Foto: Team Visma | Lease a Bike

Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) po raz kolejny udowodnił, że na trasie Giro d’Italia 2026 nie ma sobie równych, pewnie wygrywając 20. odcinek włoskiej imprezy. Duńczyk musi jedynie ukończyć niedzielny etap, aby zostać oficjalnym triumfatorem tegorocznego wyścigu. Jonas zamierza się teraz skupić na świętowaniu i czerpaniu radości ze swojego sukcesu.

Wielu obserwatorów zastanawiało się nad tym, czy w sobotę Jonas Vingegaard będzie chciał wygrać swój piąty etap na trasie tegorocznego Giro d’Italia. Duńczyk miał taką chęć i nie pozostawił swoim rywalom złudzeń, wygrywając na Piancavallo z ogromną przewagą nad rywalami. Wywołało to u niego dużo radości, o czym opowiedział na mecie, a donosi nam o tym WielerFlits.

Wygrać ponownie i wjechać do Rzymu z tak solidną przewagą to dla mnie coś wyjątkowego. Mam nadzieję, że będzie to etap dla sprinterów lub znów do głosu dojdzie ucieczka. Nigdy nie wiadomo. Planuję jak najwięcej cieszyć się jutro tym dniem. Dziś wieczorem zrobimy to samo, choć w planie jest długa podróż do Rzymu. Sepp [Sepp Kuss – przyp. red.] nie miał swojego najlepszego dnia, ale Bart Lemmen wykonał świetną robotę i długo wytrzymał. Plan zakładał późniejszy atak, ale musieliśmy się dostosować, więc zaatakowałem wcześniej. Jestem kolarzem, uwielbiam wygrywać. Chcę wygrywać jak najwięcej, więc spróbowaliśmy jeszcze raz. Naprawdę daliśmy z siebie wszystko na trasie. Chłopaki wykonali fantastyczną robotę. Ja też miałem świetny dzień

– podsumował Duńczyk.

Trzeba przyznać, że to dostosowanie się do sytuacji na trasie wyszło Jonasowi całkiem dobrze, gdyż nie miał żadnych problemów z tym, aby sięgnąć po kolejne etapowe zwycięstwo. Przed Duńczykiem ważny cel – Tour de France, ale zanim Vingegaard stanie na starcie tego wyścigu, musi jeszcze ukończyć Giro d’Italia 2026. W niedzielę reprezentant Danii oraz cały peleton będą rywalizować w Rzymie, a etap powinien się zakończyć finiszem z peletonu.


Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
Poprzedni artykułBoucles de la Mayenne 2026: Benoît Cosnefroy z etapem i koszulką lidera
Następny artykułMateusz Błaszak na testach w Team PICNIC PostNL Raisin
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
love_velo
love_velo

„Jestem kolarzem, uwielbiam wygrywać.Chcę wygrywać jak najwięcej, więc spróbowaliśmy jeszcze raz. ” – no i w końcu JV mówi do rzeczy.

Jestem za pomysłem rotacji terminowej wielkich turów.

Świetne trasy, bezpośrednie olbrzymie zainteresowanie ludzi, ma potencjał promowania kolarstwa. Dla mnie Giro to faktycznie ” Najtrudniejszy wyścig na świecie w najpiękniejszym miejscu na świecie”

A gdyby TdF nie byłoby zazdrosny o środkowy wakacyjny termin, paradoksalnie zyskałby na znaczeniu jako wydarzenie sportowe.