Miało być monotonnie i nudno, a zrobiło się ciekawie. Emocji na 8. etapie Tour de France dodała ucieczka Liama Slocka. Belg z Lotto Intermarche został doścignięty na przedostatnim kilometrze, a rywalizację po finiszu z grupy wygrał Tim Merlier.
Kolarzom jadącym w ucieczce w tak upalny dzień należą się słowa uznania. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Liam Slock. Belg wygrał dwie premie górskie, a na drugiej zostawił dwóch współtowarzyszy odjazdu. Kolarz Lotto Intermarche uciekał jeszcze przez dłuższy czas. Został doścignięty dopiero na około 1,5 kilometra przed metą w Bergerac. Jechał w odjeździe ponad 170 kilometrów, a samotnie przez 40 kilometrów. Do tej pory znany był z upadku na mecie w trakcie cieszynki z pierwszego odniesionego zwycięstwa w karierze. Miało to miejsce prawie miesiąc temu na GP Gippingen.
Ten sezon jest dla mnie przełomowy. Chciałbym, żeby było inaczej niż to, że jestem znany z powodu upadku na mecie. Teraz zapamiętają mnie z czegoś innego. Naprawdę długo wierzyłem w to, że mogę dojechać. Od 30 do 15 kilometrów przed metą nie traciłem przewagi. Na otwartym terenie zacząłem szybko tracić i wiedziałem, że będzie już trudno. Ale nadal wierzyłem. Jakby tak nie było to, lepiej żebym wcale nie jechał. Gdy miałem 6 lat, stałem przy trasie Tour de France. Zawsze marzyłem, żeby tutaj pojechać i oto jestem
– powiedział Liam Slock w wywiadzie na linii mety.
Po doścignięciu Slocka na dobre do głosu doszły drużyny sprinterskie. Podobnie jak na 7. etapie, najlepszy okazał się Tim Merlier. Belg znów pokazał wielką moc i pokonał innych świetnych sprinterów. Finiszu nie rozpoczął na idealnej pozycji, ale to nie przeszkodziło mu w odniesieniu drugiego z rzędu triumfu.
Nie czułem się, jakbym był najmocniejszy. Do ostatniej chwili musiałem walczyć o swoją pozycję. Byłem przyblokowany i prawie się przewróciłem. Myślałem już, że to koniec. Dałem sobie jeszcze szansę, ale musiałem już finiszować na 250 metrów przed metą, żeby wszystkich dogonić. Na ostatnich 50 metrów czułem, że już nie daję rady. Ale jeśli meta jest w zasięgu wzroku, to można jechać jeszcze mocniej. W tym upale to był niesamowity wysiłek. Jeśli wygra się już raz, to po raz drugi jest łatwiej. Cieszę się, że odniosłem dwa zwycięstwa z rzędu. Ten Tour już mogę zaliczyć jako sukces
– przyznał zwycięzca etapowy.
Po niedzielnym, czyli 9. etapie kolarzy czeka dzień przerwy. Ten odcinek został skrócony o 30 kilometrów z powodu alarmu przeciw upałom. Profil rywalizacji wydaje się być skrojony dla ucieczki. Tim Merlier raczej nie sięgnie po trzecie kolejne zwycięstwo.
Wszystko o 113. edycji Tour de France:
- Trasa wyścigu
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Faworyci klasyfikacji młodzieżowej
- Wszystkie artykuły









