fot. Szymon Gruchalski

Przed nami ostatni dzień startów reprezentantów Polski w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025. W sobotni poranek w wyścigu juniorek powalczy Maria Okrucińska, a po niej na drogi stolicy Rwandy wyjadą kolarki elity – Katarzyna Niewiadoma, Marta Lach i Karolina Perekitko. Z ostatnią dwójką spośród wymienionych porozmawiałem przed ich wyścigiem.

Po piątku pełnym męskich sukcesów dla reprezentacji Polski, sobota podczas Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025 będzie stała pod znakiem rywalizacji pań. Najpierw nasza juniorka, a następnie kolarki elity zmierzą się z trudną trasą w stolicy Rwandy. Jak nasze przyboczne Katarzyny Niewiadomej czują się w centralnej Afryce i jakie mają spostrzeżenia na temat swojego pobytu w tym dość egzotycznym, szczególnie z perspektywy kolarstwa, miejscu.

Wysoko jest, bo te 1500 metrów nad poziomem morza to trochę wyżej niż w Polsce [śmiech]. Temperatura? Dość wysoka, bo okolice tych 30 stopni Celsjusza to jest całkiem gorąco. W temacie moich odczuć tutaj to jestem zaskoczona przede wszystkim tym, że Afryka zawsze kojarzyła mi się, jakby to ująć, bardzo, bardzo przykro, a tutaj jestem zaskoczona poziomem cywilizacji. Ludzie mają światło, żyją w miarę normalnie, choć skromnie – byłyśmy na treningu na wioskach i tam naprawdę widać nadal to pewne ubóstwo, życie po to, żeby przeżyć do następnego dnia, ale myślę, że zmieniać się to będzie z czasem. Mimo wszystko cieszę się jednocześnie, że ci ludzie tak pozytywnie podchodzą do wszystkiego, są uśmiechnięci, mają mnóstwo takiej energii w sobie i to jest fajne, naprawdę fajne. Jestem też zaskoczona, że tyle osób jeździ tu na rowerach, ile tu jest nieodkrytych talentów… Jak jedzie jakiś chłopak i wiezie na bagażniku 2 tony stali, to ja byłam w szoku. Jest ciekawie, inaczej i chciałabym tu jeszcze kiedyś wrócić, by zobaczyć coś więcej

— obszernie rozpoczęła naszą rozmowę Marta Lach, której podczas niej mogłem wielokrotnie przytakiwać w pełni zgadzając się z niektórymi jej obserwacjami.

Jest to takie specjalne miejsce, myślę, że nie dla każdego. W sumie jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, bo inaczej sobie to wszystko wyobrażałam. Myślałam, że ludzie mogą tu nie mieć internetu i w ogóle, a w mieście jest bardzo dobrze, jest świetnie skomunikowane, jest bardzo duży ruch. Dopiero jak pojedziemy na te wioski to widać takie biedniejsze życie, a to tak łapie na serce, nawet bardzo

— mówiła w tym samym temacie Karolina Perekitko.

Drugą z Polek, która na co dzień ściga się dla Winspace Orange Seal, została przeze mnie dopytana o to jak od strony sportowej ocenia trasę, jakie ma odczucia związane z jej objazdami itd.

Fajnie jest. Ogólnie jest bardzo dobrze. Jest dużo kibiców, jestem pozytywnie zaskoczona, że wszystko jest tu świetnie przygotowane. Widać, że włożono tu bardzo dużo pracy w ten proces organizacji, że miasto żyje tym świętem. Nawet jeden z fizjo mi powiedział, że niektórzy mają cały tydzień wolny od pracy, specjalnie na mistrzostwa. To jest niezwykłe i bardzo niesie – nawet gdy jechałam na treningu, to ludzie mocno dopingowali, więc aż mimowolnie jechałam za mocno

— śmiała się Karolina Perekitko.

Nieco mniej powodów do optymizmu miała z kolei Marta Lach, która nawet z charakterystycznym dla siebie, niezwykle promiennym uśmiechem potrafiła opowiadać, że jednak nie są to jej wymarzone warunki do ścigania.

Ogólnie wolę jak pada deszcz, jest chłodniej, ale warunki z nas ma każdy takie same i starałam się zrobić wszystko, żeby jak najlepiej przygotować się do tej temperatury poprzez heat treningi czy saunę. Jestem tutaj już kilka dni, więc zaczynam się aklimatyzować – wyścig co prawda jest już jutro, więc zobaczymy jak będzie tego dnia, bo każdy organizm gdzieś inaczej reaguje

— mówiła Marta Lach.

Każde z pytań prowadziło jednak finalnie do jednego, a jest nim fakt związany z tym jakie ambicje na wyścig mają obie biało-czerwone, które przyjechały do Kigali w roli pomocniczek dla Katarzyny Niewiadomej.

Oczywiście liczy się wynik drużynowy i tutaj stawiamy przede wszystkim na Kasię – jesteśmy tylko we 3 i ona ma największe szanse z nas wszystkich i całym sercem będę starała się jej pomóc. Trasa jest naprawdę wymagająca, trzeba być takim fighterem na tej trasie i myślę, że akurat to mam we krwi [śmiech]. Zawsze walczę, zawsze daję z siebie wszystko i będę starała się być z Kasią jak najdłużej, na ile będzie to możliwe – przeciągać ją, osłaniać od wiatru czy po prostu cokolwiek innego trzeba będzie pomóc. Zobaczymy jak będzie, bo mogą się różnie potoczyć scenariusze. Jak będę w ucieczce, to będę czekać, aż później dojedzie czy to Kasia, czy inne najlepsze dziewczyny, by rozegrać końcówkę wspólnie. Różnie może być, ale uważam, że wyścig ułoży się tak, że będzie trochę selekcji, mocne tempo na podjazdach, a później kto będzie miał siłę, to będzie wracał, a kto nie, to… Koniec

— mówiła Marta Lach.

Mam nadzieję, że będę jak najdłużej przy Kasi. To ona jest tutaj naszą liderką, a ja ze swojej strony zrobię wszystko, by jak najlepiej jej pomóc, bym po wyścigu mogła sobie powiedzieć, że ja dołożyłam swoją cegiełkę do jej jak najlepszego wyniku. Mam nadzieję, że to będzie tęczowa koszulka, czego jej wszyscy bardzo życzymy, a my z Martą zrobimy wszystko, by Kasia czuła się możliwie komfortowo przez cały wyścig

— powiedziała Karolina Perekitko.

W temacie marzeń kolarka Winspace Orange Seal nie była zbyt wylewna, tj. stwierdziła jasno, że to Katarzyna Niewiadoma powinna się na ten temat wypowiedzieć, albowiem jej rolą jest wyłącznie pomóc naszej liderce w drodze do tego, o czym sobie marzy. Z kolei Marta Lach bardzo obszernie opowiedziała o tym, co chciałaby, by się wydarzyło.

Ogólnie to moim marzeniem dla kadry jest koszulka mistrza świata. Już dzisiaj było mega blisko, żeby to marzenie się spełniło. Marzę o tym, żeby usłyszeć Mazurka Dąbrowskiego. Nieważne jest dla mnie czy będę to ja, czy byłby to któryś z chłopaków jak Janek i Mateusz, czy Marysia, Kasia – ktokolwiek by to osiągnął, to gdybym mogła usłyszeć Mazurka Dąbrowskiego byłabym mega szczęśliwa. Wierzę, że z takim potencjałem, jaki mamy, z taką wolą walki, kiedyś to nastąpi – prędzej czy później, a oby już jutro. Wiadomo, każdy chce wygrać, w każdej kadrze podchodzą do wyścigu z takim samym nastawieniem, ale fajnie by było, jakby to nam się udało

— zakończyła naszą rozmowę Marta Lach.

Podczas wieczornej przepytki Karoliny Perekitko pojawił się jeszcze wątek brukowanego podjazdu – Côte de Kimihurura (1,3 km; 6,3%) odegrała w dotychczasowych wyścigach kluczową rolę, jak zatem na ściganie się w tym miejscu ocenia po rekonesansie 26-letnia reprezentantka Polski?

W sumie jak jechałam go powoli, to ciężko się go jedzie, ale jak już się nabierze prędkości, to przy dobrym doborze ciśnienia jedzie się całkiem nieźle. Wcześniej trenowałam mając go więcej, teraz nieco upuściliśmy i jest dużo lepiej. Wciąż jednak będzie to kluczowy punkt trasy, niezwykle ważna będzie tam pozycja, by wjechać tam jak najwyżej, bo wtedy nawet jak gdzieś lekko przytka, to będzie moment wypłaszczenia, gdzie będzie można złapać oddech i nawet jak się nieco spłynie, to pozostanie się w grupie. Zostając na końcu, tracąc kontakt, musząc gonić – to jednak będzie już bardzo ciężkie

— zakończyła Karolina Perekitko.

Wyścig ze startu wspólnego elity kobiet rozpocznie się w sobotę niedługo po południu. Wcześniej, od 8:15, śledzić będzie można poczynania juniorek. Na te czekają 74 kilometry, starsze spośród zawodniczek będą ich miały do przejechania zaś niemal 165 – dokładnie tyle samo, co dzisiaj orlicy. Trzymajcie mocno kciuki za dobry występ wszystkich biało-czerwonych!

W Kigali z reprezentantkami Polski rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025:

Poprzedni artykułMateusz Gajdulewicz: „Starałem się zrobić co mogłem i w sumie fajnie wyszło”
Następny artykułPolska sobota? – zapowiedź 7. dnia Mistrzostw Świata – Kigali 2025
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
2lazy2die
2lazy2die

„W temacie marzeń kolarka Winspace Orange Seal nie była zbyt wylewna, tj. stwierdziła jasno, że to Katarzyna Niewiadoma powinna się na ten temat wypowiedzieć, albowiem…” Halooooo, jest tu jakiś redaktor odpowiedzialny za słowo?

Karol
Karol

Inteligencja aż zatyka na wioskach jest bieda ale jest internet