Fot.: Giro d'Italia / LaPresse

Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) wygrał 20. etap tegorocznego Giro d’Italia 2026, z metą na podjeździe Piancavallo. Duńczyk potwierdził tym samym swoją dominację we włoskim wyścigu i sięgnął po piąte etapowe zwycięstwo, umacniając się oczywiście na pozycji lidera klasyfikacji generalnej. 

Sobotni odcinek miał nam dać odpowiedź na jedno kluczowe pytanie, a mianowicie którzy zawodnicy staną na końcowym podium klasyfikacji generalnej? Po pewne zwycięstwo w całym wyścigu zmierzał Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike), który mógł celować w wygranie kolejnego etapu na trasie Giro d’Italia 2026. Panowie mieli do pokonania 200 kilometrów, a po drodze aż dwa razy przyszło im się zmierzyć z podjazdem 1. kategorii – Piancavallo (14,5 km ; 7,8%). Za drugim razem była to wspinaczka na metę.

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 11:00. Już na samym początku mieliśmy liczne ataki. Aktywny był m.in. Simone Gualdi (Lotto Intermarché). W ucieczce finalnie znaleźli się jednak Jonas Geens (Alpecin-Premier Tech), Axel Huens (Groupama-FDJ United), Jack Haig (Netcompany INEOS), Andreas Leknessund (Uno-X Mobility), Guillermo Thomas Silva (XDS Astana Team), Manuele Tarozzi (Bardiani CSF 7 Saber) oraz Larry Warbasse (Tudor Pro Cycling Team). Na lotnym finiszu Forgaria nel Friuli najlepszy okazał się Guillermo Thomas Silva. Urugwajczyk wygrał potyczkę z Leknessundem i Tarozzim. 125 kilometrów przed metą ucieczka miała ponad 5 minut przewagi nad peletonem. Wielkimi krokami zbliżała się wspinaczka 3. kategorii – Clauzetto (6,8 km ; 5,6%).

Główna grupa zaczęła nieco odrabiać, a przewaga ucieczki spadła do 4 minut. Na czele peletonu widoczne były koszulki Team Visma | Lease a Bike. Pracował m.in. Tim Rex. Premię górską 3. kategorii na własną korzyść rozstrzygnął Andreas Leknessund. Jakiś czas później kraksę w peletonie zanotował Fredrik Dversnes (Uno-X Mobility). Cały czas czujnie jechała holenderska formacja Team Visma | Lease a Bike.

70 kilometrów przed metą peleton tracił do ucieczki 4 minuty i 25 sekund. Kolarze zbliżali się do pierwszej wspinaczki na Piancavallo. Rozpoczynało się prawdziwe ściganie. Kontakt z główną grupą stracił Timo Kielich, a tempo nadali tam jego koledzy z ekipy – Tim Rex i Victor Campenaerts. Dość niespodziewanie problemy miał Chris Harper (Pinarello-Q36.5 Pro Cycling Team), dwunasty kolarz klasyfikacji generalnej. Rwać zaczęła się również czołówka, z której odpadli Manuele Tarozzi i Guillermo Thomas Silva. W peletonie kryzys przeżywał z kolei Ben O’Connor (Team Jayco AlUla). Główna grupa szybko zmniejszyła swoją stratę do 2 minut. Mechaniczne problemy miał lider wyścigu – Jonas Vingegaard, ale Duńczyk sprawnie sobie z nimi poradził.

W grupie faworytów pozostało około 30 zawodników. Z czołówki odpadli również Axel Huens i Jonas Geens. Na czele mieliśmy zatem 3 kolarzy, a byli to Jack Haig, Larry Warbasse i Andreas Leknessund. Na szczycie jako pierwszy zameldował się Jack Haig. 4 punkty do klasyfikacji górskiej zdobył tam Giulio Ciccone (Lidl-Trek). Oznaczało to, że Włoch ma w swoim dorobku 277 punktów i jeśli tylko ukończy wyścig, okaże się triumfatorem tej klasyfikacji.

Kontrę z mocno zredukowanego peletonu przeprowadzili Igor Arrieta (UAE Team Emirates-XRG) i Ludovico Crescioli (Team Polti VisitMalta), którzy po pewnym czasie dogonili Axela Huensa. Grupa faworytów traciła do czołowej trójki (Haig, Warbasse, Leknessund) około 1,5 minuty.

Finalnie Arrieta, Crescioli i Huens dołączyli do prowadzącej trójki, więc na czele mieliśmy już 6 zawodników. Do mety pozostało 35 kilometrów. Na premii Red Bull KM triumfował Igor Arrieta, który wywalczył 6-sekundową bonifikatę czasową. Grupa faworytów traciła 2 minuty. Wkrótce rozpoczęła się finałowa wspinaczka na Piancavallo. Z czołówki odpadł Axel Huens, a jego los podzielił Jack Haig. Dla Jonasa Vingegaarda pracował z kolei Bart Lemmen. Problemy w grupie faworytów miał Giulio Ciccone. Aktywni z przodu byli Arrieta i Crescioli.

Tempa w grupie faworytów nie wytrzymali też Giulio Pellizzari (Red Bull-BORA-hansgrohe) i David de la Cruz (Pinarello-Q36.5 Pro Cycling Team). W czołówce na solo ruszył Ludovico Crescioli. Grupa Vingegaarda dogoniła Huensa, a odpadł z niej Sepp Kuss (Team Visma | Lease a Bike). Dogoniony został również Haig. Zwlekać nie zamierzał Jonas Vingegaard, który ruszył po swoje i bez większych problemów zostawił za sobą Felixa Galla (Decathlon CMA CGM Team).

Tymczasem Crescioli został dogoniony przez Leknessunda, ale wkrótce dołączył do nich Vingegaard. Oczywiście Duńczyk szybko ruszył na solo. Ciekawie było z tyłu. Kilkadziesiąt sekund za plecami Vingegaarda jechał Gall, a później byli już Derek Gee-West (Lidl-Trek) oraz Jai Hindley (Red Bull-BORA-hansgrohe). Australijczyk zmierzał po końcowe podium. Słabszy dzień notował Davide Piganzoli (Team Visma | Lease a Bike). W międzyczasie Afonso Eulálio (Bahrain-Victorious) stracił kontakt z Eganem Bernalem i Thymenem Arensmanem (Netcompany INEOS), którzy jechali za Kanadyjczykiem i Australijczykiem.

Przewaga Vingegaarda nad resztą stawki rosła. Gee-West i Hindley dołączyli do Galla. Dla Arensmana pracował Bernal, dzięki czemu ta dwójka dogoniła Kanadyjczyka, Australijczyka oraz Austriaka. Vingegaard miał już 1,5 minuty przewagi. W grupce z Eulálio jechał Piganzoli. Zanosiło się jednak na to, że triumfatorem klasyfikacji młodzieżowej zostanie Portugalczyk.

Ostatecznie po swój piąty etapowy triumf na trasie Giro d’Italia 2026 pewnie sięgnął Jonas Vingegaard, który jednocześnie powiększył swoją przewagę w klasyfikacji generalnej. Na drugim miejscu przyjechał Felix Gall, a trzeci był Jai Hindley. Jeśli chodzi o klasyfikację młodzieżową, to Portugalczyk nadrobił jeszcze trochę czasu nad Piganzolim. Włoska rywalizacja zakończy się w niedzielę.

Wyniki 20. etapu Giro d’Italia 2026:

Results powered by FirstCycling.com


Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
Poprzedni artykułMistrzostwa Polski elity w kolarstwie torowym z nowym terminem
Następny artykułBoucles de la Mayenne 2026: Benoît Cosnefroy z etapem i koszulką lidera
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
10 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Mikołaj
Mikołaj

Brawo Eulalio utrzymał tą koszulkę wow. Super wyścig. Reszta typowo Gall 2 Hindley 3 Arensam 4 a vinigor poza zasięgiem.

dynda
dynda

jedna noga wygral Giro, a druga wygra tour. gosc w formie nie do ruszenia przez kogokolwiek.

Łukasz
Łukasz

Pogi vs Vini w Giro 6:5.

Ricky
Ricky

Ale się zapowiada Tour w tym roku… Coraz bardziej dojrzewa we mnie przekonanie, że Janusz będzie w stanie powalczyć z Tadeuszem jak równy z równym, jak za dawnych, dobrych lat. A już za tydzień Criterium de Dauphine (niech tam sobie żabojady zmieniają nazwę na niemożliwą do zapamiętania, dla mnie to zawsze będzie Criterium), z bardzo ciekawą trasą i nie mniej ciekawą obsadą (na szczęście bez wspomnianej wyżej dwójki, bo co za dużo, to niezdrowo – choć nie można też wykluczyć, że Seksowny Paweł trochę zepsuje zabawę ;)).

love_velo
love_velo

Jeśli można mówić o „stylach” wygrywania, to TP atakuje na dłuższym dystansie do mety. Być może to wynika z większej pewności siebie.
Dziś JV miał plan na krótki atak, ale Kuss i Piganzoli zmienili te założenia i to jednak „zdradziło”, co przygotowuje i na jakim poziomie jest JV.

Będę więc kibicował…zawodnikom, którzy mają fantazję i fun ..jak Eulailo, Segaert, Dversnes…. i kilku „starszym”, w sensie dzisiejszego kolarstwa zawodnikom, którzy mają do wyrównania z tourami swoje rachunki.

Alek
Alek

Derek gee Chyba Na którymś z pierwszych etapów sporo stracił, a tak miałby może podium, szkoda.
Kilku zawodników z drugiej 10 no zawiodło mocno, typu O’Connor.
Brawo Afonso! No I to tyle

Arnaud
Arnaud

@Łukasz może 6:5 ale dolicz Jonasowi jeszcze chociaż 0.75 za dobre serduszko i oddanie etapu Sepowi ;).

Tajfun
Tajfun

W TdF Tadek go zje

Grzegorz
Grzegorz

A jak nasi?

Łukasz
Łukasz

Arnaud, to tylko statystyki. Jako funboy Tadka muszę zaznaczyć jego wyższość nad Vinim.
A serio, cieszę się, że Duńczyk jako 8my w historii wszedł do sali sław, tym samym wyprzedzając Tadka.