Foto: La Presse / Giro d'Italia

Alberto Bettiol (XDS Astana Team) po ataku z ucieczki wygrał trzynasty etap Giro d’Italia. Włoch powtórzył swój sukces sprzed pięciu lat. Liderem pozostał Aphonso Eulalio (Bahrain Victorious). 

13. etap włoskiego Giro liczył 189 kilometrów i prowadził z Alessandrii do Verbanii. Większa część trasy była płaska, ale pod koniec na kolarzy czekały dwa podjazdy: Bieno (2,4 km; 5,5%) i Ungiasca (4,7 km; 7,1%). To zdecydowanie mogło utrudnić walkę sprinterom i dać szansę bardziej dynamicznym zawodnikom.

Od samego startu ostrego mieliśmy próby ataków. Swoich sił próbował między innymi Filippo Ganna (Netcompany INEOS). Włoch urodził się w Verbanii i bardzo chciał dziś powalczyć o etapowe zwycięstwo.

Ostatecznie po prawie 20. próbach zawiązania ucieczki na czele kręcili: Francesco Busatto (Alpecin–Premier Tech), Michael Valgren (EF Education–EasyPost), Axel Huens, Johan Jacobs i Josh Kench (wszyscy Groupama-FDJ), Toon Aerts (Lotto Intermarché), Mark Donovan (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), Jasper Stuyven (Soudal Quick-Step), Mirco Maestri i Diego Pablo Sevilla (obaj Team Polti-VisitMalta), Larry Warbasse (Tudor Pro Cycling Team), Mikkel Bjerg (UAE Team Emirates-XRG), Andreas Leknessund i Markus Hølgaard (Uno-X Mobility) oraz Alberto Bettiol (XDS Astana Team).

15- osobowa grupa sukcesywnie powiększała przewagę, która na 100 kilometrów przed metą wynosiła już ponad 9 minut. Najwyżej sklasyfikowanym kolarzem w ucieczce był Kench, który tracił do Aphonso Eulalio prawie 21 minut. Ucieczka świetnie ze sobą współpracowała, a peleton zdecydowanie odpuścił.

Jadący dobry wyścig Jasper Stuyven miał nawet czas na żarty.

Problemy z rowerem miał Busatto, ale Włoch dość szybko wrócił do czołówki. 50 kilometrów przed metą ucieczka miała ogromną przewagę, która wynosiła prawie 11 minut. W peletonie kręcili kolarze Bahrain Victorious.

W miejscowości Stresa mieliśmy lotną premię. Nie było żadnej walki, a 12 punktów zdobył Pablo Sevilla. Jednak po dzisiejszym etapie nadal właścicielem cyklamenowej koszulki będzie Paul Magnier (Soudal Quick-Step). Po kolejnych płaskich kilometrach na kolarzy czekał podjazd Bieno (2,4 km; śr. 5,5%). Tam tempo dyktował Jacobs, a była to praca na Kencha (Groupama – FDJ United).

Pierwszy na górskiej premii był Sevilla. Ucieczka podjazd przejechała razem, ale na zjeździe mieliśmy krótkie próby ataków. Po chwili spokoju przed kolarzami wyłonił się podjazd Ungiasca (4,7 km; 7,1%). „Przy okazji” podczas wspinaczki 6 sekund na premii Red Bull KM zgarnął pracujący Huens.

Przy coraz mocniejszym tempie powoli ucieczka zaczęła topnieć. 2500 metrów przed szczytem ruszył Kench, a na jego kole zostali Valgren, Leknessund i Bettiol. Czwórka jechała wspólnie, ale kilometr dalej skontrował Norweg z Uno-X Mobility. Próbował dojechać do niego Bettiol i udało mu się to tuż przed szczytem i od razu Włoch postanowił zaatakować.

Kolarz XDS Astana Team dość szybko wypracował sobie 20 sekund przewagi. Włoch bardzo ryzykował na zjeździe, bo jednak Norweg na płaskim miał nadal szanse, aby go dogonić.

Bettiol na 3 kilometry przed metą miał nadal 20 sekund przewagi i ogromne szanse na wielki triumf. Włoch nie dał się już doścignąć i mógł cieszyć się ze swojego pięknego zwycięstwa. Drugi był bardzo zmęczony Leknessund, a trzeci Stuyven.

Wyniki 13. etapu Giro d’Italia 2026:

Results powered by FirstCycling.com

 

 


Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
Poprzedni artykuł4 Dni Dunkierki 2026: Rasmus Tiller triumfuje po ataku w końcówce, pechowy Filip Maciejuk
Następny artykułVeenendaal-Veenendaal kobiet 2026: Charlotte Kool najlepsza, Marta Lach w TOP10
Arek Waluga
Pismak z pasji, nie z wykształcenia. Wielbiciel scoutingu i skarbów kibica. Pisze to co myśli, a nie co wypada.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Mikołaj
Mikołaj

Betiol dobrze to rozegrał był najsilniejszy wyczekał i wygrał. Etap ładny ale dajcie już te góry.

Grzesiek
Grzesiek

Jak w tych Włoszech jest pięknie.
Co etap, gdzie nie spojrzeć, góry, morze, miasta na wzgórzach wpisane do UNESCO. Dziś Verbania, rzut beretem od Alp, nad cudnym jeziorem.
A ceny nieruchomości niższe niż w Gdańsku, gdzie dobra pogoda jest przez kilka tygodni.
Co do etapu nuda, zasłużone zwycięstwo Betiola.