fot. UCI

Sensacyjne rozstrzygnięcie na mistrzostwach świata w Kigali. Magdeleine Vallieres wygrała złoty medal Mistrzostw Świata w wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet. Kanadyjka była zdecydowanie najmocniejszą zawodniczką na wymagającej trasie w Kigali i to ona będzie nosić tęczową koszulkę przez najbliższy rok. Srebrny medal przypadł Niamh Fisher – Black , a trzecie miejsce i zarazem brąz do domu zabierze Mavi Garcia. Katarzyna Niewiadoma (Polska) ukończyła rywalizację na 10 miejscu.

Trasa wyścigu elity kobiet jest identyczna co do tej, którą mieliśmy okazję oglądać rano przy okazji zmagań juniorek. Jedyną różnicą jest dystans, gdyż kolarki z seniorskiego peletonu przejadą 164,6 kilometrów. Wszystko to za sprawą jedenastu 15,1-kilometrowych rund, na których kluczowym punktem jest znajdujące się mniej więcej w połowie Côte de Kigali Golf (800 m; 8,1%), po którym czeka nas długi zjazd w stronę brukowanego Côte de Kimihurura (1,3 km; 6,3%). To właśnie tam rozstrzygały się dotychczas losy medalów, a więc nic nie zapowiada, żeby scenariusz na ten wyścig wyglądał inaczej.

Zawodniczki wystartowały około godziny 12:05. Już na samym początku rywalizacji z peletonu zaczynały odpadać reprezentantki afrykańskich państw. Po pokonaniu pierwszego okrążenia na atak zdecydowała się Carina Schrempf (Austria), a jej solowa akcja okazała się skuteczna. Reprezentantka Austrii szybko zyskała ponad dwie minuty przewagi.

Przewaga Austriaczki wzrosła do trzech minut, a po trzech okrążeniach z peletonu raz po raz odpadały kolejne zawodniczki z egzotycznych w światowym peletonie państw. Na atak zdecydowała się Hao Zhang (Chiny), która skorzystała z stosunkowo wolnego tempa w peletonie. Co ciekawe, akcja Chinki nieco rozruszyła ściganie, albowiem na czoło peletonu wyszły Holenderki. Peleton bardzo się rozciągnął i szybko złapał uciekającą kolarkę. Niemniej jednak oprócz tego, nie sprowokowało to innych ruchów w głównej grupie.

Na piątej rundzie podczas przejazdu przez Côte de Kigali Golf (800 m; 8,1%) tempo w peletonie ponownie przyspieszyło, głównie za sprawą Ane Santesteban (Hiszpania). Wyścig kontrolowały jednak Holenderki, które szybko skasowały akcję Hiszpanki. Od tamtego momentu można było jednak zauważyć, że peleton jechał już nieco szybszym tempem. Przewaga uciekającej wówczas Schrempf wynosiła już raptem półtorej minuty.

Na 85 kilometrów przed metą swojej szansy spróbowała Blanka Vas (Węgry), której atak znacznie ożywił dzisiejsze zawody. Czujnie z przodu peletonu jechały reprezentantki Polski. W koniec końców nieskutecznym kontrataku znalazła się chociażby Marta Lach (Polska). Vas szybko zyskała około 20 sekund przewagi na peletonem, który bardzo szybko niwelował również stratę do pozostającej na czele wyścigu Catriny Schrempf (Austrii).

Bardzo mocne tempo oraz ataki, chociażby Shirin van Anrooij (Holandia) i Eleonory Gasparrini (Włochy), spowodowały, że Blanka Vas (Węgry) została doścignięta na dojeździe do Côte de Kimihurura (1,3 km; 6,3%). Od razu po tym na przyspieszenie zdecydowała się Julie Van de Velde (Belgia), która szybko doskoczyła do uciekającej Catriny Schrempf (Austria). Dwójka harcowniczek miała na szczycie góry około 21 sekund przewagi. Problemy z utrzymaniem się w peletonie miała Soraya Paladin (Włochy).

Po pokonaniu szóstego okrążenia do ucieczki doskoczyła aktywna dziś Shirin van Anrooij (Holandia), która po chwili zostawiła rywalki za sobą i samotnie jechała na czele wyścigu. Mocne tempo, które w peletonie nadawały Włoszki doprowadziły do dogonienia Schrempf i Van de Velde. Na koniec 7. rundy Holenderka miała już niecałe 20 sekund przewagi nad główną grupą.

Włoszki kontynuowały szybką jazdę i na około 57 kilometrów przed metą peleton doścignął van Anrooij. Niemal natychmiast doszło do kontrataków. Najmocniej zaatakowała Mireia Benito (Hiszpania), której na koło usiadła Noemi Ruegg (Szwajcaria) i po chwili obie panie jechały już przed peletonem, dość szybką osiągając przewagę około pół minuty.

W peletonie doszło do kolejnych kontrataków, jednak zaowocowały one jedynie  naciągnięciem peletonu i podkręceniem tempa. Poszkodowanymi tego stanu rzeczy były Marta Lach (Polska) i Brodie Chapman (Australia), które odpadły z głównej grupy. Katarzyna Niewiadoma pozostała sama, jednak jechał bardzo czujnie, trzymając się blisko Demi Vollering (Holandia). W pogoń za uciekinierkami wyruszyła Amanda Spratt (Australia), która dość szybko wypracowała sobie przewagę, jednak równie szybko odpuściła i została wchłonięta przez peleton. Przewaga Hiszpanki i Szwajcarki w dalszym ciągu oscylowała w okolicach pół minuty.

Około 40 kilometrów przed metą szczęścia spróbowała Blanka Vas (Węgry). Na atak zawodniczki Team SD Worx – Protime zareagowała jedynie Jasmin Liechti (Szwajcaria) i obie zawodniczki ruszyły w pogoń za uciekinierkami. Po chwili zaatakowała Cedrine Kerbaol (Francja), jednak Anna van der Bregen (Holadnia), nie pozwoliła Francuzce odskoczyć. Bardzo dobrze jechały na czele wyścigu Ruegg i Benito, które powiększyły swoją przewagę nad główną grupą do ponad 50 sekund. Tempo w peletonie też nie było wakacyjne. Z tyłu zostawały kolejne zawodniczki.

Na 35 kilometrów przed metą, główna grupa, która liczyła w tym momencie około 30 zawodniczek, porwała się. Z tyłu zostały między innymi Katarzyna Niewiadoma i Demi Vollering. W odjeżdzającej 8-osobowej grupie jechały między innymi Evita Music (Francja), Mavi Garcia (Hiszpania), Riejanne Markus (Holandia) czy Antonina Niedermaier (Niemcy). Na podjeździe pod Côte de Kimihurura grupka ta najpierw dogoniła Vas i Liechti, a później tuż po rozpoczęciu 10 rundy, doścignęły również Benito i Ruegg.

Tuż przed rozpczęciem 10 rundy z głównej grupy zaatakowała Elisa Longo Borghini (Włochy), na której atak zareagowała Kasia Niewiadoma. Nie zareagowały natomiast Vollering oraz Pauline Ferrand Prevot (Francja). W grupie utworzonej po ataku Włoszki zabrakło jednak współpracy, na czym skorzystały zarówno zostawione z tyłu główne faworytki do zwycięstwa, jak i jadąca na czele grupa, której przewaga szybko wzrosła do blisko 2 minut.

Na braku porozumienia w głównej grupie skorzystały Ella Wyllie (Australia), Katrin Aalerund (Norwegia) i Brodie Chapman (Nowa Zelandia), które ruszyły w pościg za 10-osobową grupą jadącą na czele. Bardzo aktywnie na jej czele jechała Magdeleine Vallieres  (Kanada), która wkładała zdecydowanie najwięcej pracy w powiększanie przewagi nad peletonem. Kanadyjce jednak nie spodobał się brak współpracy w grupie i po chwili jechała już kilknaście sekund przed grupą, która po chwili też się porwała,  wraz z Mavi Garcią i Niamh Fisher – Black (Nowa Zelandia). Nadawanie tempa w grupie Kasi Niewiadomej przejęły Francuzki.

Przedostatni przejazd pod Kimihurura jako pierwsze rozpoczęły właśnie trzy wspomniane wyżej panie, jednak bardzo szybko zbliżały się do nich Markus, Niedermaier oraz Gina Caluori (Szwajcaria). Jako pierwsza do czołowej trójki dołączyła Niemka. Peleton tracił wówczas około 1’30” i widać było, że żarty się skończyły, bo tempo nadawane przez Francuzki było bardzo mocne. Juliette Labou odrobiła na podjeździe ponad 20 sekund.

Przy wjeździe na ostatnią rundę na czele wyścigu pozostawały Valleries, Niedermaier, Markus, Garcia i Fisher-Black. Z peletonu zaatakowała Marlen Reusser. Szwajcarka szybko doszła jadącą jeszcze przed peletonem Barbarę Malcotti (Włochy) i wspólnie odjechały od głównej grupy. Po chwili zareagowała sama Pauline Ferrand Prevot, na której atak natychmiast zareagowała Niewiadoma, a także Elisa Longo Borghini, po chwili jednak do tego ataku dojechały inne zawodniczki.

Tuż przed rozpoczęciem ostatniego podjazdu pod Kigali Golf jadąca na czele piątka miała około pół minuty nad czterosobową grupą pościgową, w której jechały Reusser, Chabbey, Malcotti oraz Kimberley Le Court Piennar (RPA), która po samotnej akcji z peletonu dogoniła uciekające Szwajcarki i Włoszkę. U podnóża podjazdu bardzo mocno zaatakowała Chabbey, za którą na chwilę utrzymała Piennar.

W głównej grupie zaatakowała Ferrand Prevot. Na atak Francuzki odpowiedziały Niewiadoma i Longo Borghini, które doszły do zostającej Malcotti. Problemy miała Demi Vollering, jednak po chwili również ona dołączyła do grupy faworytek, które bardzo szybko doszły do Piennar i Reusser. Atakująca Chabbey jechała z Marcus i traciły około 20 sekund do prowadzącej trójki. W grupie fawortytek znów doszło do problemów ze współpracą, w związku z czym przewaga uciekinierek wzrosła do około minuty. Do mety pozostawało już tylko trzy kilmetry, a w grze o medale pozostawało tylko pięć zawodniczek.

Ostatni podjazd pod Kimihurura od mocnego akcentu rozpoczęła jadąca bardzo aktywny wyścig Magdeleine Valleries, która zaatakowała swoje towarzyszki z ucieczki i szybko zaczęła im odjeżdżać. Dobrze na drugiej pozycji jechała Fisher-Black, która odskoczyła od Garcii. Obie zawodniczki nie dały dognić się Chabbey i zapewniły sobie odpowiednio srebrny i brązowy medal.

 

 

 

 

 

Wyniki dostarcza FirstCycling.com


Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025:

Poprzedni artykułMichał Kwiatkowski nie pojawi się na Mistrzostwach Europy
Następny artykułGiro dell’Emilia 2025: Israel – Premier Tech wycofany z wyścigu
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
17 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Hubert
Hubert

Płakałem krwią gdy na to wszystko patrzyłem…………….

Alek
Alek

Szczerze to już któryś raz jak oglądam wyścig kobiet i po prostu nie rozumiem tej taktyki, no po prostu nie rozumiem.
Był moment że Pauline chciała żeby Kasia dała zmianę to się patrzą po sobie, a mogły w 4 mocną jechać. Potem zmęczona włoszka ucieka mimo że ma za plecami liderke. Potem już totalnie jedna na drugą patrzy. Dramat.

Wielkie brawa dla kanadyjki. Nie patrzyła na innych pracowała najwięcej i dowiozła. Cała 3 super. Brawo i jeszcze raz brawo.

Olo
Olo

I taka właśnie jest różnica miedzy kolarstwem meskim a żeńskim ze w tym drugim czy to MŚ czy IO potrafią wygrywać całkowite randomy bez wcześniejszych sukcesów na koncie, co w męskim kolarstwie sie nie zdarza. Poziom glupoty rozgrywania wyscigów kolarskich przez kobiety juz wiele razy wcześniej wybił poza skale a dziś to tylko kolejny raz. MŚ a one sie rozjeżdzają do tępa którym się na rowerze jeździ z wędką 🙂 dobrze ze na kawe się nie zatrzymały… Ktoś sie jeszcze dziwi ze kolarstwo kobiece nie jest popularne i nie ma w nim wielkich pieniędzy?

Majkel Wantyrnałt.
Majkel Wantyrnałt.

Kolarstwo kobiet to stan umysłu.

Hubert
Hubert

A one zaraz będą domagać się tych samych pieniędzy.. to samo jest w tenisie. Ledwo przebijają nad siatką, na trybunach pustki nawet podczas finałów a dostają ten sam szmalec co wirtuozi tego sportu i to o jeden-dwa sety więcej.. to jest dyskryminacja facetów. Chcą ten sam hajs to niech chociaż jadą ten sam dystans.

Ricky
Ricky

Jak widać – co kto lubi. Dla mnie o wiele ciekawsze są takie wyścigi jak dziś od kolejnego odcinka cyklu „One man show”, który pewnie nas jutro czeka (wiem, że niektórzy sobie roją nie wiadomo co po zeszłej niedzieli, ale proponuję zejść na ziemię).

Trybik
Trybik

Komedia. Kobiety w rowery to tak średnio potrafią.

miszon
miszon

Absurdalny ten wyścig – najpierw faworytki się patrzą na to, która zaatakuje pierwsza, puszczając inne ataki. W końcu nie atakuje żadna, więc sytuacja robi się niebezpieczna. No to w ostatniej chwili biorą się do roboty i z 2 minut straty zbijają do 40 sekund. Po czym… odpuszczają, patrząc się po sobie, która będzie pracowała.
Głupota na maxa, nie pierwszy raz, strasznie to irytujące.

Brawa dla Kanadyjki – nie kalkulowała, tylko najpierw pracowała w ucieczce, a potem nie bała się zaatakować i rywalki odpadły.

Jay
Jay

Szkoda, że nie było pojedynku „liderek” na ostatnim podjeździe, ale za to cieszy, że ta, która najwięcej pracowała ostatecznie wygrała. Szkoda że w drugiej grupie nikt nie wpadł na to, że jak nie dogonią czołówki to żadna z nich nie zdobędzie medalu ^^

Fingon
Fingon

Szowinistyczne komentarze ale ja sie zgadzam 🙂 to byla taktyczna farsa. w męskim kolarstwie czegoś takiego nie widzialem. Śmiech na sali ta grupa „faworytek”

Ricky
Ricky

@Jay „Szkoda że w drugiej grupie nikt nie wpadł na to, że jak nie dogonią czołówki to żadna z nich nie zdobędzie medalu ^^” akurat takie coś to ma miejsce w co drugim wyścigu również u panów 😉

Kuba
Kuba

W wyścigach kobiet chyba nie ma żadnej taktyki, a przynajmniej ja jej nie widzę. Tu rządzi przypadek.

Paweł
Paweł

Panią trzeba powtarzać jednak często że kolarstwo to sport drużynowy. To jak rozegrały ten wyścig Francuzki, Włoszki i Holenderki to kryminał. Ale gratulacje dla mistrzyni😋

Bart
Bart

Jedno jest pewne – nie zapomnę tego wyścigu 🙂 Taktyka pod tytułem nie podłożę się rywalkom i kalkulowanie co zrobią inne była pokazała, jak nie należy tego robić. Ogólnie cały dzień w wykonaniu faworytek był jak splunięcie w twarz kibicom, tym na miejscu i przed tv, a nie walka o mistrzostwo świata. A na koniec znana od lat litania, że było nas za mało, że dziewczyny nie chciały jechać itd. itp. Litości… Oczywiście będę nadal kibicował Niewiadomej, ale ten powtarzający się schemat i wyniki nie pozostawiają złudzeń.

Bob
Bob

Fajnie sie mądrzą niektórzy w komentarzach o taktyce pewnie większość żadnego wyścigu nie przejechała ale najmądrzejsi. Przed tv wszystko wygląda łatwo i prosto. Kasia w tym roku nie prezentuje formy jak choćby z zeszłego roku wiec pozycja adekwatna.

Bob
Bob

Niektóre komentarze są obrażające kobiety i świadczy to o poziomie kultury piszących.

Out
Out

Brawo dla Magdeleine! Świetne zwycięstwo, to nie jest przecież jej wina, że reszta nie chciała jechać i gonić ucieczki. 😉
Może to będzie jedyne wielkie zwycięstwo w jej karierze (a może teraz ruszy ona na dobre), ale na pewno zapamięta je do końca życia.
Dla kilku innych zawodniczek to byłaby po prostu kolejna wielka wygrana, dla niej coś wyjątkowego.