Powiedzieć można, że tegoroczna Wielka Pętla trzymała Pireneje na dystans, jednak dzisiaj – ostatniego dnia spędzanego przez peleton na francusko-hiszpańskim pograniczu – czeka nas coś absolutnie specjalnego. Pierwszy pełnometrażowy górski odcinek tej odsłony Touru z klasyczną trasą przez Col d’Aspin i Tourmalet, zakończony wspinaczką do jednego z tych zakątków, gdzie imprezom tego kalibru zazwyczaj nie wolno zaglądać.
W czwartek przed uczestnikami Tour de France trasa licząca 186,2 kilometra i ok. 4140 metrów przewyższenia, prowadząca z goszczącego wczorajszy finisz Pau do położonego w samym sercu Parku Narodowego Pirenejów Gavarnie-Gèdre.
Pierwsza część 6. etapu nie należy do robiących piorunujące pierwsze wrażenie, ale ma swój dyskretny urok – głównie za sprawą zlokalizowanej już na 60. kilometrze lotnej premii w Pouzac (59,1 km), w dodatku wciśniętej pomiędzy dwa kickery: Côte de Loucrup (1,8 km, śr. 7,1%) i Côte de Mauvezin (3,0 km, śr. 6,4%). W planie idealnym sprinterskie ekipy mają zadbać o to, by peleton jak najszybciej pokonał odcinek dzielący go od Pirenejów, a odjazd dnia nabrać ostatecznego kształtu dopiero wtedy, gdy szosy zaczną lekko falować.
Konkrety rozpoczną się na 107. kilometrze dzisiejszego odcinka, wspinaczką na Col d’Aspin (12,0 km, śr. 6,5%). Pierwsza część podjazdu powinna zostać pokonana bardzo szybko, od półmetka zaczną się schody i potencjalnie już tam poznamy jedno czy dwa nazwiska kolarzy, którzy nie wytrzymają tempa głównej grupy, choć na papierze powinni.
Jako wkład do serwowanej dziś pirenejskiej kanapki posłuży Col du Tourmalet (17,1 km, śr. 7,3%), jedna z największych ikon francuskiego wielkiego touru. Wzniesieniu pokonywanemu jak dziś, od wschodniej strony (od Sainte-Marie-de-Campan), być może brakuje „katedralności” i surowej pirenejskości charakteryzujących kierunek przeciwny. W postaci przeciwwagi otrzymujemy jednak podjazd na tyle trudny w swojej drugiej części, by miały prawo na nim zapaść rozstrzygnięcia kluczowe nie tylko dla losów samego etapu. Na szczycie, obok punktów za premię najwyższej kategorii (HC), na pierwszego z kolarzy czeka również Nagroda Jacquesa Goddeta.
Zjazd z Tourmalet jest proporcjonalnie długi (18,6 km), ale za to finałowa wspinaczka do bajecznie zlokalizowanego Gavarnie-Gèdre (18,8 km, śr. 4,0%), gdzie Tour de France zawita po raz pierwszy, rozpocznie się bez jakiegokolwiek przestoju.
Liczby są, jakie są, przez co podjazd nie jest dobrą wiadomością dla zainteresowanych walką o etap uciekinierów, a jednocześnie stanowi taktyczną zagwozdkę dla tych ekip, które zamierzają poszukać innego rozegrania niż wystawienie Pogačarowi kolejnego strzału na pustą.
Oto, co na temat 6. etapu Tour de France 2026 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
Etap 6, 9 lipca: Pau › Gavarnie-Gèdre (186,2 km | 4140 m ↑)
Pierwszy pełnowymiarowy, a zarazem najtrudniejszy z pirenejskich etapów 113. edycji Tour de France, łączy stare z nowym. Na liczącej 186 kilometrów i 4150 metrów przewyższenia trasie uczestnicy wyścigu zmierzą się z doskonale znanymi podjazdami pod Col d’Aspin i Col du Tourmalet, ale finiszować będą na debiutującym w Wielkiej Pętli Cirque de Gavarnie (18,8 km, śr. 4,0%).



Pogoda
Temperatura w dolinach utrzyma się na poziomie 30-33 stopni Celsjusza, dlatego przynajmniej część uczestników Touru odetchnie z ulgą, że przynajmniej część tego dnia spędzą wysoko w górach – tam ok. 22-25 stopni. Wysokie prawdopodobieństwo rozwinięcia się burz w części Pirenejów, gdzie rywalizować mają kolarze.
Faworyci
Na papierze ucieczka dnia nie jest dziś bez szans, jednak pierwszy z pirenejskich odcinków dawał harcownikom znacznie większe, a skończyło się jak zwykle. W odniesieniu do dalszych rozważań trzeba więc brać poprawkę na to, że najwięcej zależeć będzie od tego, którą nogą wstał dzisiaj z łóżka Tadej Pogačar, co zobaczył scrollując Instagrama i jak mu się rozmawiało w autokarze z Isaakiem Del Toro. Bardziej vibe cycling niż sztywne plany w stylu Vismy.
Nie twierdzę rzecz jasna, że pozostałe drużyny nie mają żadnego wpływu na aktualny kształt wyścigu, ale jednak poczekam, aż spróbują mnie do tego jeszcze trochę przekonać. Trzeba też mieć z tyłu głowy, że jadący w pożyczonej żółtej koszulce Torstein Træen (Uno-X Mobility), z blisko 8-minutową przewagą nad głównymi pretendentami do tytułu, jest problemem. Co prawda nie trzeba rozstrzygać go od razu, ale nie można też go zostawić na ostatni tydzień.
Aby jasno nakreślić problem potencjalnej ucieczki dnia, będzie ona potrzebowała bardzo dużej przewagi na finałowym wzniesieniu, gdzie grupa liderów wspinać się będzie tempem miażdżącym z perspektywy zmęczonych jazdą po zmianach harcowników. A przecież uciekinierzy względem tego, co zostanie z peletonu, tracić będą już na Tourmalet. Klasyczne 4 minuty u stóp najwyższej górskiej premii dnia to za mało, potrzebują 6 czy nawet 8 minut, co jest realistyczne wyłącznie przy sprawnie uformowanym odjeździe i jednoznacznej decyzji najsilniejszych ekip wyścigu.
W tym scenariuszu nieodmiennie stawiam na Aleksa Baudina (EF Education-EasyPost), a obok niego równie zaprawionych w tego typu bojach Valentina Paret-Peintre’a (Soudal Quick-Step), Egana Bernala (Netcompany INEOS), Lenny’ego Martineza (Bahrain-Victorious), Einera Rubio (Movistar) czy Richarda Carapaza (EF Education-EasyPost).
Co do rozstrzygnięć z grupy liderów, utrzymanie wszystkiego nice and tidy aż do podjazdu do Gavarnie-Gèdre prowadzi do tego, co zobaczyliśmy w końcówce 3. etapu. Można zakładać, że coś tym razem ułoży się inaczej – ktoś przyśnie, ktoś w typie Mattiasa Skjelmose (Lidl-Trek) zaatakuje i zostanie odpuszczony, albo Remco Evenepoel (Red Bull-BORA-hansgrohe) pokona Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates-XRG) w sprincie. Można, bo to jest tylko sport. Ale najprawdopodobniej tak się nie stanie.
Szansą na zrobienie czegoś inaczej jest wykorzystanie Col du Tourmalet, a próby umieszczenia swoich kolarzy w odjeździe dnia przez Vismę, Lidl-Trek czy Red Bull-BORA-hansgrohe będą dość jasnym sygnałem, że przynajmniej brane jest to pod uwagę. To, lub bardzo wczesny atak obrońcy tytułu. Ze względu na wielokrotnie już podkreślany charakter finałowego podjazdu, jest to plan bardzo ryzykowny, ponieważ dużej i dobrze zorganizowanej grupie będzie dziś gonić relatywnie łatwo. Z tego względu to, któremu z zawodników uda się skutecznie infiltrować ucieczkę, jak zawsze pozostanie po części dziełem przypadku, jednak w idealnym scenariuszu będą to kolarze w typie Victora Campenaertsa (Visma | Lease a Bike), Jana Tratnika (Red Bull-BORA-hansgrohe) czy Quinna Simmonsa (Lidl-Trek).
Dzisiaj też mały sprawdzian przed Paulem Seixasem (Decathlon CMA CGM), który pierwszy raz zderzy się z takimi górami w tempie narzucanym przez peleton Tour de France. Nie spodziewam się jednak problemów, a jeśli dotąd młody Francuz był przeze mnie w zapowiedziach pomijany, to głównie dlatego, że do zabłyśnięcia potrzebuje on trudniejszych finałowych podjazdów.
Harmonogram
Start honorowy: 12:35
Kilometr 0: 12:40
Prognozowany finisz: 17:29-18:05
Transmisja TV: 12:15-18:15 na antenie stacji Eurosport 1 i platformie HBO Max
Wszystko o 113. edycji Tour de France:
- Trasa wyścigu
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Faworyci klasyfikacji młodzieżowej
- Wszystkie artykuły










Pomijając scenariusz, gdy panowie z GC odpuszczają ten etap, myślę, że dziś powinno się wyklarować czy Jonas ma szanse nawiązać rywalizację z Tadejem o wygraną, czy też – jak pewnie chciałaby większość tutejszych kibiców sukcesu – będziemy mieli co najwyżej średnio ekscytującą powtórkę z dwóch poprzednich lat (jeżeli idzie o wygraną, bo walka o pudło zapowiada się ciekawie tak czy owak).
„Bardziej vibe cycling niż sztywne plany w stylu Vismy.”
Bardzo mnie się to podoba… 🙂
Można przypuszczać, że z czołówki tabeli dziś co najmniej urwą Vacka… 😄
Zastanawiam się czy długie podjazdy o takim nachyleniu jak ten finałowy mogą być miejscem walki o wygranie wyścigu…
@Szczebelek
Ja nie ukrywam scenariusza, że T. Pogaczar odjedzie na Col du Tourmalet, a potem, na kolejnym podjeździe już stosownym tempem będzie powiększał przewagę. Pogoń będzie mentalnie zmiażdżona i będzie nijaka.
Ale muszę tu podkreślić, że ja jestem fanboyem – cokolwiek to znaczy, no i oczywiście kibicem sukcesu – no przecież nie porażki… 🙂
@MaciekSatan Myślałem, że Pogacar tego nie zrobi i poczeka na kolejny górski etap, ale chyba wie, że Vini po Giro łącząc TDF to właśnie w pierwszym tygodniu jest do złapania.
MaciekSatan – szacun!!!
Szanowna Pani autorka nieco ograniczyła „wodolejstwo”, ale stronniczość jak była, tak została ;).