcy i wjechanie razem na podium w Paryżu. Pytanie czy toritto to dźwignie bo widać po nim ciężar oczekiwań.
Remas skorzystał z prezentu i to się chwali. Szkoda Jonasa , chwilowy brak koncentracji i ciezka kontuzja.

Paweł
Paweł

Wiadomo, ze pomijając wypadku losowe Tadej byl nie do ruszenia, ale bez Jonasa to juz nie to samo. A I dzis bylaby super końcówka bo Visma chciała cos zrobić.
Remco i reszta to jednak półka niżej niz Jonas. Szkoda.

teodor
teodor

Przekombinowali dzisiaj w UAE, ale nie ma się co dziwić, że Pogaczar nie chce być kanibalem rozpruwaczem. Stara się zrobić dobrze koledze, niech się czuje doceniony, usatysfakcjonowany, a nie tylko robi na lidera. Z peletonem też pewnie chce żyć dobrze. No i francuscy kibice, już buczą, zaraz będą na niego pluć, a w końcu ktoś go zrzuci z roweru, bo za dużo już wygrywa. Niech jeszcze kiedyś z Sexiasem walczy w generalce, to matko bosko.

Sebix
Sebix

Jakie przekombinowali? Tadeusz dowiózł „młodego” na podium wyścigu i „załatwił” mu białą koszulkę. Jeszcze drużynówka im została.

Konrad
Konrad

Matko bosko częstochosko kyrie elejson! I co, jakby Tadejo mógł to by nie wygrał? To jest najbardziej żenująca linia argumentacji. Lubię Tadka, lubię Remasa. Kto się nie cieszy, że Remas ich objechał, i cokolwiek się zadziało w wyścigu ten nigdy nie kochał swojej matki. I cześć.

Lance
Lance

@Konrad I tak i nie… Myślę, że Tadej ma świadomość krytyki jaka na niego spływa za ten jego kanibalizm. I choć wiele z tym zrobić nie może (choćby dlatego, że mu jego właściciele w sukienkach nie pozwolą na takie dylematy) i pewnie w rzeczywistości nie chce, to po wycofaniu Jonasa (i posiadaniu już 4 zwycięstw) dla świętego spokoju wolał dziś odpuść (przynajmniej tak to wyglądało). Choć plan pewnie zakładał, żeby to Meks wygrał, no ale to mimo starań Tadka „nie pykło”. Ale jak to ktoś napisał – to w żaden sposób nie umniejsza zwycięstwa Remco, który też nie dostał go za darmo.

Konrad
Konrad

@Lance Rozumiem te wszystkie detale i niuanse, też je biorę pod uwagę. Lepiej mieć ludzką twarz i być lubianym niż odwrotnie. Ale koniec końców, myślę, że skoro na codzień komentariat popada w ton „cieszmy się tym, że oglądamy romantyczne kolarstwo bez wyliczania każdej kropli wylanego potu (swoją drogą Vismy z Jonasem nie da się już oglądać, mają wyliczone wszystko, co do kropli), doceniajmy to, że możemy podziwiać ludzki fenomen, cieszmy się tym, że Tadek lubi atakować, odjeżdżać i wygrywać – tylko głupiec by tego nie rozumiał”, skoro taka jest główna wykładnia i to jest nawet zrozumiałe, to potem nie psychologizujmy. Ja tam nie wiem, co im w duszy gra, ale wiem, że jadą po rekord Cavendisha i milion innych rzeczy. Kiedy bogowie przegrywają, przegrywają. Kolarstwo potrzebuje i półbogów i całej plejady gwiazd.

Mikołaj
Mikołaj

UAE przekombinowali jak zawsze

Jaro
Jaro

Gdyby Pogi chciał wygrać to po prostu wcześniej by odjechał i tyle. Wiózł Del Toro do zwycięstwa ale się nie udało i tyle. Na końcu odpuścił i mam wrażenie jakby nawet nie chciał wygrać tego etapu z powodu upadku Jonasa.
Taka moja refleksja.