fot. Giro d'Italia Women

W połowie sierpnia Sarah Gigante zaliczyła bardzo poważny w skutkach upadek podczas treningu. Diagnoza była wówczas brutalna – złamanie kości udowej oraz uszkodzenie biodra na długie miesiące miało zatrzymać Australijkę. Teraz, po 3 miesiącach, lekarze zgodzili się by 25-latka wznowiła treningi, aczkolwiek póki co tylko na trenażerze.

Sarah Gigante ma za sobą najlepszy w życiu sezon, którego głównymi punktami było 3. miejsce w Giro d’Italia Women okraszone wygranymi na górskich etapach z metami na Valdobbiadene i Monte Nerone oraz 6. lokata w Tour de France Femmes, podczas którego Australijka była 2. na Col de la Madeleine. Niestety niedługo po Wielkiej Pętli 25-latka zaliczyła bardzo poważny w skutkach upadek, który odebrał jej możliwość dalszego ścigania, a zmusił do długiej rehabilitacji – złamanie kości udowej i uszkodzenie biodra wymagało operacji i przyczyniło się do przerwy od jakiejkolwiek aktywności fizycznej.

Teraz Sarah Gigante otrzymała zielone światło do powrotu na rower, choć póki co mowa o trenażerze. Spragniona kolarstwa zawodniczka AG Insurance – Soudal Team od razu skorzystała z takiej zgody od lekarza prowadzącego proces rekonwalescencji i zaliczyła aż 190-kilometrową przejażdżkę na Zwifcie. 25-letnia Australijka chyba naprawdę tęskniła za rowerem, bowiem taki przejazd robi wrażenie.

Rekonwalescencja jest nieco trudniejsza, niż się początkowo spodziewałam… Chyba przed nią miałam w sobie połączenie naiwności i optymizmu. Staram się być pozytywnie nastawiona i nie pominąć ani jednego powtórzenia z miliarda ćwiczeń fizjoterapeutycznych! Jeszcze przez jakiś czas będę jeździć tylko w domu, ale wczoraj zaczęłam jazdę Zwiftcie od niezłych 190 km, więc przynajmniej nadal mogę trenować, choć w inny sposób

— napisała Sarah Gigante, która podczas przejażdżek tworzy także memy, które potem dodaje do swoich wpisów w mediach społecznościowych.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Sarah Gigante (@slipstreamsarah)

Poprzedni artykułUCI zaostrza kontrole nad działalnością hazardową
Następny artykułBernhard Eisel nowym dyrektorem sportowym w Lidl-Trek
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze