Fot. Damian Śliwiński

Kilka miesięcy temu na rynku pojawił się produkt marki Lazer – VeloVox, który pozwala na sprawną komunikację między rowerzystami, korzystając z technologii wziętych z peletonu oraz rynku motocyklowego.

Oto kilka kluczowych zalet i funkcji w skrócie:

• konstrukcja open-ear
• grupowy intercom dla nawet 30 osób
• mikrofon z zaawansowanym systemem eliminacji szumów
• możliwość kontrolowania klamkomanetkami Shimano Di2 i systemem Shimano Ebike
• żywotność baterii do 11 godzin, waga słuchawki to 19g

Lazer we współpracy z Cardo – znaną w motocyklowym świecie firmą zajmującą się systemami komunikacji – stworzył lekkie, przemyślane i bardzo intuicyjne w obsłudze urządzenie, którego zalety możemy docenić nawet w jeździe solo.

Pierwsze wrażenia

VeloVox przychodzi w bardzo gustownym i minimalistycznym recyklingowalnym pudełku, widać tu wpływ firmy matki – Shimano, której produkty od kilku lat pakowane są w podobny sposób. Od początku mamy wrażenie, że zadbano o detale na każdym kroku produkcji i “unboxing” jest pierwszym dowodem na to. Od razu po otwarciu pudełka oczom ukazują się słuchawki i prosta instrukcja, która w 3 etapach podpowiada jak połączyć urządzenie z telefonem. Cały proces parowania, pobierania aplikacji z AppStore i GooglePlay, konfigurowania jej w kilku krokach przebiega szybko. Myślę, że i osoby opisujące się jako mniej sprawne w świecie nowych technologii przejdą z łatwością ten proces.

Fot. Damian Śliwiński

Słuchawki przekładamy przez paski kasku, nie ma tutaj żadnej większej filozofii, wiemy od razu, która słuchawka jest prawa, a która lewa. Informacje na pudełku podają, że kompatybilne są z większością kasków. Trudno byłoby zapewnić, że do każdego z tysięcy kasków na rynku mocowanie będzie zwyczajnie możliwe, lub możliwe w bezproblemowy sposób, ale mając 4 modele kasków w domu trzech różnych producentów, tu wszystko – nomen omen – grało. Może to oczywiście wymagać lekkiego korygowania pasków kasku, żeby zmieścić słuchawki tak, by nie kolidowały z zausznikami okularów. Mam kask, w którym paski są tak skomplikowanie poprzekładane, że każda zmiana wywołuje chaos porównywalny z przesunięciem grafiki w dokumencie Worda, ale nawet tutaj po trzech minutach wszystko było na miejscu.

Jak to działa?

VeloVox używają sieci komórkowej po sparowaniu z telefonem, tak – telefon jest wymagany i jest poniekąd bazą systemu. Komunikacja między urządzeniami przebiega drogą przez Bluetooth do aplikacji, następnie siecią komórkową do aplikacji na telefonie drugiej osoby i do słuchawek. Brzmi bardziej skomplikowanie, niż faktycznie jest, ma to oczywiste plusy i minusy. Plusem jest zasięg sieci telefonii komórkowej, wszelkie inne rodzaje komunikacji np. walkie- talkie lub Bluetooth mają ograniczenia w tej materii i są bardzo podatne na zakłócenia sygnału. W przypadku VeloVox rozmówcy mogą być i 10m od siebie i na drugim końcu świata, jakość połączenia zależeć będzie od operatorów. Teoretyczny brak limitu odległości ma tę zaletę, że podczas jazdy gdzie użytkownicy mogą się oddalić od siebie, czy to na długim podjeździe, czy prowadząc grupy na różnym poziomie zaawansowania – są w stanie kontaktować się w wygodny i bezpieczny sposób. Minusem jest bazowanie na zasięgu sieci, ale ile takich miejsc mamy na mapach? Procentowo niewiele i zalety tego rozwiązania są przeważające. W aplikacji możemy tworzyć grupy do nawet 30 osób, wartość kosmiczna, może lepiej mieć opcję i jej nie potrzebować, niż potrzebować i nie mieć? Urządzenia możemy używać z powodzeniem w jazdach solo. Jakość dźwięku jest na tyle dobra, że słuchanie podcastu podczas jazdy lub komunikatów nawigacji o zmianie kierunku, czy też traktowania słuchawek jako akcesorium do połączeń, to wszystko działa tak, jak powinno.

Fot. Damian Śliwiński

Głośniki dają na tyle dobry i wyraźny dźwięk, że zakup pojedynczego urządzenia można usprawiedliwić jako zestaw słuchawkowy/głośnomówiący. Mikrofon radzi sobie zaskakująco dobrze z wiatrem nawet podczas szybkiej jazdy, jakość dźwięku oczywiście, że spada przez filtry działające w tle, ale prowadzenie rozmów jest jak najbardziej możliwe bez osłaniania mikrofonu przed pędem powietrza i przekrzykiwaniem otoczenia. Słuchawki ładujemy poprzez złącze USB-C, w zestawie dostajemy przewód z dwiema końcówkami do równoległego ładowania obu stron. Producent w specyfikacji podaje 11-godzinną pracę i wydaje mi się to osiągalne, małe wahania mogą pewnie zależeć od wielu czynników: od jakości połączenia Bluetooth lub warunki atmosferyczne w których są używane. Ładowanie ich od zera do 100% chwilę trwa, być może baza USB, z której korzystałem, nie jest tak wydajna, żeby proces był krótszy. W każdym razie wystarczy ok. 20 minut ładowania, aby dostarczyć energii na 2-3 godziny działania.

Jakość vs wartość

Począwszy od jakości opakowania i prostoty konfiguracji po same słuchawki i jakość materiałów – nie widzę tu pola do tego, by się przyczepić. Uchwyty przez które przekładamy paski kasku wydają na tyle solidne, że nie boję się o ich żywotność. Prędzej zmienię kask, niż tutaj cokolwiek się stanie. Jako człowiek, który traci trochę soli podczas pocenia się i zawsze wraca z nalotem na paskach kasku, tutaj też nie mam czym się przejmować. Po powrocie z jazdy zawsze przelewam je wodą pod kranem, Lazer klasyfikuje słuchawki kategorią IP54, więc są na tyle wodoodporne i pyłoodporne, że i z kurzem, i z deszczem i taką higieną sprzętu jaką im funduję, radzą sobie bez uszczerbku. Jak ocenię przydatność Lazer VeloVox? Bo przecież to jest najważniejsze w kontrze z ceną. Otóż jeżeli potrzebujesz dość dyskretnego systemu dla siebie czy dla pary kolarzy potrzebujących komunikacji, trudno znaleźć na rynku coś równie dobrego, przemyślanego, intuicyjnego i prostego w obsłudze na tyle, żeby nie odrywać rąk od sterów. Wsparcie się systemami parowania z aplikacjami Shimano i dodatkowymi opcjami konfiguracji jest dużą zaletą. To lekkie, łatwe w montażu, dobrze wykonane słuchawki, mają przyzwoitą jakość dźwięku, na pewno wystarczająco dobrą do prowadzenia rozmów i słuchania podcastów. Na rynku jest kilka urządzeń do komunikowania się podczas jazdy na rowerze, bazują często na łączności Bluetooth między jednostkami, co ogranicza dystans połączenia, bywają wbudowane w kask czy zauszniki okularów, oferując podstawowe funkcje na porównywalnym poziomie. Jak we wszystkim, w każdym produkcie tego typu damy radę znaleźć zalety i wady, ale najważniejszy jest ich bilans. Przy 600-700zł za urządzenie dla jednej osoby jest to koszt porównywalny z markowymi słuchawkami sportowymi – tutaj współpraca z Cardo dodaje wartości przez podniesienie funkcjonalności i wygody operowania, którą docenimy w parze. Dla dwóch osób koszt 1200-1400 zł jest już duży, ale jest to urządzenie dedykowane w zamyśle do komunikacji wolnej od nadmiernej interakcji z urządzeniem. Jest to nisza, którą marka Lazer dobrze wypełnia tym produktem. Jeżeli prowadzicie jazdy zespołu czy społeczności z podziałem na grupy, potrzebujecie kontaktu między sobą na wyjazdach w górach czy w terenie gdzie tracicie się z oczu, wygoda komunikacji szybko na siebie zapracuje. Rozmowy przeprowadzicie bez przekrzykiwania się z wiatrem, z dłońmi na kierownicach, z oczami skierowanymi przed siebie. Nie miałem ani jednego zerwania połączenia Bluetooth i rozmowy, przez kilkaset kilometrów działały tak, jak tego oczekiwałem, a wygląd kasku z nimi przyzwyczaił do tego stopnia, że nawet gdy ich nie potrzebuję, to nie chce mi się ich zdejmować. Funkcja w klamkach Shimano Di2 działa, sprawdziłem, ale i bez tego jest to w pełni funkcjonalne urządzenie.

Plusy:

• bezproblemowa konfiguracja i stabilne parowanie, plus również za samouczek na kanale YouTube Lazer
• jakość połączenia i dźwięku, zarówno w odsłuchu, jak i rozmowach, nawet gdy wiatr hula
• słyszysz wszystko w otoczeniu, zero wpływu na obniżenie bezpieczeństwa w tym aspekcie
• są lekkie (po 19g), wygodne i wizualnie nieprzeszkadzające
• imponująco długa praca baterii, zgodna z opisem producenta w specyfikacji
• prosta 2-przyciskowa obsługa, niewymagająca zbytniej uwagi, nie obniża bezpieczeństwa podczas jazdy
• możliwość sparowania z wybranymi urządzeniami Shimano
• 2 lata gwarancji

Minusy:

• mogą wymagać poświęcenia uwagi paskom kasku, żeby zapewnić miejsce i na słuchawki, i na zauszniki okularów
• używając ich za granicą warto sprawdzić swój plan roamingu i jego warunki
• brak możliwości kupienia zestawu dwóch par w niższej cenie
• niekoniecznie najlepsza opcja dla osób, które szukają słuchawek wyłącznie do muzyki podczas jazdy

Dystrybutor: Shimano Polska 

Poprzedni artykułTour Auvergne – Rhône-Alpes 2026: Świetne liczby Isaaca del Toro na Plateau de Solaison
Następny artykułIgor Mitoraj na podium Ślęża Tour: „Nie żałuję niczego, bo wyjechałem się do końca”
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Bob
Bob

Takie połączenie korzystając z telefonu, słuchawki bluetooth i aplikacji kosztuje 0zł , ale nie ma Di2 😉

dikwredniak
dikwredniak

Ciekawe jak słucha się teamspik 30 lanserów na kolarzówkach połączony z 30 piknięciami ich lanserskich liczniko-gpsów kiedy dojezdżają do świateł.