fot. UAE Team Emirates-XRG

Drugi, bezdyskusyjnie najdłuższy, a potencjalnie również najciekawszy odcinek bułgarskiej Grande Partenzy tegorocznego Giro d’Italia zabierze peleton z nadmorskiego Burgas do położonego u stóp Starej Płaniny Wielkiego Tyrnowa. Końcówka przywodzi na myśl etapy Tirreno-Adriatico, włączywszy w to deszcz, dlatego sprinterzy spróbują przetrwać, puncheurzy pójść po swoje, a liderzy na klasyfikację generalną? No właśnie, czy zaryzykują?

Sobotni odcinek liczy 221 kilometrów, co czyni go drugim najdłuższym tej odsłony włoskiego wielkiego touru. To, czy tego rodzaju dystanse pasują do obecnego kształtu wyścigów etapowych i sposobu, w jaki sport konsumują najnowsi odbiorcy, to temat na zupełnie inną dyskusję. Pewnym jest, że Bułgaria sporo zapłaciła za możliwość ekspozycji na taką skalę i nie chce być zapamiętana jedynie przez pryzmat niedorzecznego zwężenia, kolosalnej kraksy i antycznych barierek. Dziś więc w menu znajdziemy morze, góry i końcówkę z potencjałem do wywołania sportowych emocji o bardziej pozytywnym zabarwieniu.

Po wyjeździe z Burgas, uczestnicy wyścigu zostawią Morze Czarne za plecami i dość konsekwentnie zmierzać będą na zachód aż do położonej tuż za 100. kilometrem miejscowości Sliven. Tam rozegrany zostanie lotny finisz (100,4 km), a trasa zmieni kierunek na północno-zachodni, przebijając się przez pierwsze wzniesienia przedgórza Starej Płaniny – przełęcze Byala (7,7 km; 4,6%) i Vratnik (9,1 km; 4,1%). Ważne głównie z perspektywy uciekinierów zainteresowanych przymierzeniem się do maglia azzurra, natomiast na losy etapu powinny mieć mniej więcej taki wpływ, jak Turchino na wyniki Mediolan-San Remo.

Dalej odwinąć można do finałowych 15 kilometrów dzisiejszego odcinka, które otwiera Red Bull KM ze standardowymi bonifikatami czasowymi. O ile na tak wczesnym etapie rozgrywania włoskiego wielkiego touru liderzy mogliby nie być zainteresowani walką o tak liche kąski, dziś włączeni zostaną do akcji niejako siłą, w ramach ostatniej fazy rozprowadzania przed bardzo wąskim i miejscami stromym podjazdem pod klasztor w miejscowości Lyaskovets (3,9 km; 6,6%). To on zadecyduje o tym, kto będzie się liczyć w grze o etapowe zwycięstwo.

6,5-kilometrowy zjazd z płaskowyżu do Wielkiego Tyrnowa jest znacznie mniej techniczny, ale na odczuwalny poziom trudności ostateczny wpływ będzie mieć aura.

Ostatnie 3 kilometry sobotniego odcinka to wąskie uliczki historycznej stolicy Bułgarii i trasa, która bardzo nieregularnie wspina się w kierunku mety – najbardziej stroma sekcja (9%) przypada tuż przed drugim fragmentem kostki brukowej, ok. 1600 metrów od kreski. Przed samych finiszem niemal zupełnie się wypłaszcza.

Oto, co na temat 2. etapu 109. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

2. etap (9.05, sobota): Burgas – Veliko Tarnovo (221 km | 2600 m)

Po nocy spędzonej w malowniczym Burgas, peleton skieruje się na zachód, a przeprawa będzie to naprawdę długa – 221 kilometrów czyni ten odcinek 2. najdłuższym w ramach 109. edycji Giro d’Italia. Na przełęczach Byala (7,7 km; 4,6%) i Vratnik (9,1 km; 4,1%) poznamy zapewne nowego lidera klasyfikacji górskiej, ale na emocje przyjdzie nam zapewne poczekać do wspinaczki zatytułowanej Lyaskovets Monastery Pass (3,9 km; 6,6%), z której końca do mety pozostanie tylko 10 kilometrów. Zła wiadomość dla sprinterów jest też taka, że 800 metrów etapu ma średnio 5,3% nachylenia, a finał częściowo został poprowadzony po brukowanej nawierzchni. Z pewnością będzie tu emocjonująco, a przy tym bardzo nerwowo.

Pogoda

Pochmurne 20 stopni Celsjusza podczas startu etapu w Burgas, w głębi kraju i “za górami” chłodniej, a do tego potencjalnie deszczowo – na finisz w Wielkim Tyrnowie prognozy przewidują ok. 15 stopni Celsjusza i prawdopodobieństwo wystąpienia opadów na poziomie 35%. O ile słaby wiatr, boczno-czołowy na kluczowych odcinkach trasy (6-10 km/h, W), nie powinien odegrać znaczącej roli ze względu niewielką ekspozycję, ewentualne pojawienie się deszczu może zmienić obraz końcówki.

Faworyci

Przed nami bardzo długi odcinek, którego końcówka może wynagrodzić godziny oczekiwania na to, że wydarzy się cokolwiek. Ze względu na charakterystykę finałowych kilometrów, porównałam go wcześniej do Tirreno-Adriatico, ale pod kątem scenariusza może mieć on w sobie więcej z La Classicissimy – nie tylko z uwagi na długość, ale również przekrój kolarzy mogących sięgnąć po etapowe zwycięstwo.

Jeśli którykolwiek ze sprinterów przetrwa podjazd do klasztoru chociażby na peryferiach wyselekcjonowanej grupy, znajdzie się w doskonałej sytuacji, bo zjazd do Wielkiego Tyrnowa pozwoli mu odpocząć, a dalej będzie mimo wszystko lżej – łącznie ze sprzyjającym zawodnikom tej specjalności ostatnim kilometrem. Łatwo teraz typować Paula Magniera (Soudal-Quick Step), kiedy już raz wygrał i w dodatku założył różową koszulkę, jednak o tym, że niskie stany średnie w zakresie dzisiejszych 2600 metrów przewyższenia odpowiadają mu doskonale, wiedzieliśmy od jakiegoś czasu. Na takich finiszach błyszczeć potrafią również Tobias Lund Andresen (Decathlon CMA CGM), Orluis Aular (Movistar), Corbin Strong (NSN Cycling Team) i Arnaud De Lie (Lotto Intermarche), przy czym ten ostatni nie wrócił jeszcze do formy.

Przy tego rodzaju końcówkach najbezpieczniej jest typować szeroko pojętych puncheurów, ale najtrudniej trafnie wybrać właściwego. Jhonatan Narvaez (UAE Team Emirates-XRG) byłby idealnym strzałem, gdyby nie fakt, że to dopiero jego drugi dzień wyścigowy po kraksie na Tour Down Under. Jeśli forma Ekwadorczyka nie dopisze, drużyna z Emiratów ma jeszcze w swoich szeregach Jana Christena i Antonio Morgado. Są też Christian Scaroni, Alberto Bettiol (XDS Astana), Edoardo Zambanini (Bahrain-Victorious), Andrea Vendrame (Jayco AlUla), Filippo Zana (Soudal Quick-Step), Simone Gualdi, Lennert van Eetvelt (Lotto Intermarche) i Ben Turner (Netcompany INEOS).

Ewentualne zainteresowanie liderów na klasyfikację generalną zależeć będzie w dużej mierze od pogody, bo nie spodziewam się dużego ryzyka z ich strony, jeśli na trasie zrobi się mokro i niebezpiecznie. Jednocześnie trudno wyobrazić sobie, że pozostaną kompletnie poza akcją, a dobrym przyspieszeniem w przeszłości zaskakiwali między innymi Giulio Ciccone* (Lidl-Trek), Jonas Vingegaard (Visma | Lease a Bike), Egan Bernal (Netcompany INEOS) i Giulio Pellizzari (Red Bull-BORA-hansgrohe).

*Ciccone twierdzi, że celuje wyłącznie w etapy, ale nie pamiętam, żeby kiedykolwiek na początku wielkiego touru mówił inaczej.

Harmonogram

Start etapu: 11:05
Prognozowany finisz: 15:59-16:29
Transmisja TV: 10:45-16:30 (Eurosport 1 oraz HBO Max/Player)


Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
Poprzedni artykułKatarzyna Niewiadoma: „Szybko osiągnęłam limit swoich możliwości”
Następny artykułMAT Atom Deweloper Wrocław rusza na Trofee Maarten Wynants
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Piotr
Piotr

Moim dzisiaj po cichu Ciccone

Pro hip-hop
Pro hip-hop

Stękanie, że tekst jest „za trudny” (można to nazywać inaczej, ale do tego się to sprowadza) za 3… 2…

szczebelek
szczebelek

Gdyby był Pogacar to z miejsca bym powiedział, że faworyci będą tańczyć na tej końcówce, ale jest Vinigo, więc raczej będzie kontrola…