fot. Ronde van Vlaanderen

Lotte Kopecky, dwukrotna mistrzyni świata i gwiazda SD Worx-Protime, miała w 2025 roku najtrudniejszy sezon w karierze. Przewlekłe kontuzje kolana i pleców, nieudana redukcja wagi oraz słaba forma uniemożliwiły walkę o Wielkie Toury. Jedynym jasnym punktem pozostało trzecie zwycięstwo w Ronde van Vlaanderen. W obszernym wywiadzie dla Het Nieuwsblad Belgijka szczerze analizuje porażki, w tym płacz po Tour de France Femmes i decyzję o rezygnacji z GC w przyszłości.

Mimo trudnego sezonu Kopecky wygrała Ronde van Vlaanderen w tęczowej koszulce, co stało się jej największym osiągnięciem w tym roku. Podkreśla emocjonalną wartość triumfu, ignorując rekordy. Sezon bez tego sukcesu Kopecky nazwałaby katastrofą.

To mój najlepszy moment sezonu. Fakt, że to moje trzecie zwycięstwo, nie ma znaczenia, nie przejmuję się rekordami. Ale wygrana Ronde w tęczowej koszulce to coś wyjątkowego – triumf w jednnym z najbardziej ikonicznych wyścigów w najbardziej ikonicznej koszulce.Kontrast z poprzednimi latami jest zbyt wielki. To prawda, że zrobiłam, co mogłam w tych okolicznościach. Moja wygrana w Ronde trochę to równoważy. Odejmij to, a mówimy o naprawdę dramatycznym roku

Kontuzja kolana zniszczyła zimowe treningi, problemy z plecami zepsuły lato. Kopecky nauczyła się czekać na powrót formy, porównując do poprzednich comebacków w kluczowych klasykach.

To rok, w którym dużo się nauczyłam. Jak ważna jest dobra zima i że przy złym dniu trzeba zachować spokój i wierzyć w siebie. Forma może wrócić po kilku dniach lub tygodniu – jak w Ronde po Dwars door Vlaanderen czy w 2024 Paris-Roubaix po Ronde

Przed Tour de France Femmes Kopacyki próbowała redukować wagę, by móc walczyć w klasyfikacji generalnej. Próba ta przyniosła retencję płynów zamiast spadku wagi. Współpraca z dietetykiem mentalnie wyczerpała zawodniczkę, organizm wszedł w tryb przetrwania.

W pewnym momencie miałam ogromny deficyt kaloryczny. Dziwne było to, że moja waga nie spadała. To było bardzo frustrujące. W pewnym sensie się głodziłam i nie widziałam efektów. Z perspektywy czasu powiedziano mi, że moje ciało weszło w tryb oszczędzania. Wtedy zastanawiasz się: „Co ja robię?”. Włożyłam w to dużo energii i nic w zamian. Myślę, że na Tour byłam cięższa niż przed tą całą historią. W procentach tłuszczu byliśmy tam, gdzie chcieliśmy, ale to nie o to chodzi. To waga, waty na kilo. Miesiąc przed Tour powiedziałam: nie idę w to dalej

Jednak marzenia o dobrym wyniku w Wielkiej Pętli prysły już po pierwszym etapie, na który Belgijka mocno się nastawiała. Kopecky była świadoma, że w takiej dyspozycji nie jest w stanie pojechać dobrego wyścigu.

Rozjeździłyśmy ten pierwszy etap i bardzo na niego czekałam. Ale nie byłam nawet na 50% mojej zwykłej formy. Mimo to liczyłam, że jakoś pociągnę, ale po etapie nadzieja prysła. To było dno. Wypłakałam się po tym etapie. Było dużo łez w tym tygodniu. Normalnie Lorena nie sprintowałaby ani razu w Tour, zespół postawiłby wszystko na mnie. Zmieniło się to tylko przez moją formę

Teraz Kopecky zmienia priorytety. Przynajmniej na jakiś czas odpuszcza próby jechania Tour de France Fammes na klasyfikacje generalną, a w przyszłym sezonie chce wrócić do korzeni i w pełni skupić się na wiosennych klasykach. Belgijka celuje również w Mistrzostwa Europy w kolarsrtwie torowym.

Próba generalki w Tour nie miała szans z takim przygotowaniem. Była beznadziejna. Celowanie w GC nie było najlepszą decyzją, ale nie żałuję. Inaczej po karierze żałowałabym, że nigdy nie spróbowałam. Nie mówię, że to zamknięte na 200 procent. Zrobiłabym to tylko na trasie skrojonej idealnie dla mnie. W zeszłym sezonie zaczęłam pracę z dietetykiem i to było ogromne obciążenie psychiczne. Liczby weszły w grę, oczekujesz rewolucji, a nic z tego. Brakowało mi po prostu poczucia sukcesu. Mistrzostwa Europy na torze w lutym to realna opcja, nad którą się zastanawiam. Kampanię wiosennych klasyków chciałabym zacząć od Omloop Het Nieuwsblad. Głód sukcesu jest ogromny, ale trzeba to dobrze zaplanować

– zakończyła była mistrzyni świata.

Poprzedni artykułOrganizator Tour of the Alps również zajmuje stanowisko w sprawie biletów na wyścigach kolarskich
Następny artykułMathieu van der Poel cudem uniknął kraksy [wideo]
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze