Jeśli w stawce 109. edycji Giro d’Italia jest zawodnik, który nie lubi ścigania po dniu przerwy, to z pewnością wszyscy jego koledzy usłyszeli podczas tegorocznego La Corsa Rosa niejedną siarczystą wiązankę. Organizatorzy wyścigu przygotowali bowiem kolejny trudny sprawdzian bezpośrednio po poniedziałkowym odpoczynku – we wtorek kolarze przejadą co prawda tylko 113 kilometrów, ale za to pokonają 3 tysiące metrów przewyższenia i zafiniszują na 1645 metrach nad poziomem morza.
Wchodząc na stronę internetową Giro d’Italia można odnieść wrażenie, że organizatorzy wyścigu zatrudniają naprawdę wybitnych specjalistów od marketingu. Przy opisie każdego z etapów znajdziemy zdjęcia niczym z pocztówek, piękne opisy poszczególnych miast dotyczące m.in. architektury, kultury, atrakcji, gastronomii czy lokalnych napitków. Nie inaczej jest w zakładce dotyczącej 16. odcinka, gdzie przeczytamy dla przykładu, że goszcząca wtorkowy start Bellinzona jest stolicą kantonu Ticino, zajmuje strategiczne położenie u bram głównych alpejskich szlaków łączących północną i południową Europę, w szczególności przełęczy San Gottardo, San Bernardino i Lucomagno. Miasto słynie z wyjątkowego średniowiecznego systemu obronnego, na który składają się zamki Castelgrande, Montebello i Sasso Corbaro, wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Siadając do przygotowywania opisu każdego z etapów można w efekcie zatopić się na długie godziny w zapoznawaniu się z tym, co jest do zobaczenia przy okazji wyścigu, ale potem pojawia się w głowie swoiste współczucie dla kolarzy, którzy nie mają najmniejszych szans by się zapoznać z lokalnymi zabytkami czy smakami. W głowie uczestników 109. edycji Giro d’Italia musi bowiem znajdować się wyłącznie myśl o tym, że przed nimi kolejny odcinek, który otrzymał od organizatorów aż 4 gwiazdki w 5-stopniowej skali trudności.
Dzisiejszy powrót po przerwie, choć krótki, bo zaledwie 113-kilometrowy, ponownie będzie naprawdę brutalny. Ponownie, albowiem po przelocie z Bułgarii do Włoch miał miejsce odcinek z przejazdem przez Cozzo Tunno (14,4 km; 5,9%), gdzie Movistar Team urządził sobie rzeź sprinterów. Tydzień później, już bliżej centralnych Włoch, organizatorzy przygotowali bardzo długą jak na dzisiejsze standardy, wręcz na swój sposób staromodną jazdę indywidualną na czas, która mocno wpłynęła na układ w klasyfikacji generalnej. Teraz miejsce będzie miał z kolei wspomniany 113-kilometrowy etap, podczas którego peleton przejedzie przez aż 3 tysiące metrów przewyższenia, na które złożą się pokonywane po 2 razy w pierwszej części odcinka podjazdy pod Torre (4,7 km; 5,6%) i Leonticę (3 km; 8,5%), które będą stanowiły zaledwie preludium przed alpejskim finałem w szwajcarskim Carì, gdzie szosa będzie się nieprzerwanie wznosiła przez ponad 30 kilometrów, a ostatnie 11,7 z nich będzie miało aż 7,9% nachylenia. Finałowa wspinaczka, poza niespełna kilometrowym prostszym fragmentem, jest bardzo regularna i z pewnością pokaże nam, kto po dniu przerwy wciąż ma nogi, a kto czy to ze względu na zmęczenie, czy też np. chorobę, nie jest gotowy na 3. tydzień wyścigu.
Oto, co na temat 16. etapu 109. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
16. etap (26.05, wtorek): Bellinzona – Carì (113 km | 3000 m)
Po 3. dniu przerwy na kolarzy czeka kluczowa czasówka, po 3. zaś nogi zawodników przetestuje górski etap na północy Włoch, którego metę ulokowano w szwajcarskim Carì. Zaledwie 113-kilometrowy etap zawiera najpierw przejeżdżane po 2 razy podjazdy pod Torre (4,7 km; 5,6%) i Leonticę (3 km; 8,5%), które będą stanowiły preludium do finałowej wspinaczki o długości 11,7 kilometra o średnim nachyleniu aż 7,9%. O ile miłośnicy sportów zimowych czy dziewiczej przyrody mogą pokochać Carì za jego piękno i bogatą ofertę turystyczną, o tyle niejeden kolarz biorący udział w 109. edycji Giro d’Italia będzie przeklinał to miejsce, bo końcówka jest naprawdę mordercza.





Pogoda
Upały, na które nieco uskarżała się już część uczestników 109. edycji Giro d’Italia, nie odpuszczą, albowiem na starcie ponownie spodziewane jest około 30 stopni Celsjusza. Z racji na fakt, że meta ulokowana zostanie jednak dość wysoko nad poziomem morza, na niej będzie już nieco chłodniej, a dodatkowo synoptycy dają około 30% szans na przelotne opady deszczu w końcówce.
Faworyci
Jestem bardzo ciekawy tego, jak uczestnicy 109. edycji Giro d’Italia podejdą do wtorkowego etapu. Przed ostatnią górską próbą, która miała miejsce w sobotę, Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) wprost przyznawał, że interesuje go etapowy triumf i koszulka lidera, a następnie zobaczyliśmy w pracy jego klubowych kolegów, którzy skasowali na czas bardzo liczny i mocny odjazd. Tym razem jednak z ust Duńczyka można było usłyszeć, że ten jest już powoli myślami przy Tour de France, zatem czy będzie to oznaczało, że zobaczymy 2 wyścigi? Bez wątpienia istnieje taka szansa, choć nie można zapominać o tym, że nie tylko holenderski zespół ma w tym wyścigu mocny skład zdolny do narzucenia mocnego tempa. Wiceliderem generalki cały czas pozostaje Afonso Eulálio (Bahrain-Victorious), którego z pewnością męczyć i zgubić będą chcieli zawodnicy zainteresowani miejscem na podium, a to może sprawić, że zobaczymy pracę na rzecz Felixa Galla (Decathlon CMA CGM Team), Thymena Arensmana (Netcompany INEOS) czy Jaia Hindleya i Giulio Pellizzariego (Red Bull – BORA – hansgrohe).
Jeśli o etapowy triumf faktycznie powalczą kolarze z klasyfikacji generalnej, to być może wolną rękę otrzyma tym razem świetnie wspierający Jonasa Vingegaarda Davide Piganzoli (Team Visma | Lease a Bike). Młody Włoch był już 3. na Corno alle Scale i 4. w Pila, a zatem forma jest u niego świetna, a przy tym 23-latek cały czas ma szanse na zdobycie białej koszulki. Co prawda w tym zestawieniu trzeba by jakoś pokonać Eulálio i Pellizzariego, ale kto wie – może holenderska ekipa podejmie walkę i o ten cel w obliczu tego, że dzierżący róż Duńczyk jest już raczej spokojny o swoje miejsce w generalce? To mogłoby być naprawdę ciekawe.
Na wysokich pozycjach przy scenariuszu walki liderów zafiniszować powinni także Michael Storer i Mathys Rondel (Tudor Pro Cycling Team), Derek Gee-West (Lidl-Trek), Afonso Eulálio (Bahrain-Victorious) czy Ben O’Connor (Team Jayco AlUla).
Jeśli jednak okaże się, że zobaczymy tzw. „2 wyścigi”, to w odjeździe dnia spodziewałbym się takich zawodników jak David de la Cruz i Chris Harper (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), Giulio Ciccone (Lidl-Trek), Einer Rubio i Enric Mas (Movistar Team), Wout Poels (Unibet Rose Rockets), Johannes Kulset (Uno-X Mobility), Jardi Christiaan van der Lee i Markel Beloki (EF Education – EasyPost) czy może nawet Damiano Caruso (Bahrain – Victorious) – kończący karierę Włoch dotychczas był mocno przywiązany do Afonso Eulálio, ale być może ekipa podaruje wreszcie wolną rękę 38-letniemu Włochowi, by ten pożegnał się z publicznością w efektowy sposób.
Harmonogram
Start etapu: 14:00
Prognozowany finisz: 17:00-17:30
Transmisja TV: 13:30-17:45 (Eurosport 2 oraz HBO Max/Player z komentarzem duetu Adam Probosz/Dariusz Baranowski)
Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
- Trasa wyścigu
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych
- Podsumowanie 1. tygodnia wyścigu
- Podsumowanie 2. tygodnia wyścigu
- Wszystkie artykuły










Żeby były tu dziś jakieś większe emocje to musi odjazd zbudować solidną przewagę i rozegrać między sobą osobny wyścig.
Ale znając Visme to zredukują, a na końcu Winogrono zaatakuje i pojedzie solo po etap, Gall pokręci na niskiej po podium, a reszta wiele nie zrobi.
Liczę więc, że żaden inny zespół nie popracuje nad gonieniem ucieczki i Visma się wypompuje szybciej, ale ogólnie inny rezultat niż wygrana duńczka jest mało prawdopodobny.
Janusz mówił też, że chciałby wygrać etap w koszulce lidera, ale raczej obstawiałbym, że dziś to nie będzie miało miejsca.
Heh, i znów pudło…
Przestaję już pisać swoje przewidywania, bo zbliżam się w ich trafności do kolegi Dyndy ;).