Od 2024 roku Sarah Gigante (AG Insurance-Soudal Team) dynamicznie się rozwijała, notując coraz to lepsze wyniki w najważniejszych wyścigach w kobiecym kalendarzu. Niestety teraz jej kariera nieco wyhamowała, a to wszystko przez poważną kontuzję z końcówki 2025 roku. Na ten moment nadal nie wiadomo, kiedy Australijka powróci do profesjonalnej rywalizacji.
W sezonie 2024 Gigante triumfowała najpierw w klasyfikacji generalnej Santos Women’s Tour Down Under, a potem była 7. w końcowej klasyfikacji Tour de France Femmes. Był to doskonały prognostyk na kolejne lata.
W następnym sezonie Australijka potwierdziła swój wielki talent. Najpierw zameldowała się na 3. pozycji w generalce Giro d’Italia Women (wygrywając po drodze dwa odcinki), a następnie ukończyła na 6. pozycji Tour de France Femmes. Na tym jednak koniec dobrych wieści. Tuż po zakończeniu Tour de France Femmes 2025 reprezentantka Australii miała wypadek na treningu, na skutek czego złamała kość udową oraz poważnie uszkodziła biodro. Pierwsze komunikaty były dość obiecujące, ponieważ zapowiadało się na długą rehabilitację, lecz 25-latka dość szybko wróciła do treningów. Profesjonalne ściganie planowała rozpocząć w marcu 2026 roku. Niestety tak się nie stało, gdyż Australijka w tym sezonie nie ma jeszcze na swoim koncie żadnego wyścigu. Trudno też prognozować, kiedy konkretnie Gigante zainauguruje sezon 2026.
Początkowo zawodniczka AG Insurance-Soudal Team widniała na wstępnej liście startowej Giro d’Italia Women 2026, lecz szybko z niej zniknęła. Teraz okazuje się, że najprawdopodobniej Australijka opuści również tegoroczną edycję Tour de France Femmes (od 1 sierpnia). Gigante podzieliła się swoimi odczuciami we wpisie w mediach społecznościowych, informując kibiców o tym, że niedawno przeszła kolejny zabieg.
Niestety po postępach na początku, od grudnia czułam się jak chomik w kołowrotku, dając z siebie wszystko i ciężko pracując, lecz nie osiągając żadnych rezultatów. Dwa kroki do przodu i trzy do tyłu – to szybko się nudzi. Dzięki wsparciu mojego zespołu i kilku belgijskim chirurgom w końcu doszliśmy do wniosku, że mój ból nie pochodził już ze złamania, a raczej z podrażnienia związanego z położeniem i dopasowaniem gwoździa. Mogłam jeździć na długich trasach, ale wszystko to wymagało większego wysiłku. To już zupełnie inna i bolesna historia. Szkoda, że ładowanie „Sarah 4.0” trwa tak długo, ale tym razem na pewno się uda. Jeszcze trochę odpoczynku, potem Zwift i mam nadzieję, że ta historia z kością udową w końcu się zakończy. Jestem niesamowicie wdzięczna, że mam tak wspaniałe wsparcie. Nie mogę podziękować wszystkim tutaj osobno, bo na pewno kogoś bym pominęła, ale szczerze mówiąc czuję, że mam ogromne szczęście, choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że mam pecha
– napisała Sarah Gigante, na swoim Instagramie.
Reprezentantce Australii życzymy oczywiście dużo zdrowia oraz jak najszybszego powrotu do peletonu, tak aby mogła walczyć o kolejne dobre wyniki – dla siebie oraz całego zespołu.









