fot. Tour de France Femmes

Zakończony w niedzielę Tour de France Femmes dostarczył tyle emocji, że teraz trudno odzwyczaić się do tego, że po włączeniu telewizji nie znajdziemy już relacji z kolejnych etapów z pasjonującego ścigania z Katarzyną Niewiadomą, Demi Vollering czy Dominiką Włodarczyk w rolach głównych.

Chociaż była to dopiero 5. edycja w historii Tour de France Femmes avec Zwift, to dla wielu była z nich najciekawszą. Oczywiście, wiele nerwów polskim kibicom przyniósł wyścig sprzed dwóch lat, kiedy to Katarzyna Niewiadoma wygrała o kilka sekund przed odrabiającą straty Demi Vollering. Teraz nie brakowało komentarzy w stylu „to najlepszy wyścig, jaki widziałem/widziałam”. Dla Katarzyny Niewiadomej zakończył się kolejnym miejscem na podium, tym razem na 2. miejscu. Co więcej, Polka triumfowała na słynnym Mont Ventoux. Kolejnego dnia straciła żółtą koszulkę na rzecz Demi Vollering, która zwyciężyła w klasyfikacji generalnej, wygrywając 1/3 etapów. Oto zwyciężczynie klasyfikacji Tour de France Femmes:

    • klasyfikacja generalna: Demi Vollering (FDJ United – SUEZ)
    • kl. punktowa: Lorena Wiebes (Team SD Worx – Protime)
    • kl. górska: Puck Pieterse (Fenix-Premier Tech)
    • kl. młodzieżowa: Antonia Niedermaier (CANYON//SRAM)
    • kl. drużynowa: UAE Team L’IMAD
    • najaktywniejsza zawodniczka: Katarzyna Niewiadoma (CANYON//SRAM)
    • najlepsza pomocniczka: Juliette Berthet (FDJ United-SUEZ)
Premierowe zwycięstwo na wielkiej górze

Katarzyna Niewiadoma w 2024 roku wygrała klasyfikację generalną, a we wszystkich dotychczasowych edycjach uplasowała się w czołowej trójce. Jednak nigdy nie sięgnęła jeszcze po zwycięstwo etapowe. Jeśli czekać tak długo, to na taki triumf, jak na Mont Ventoux. Ten słynny podjazd znalazł się po raz pierwszy na trasie Tour de France Femmes. W historii polskiego kolarstwa ten etap zapisał się już na zawsze. Katarzyna Niewiadoma na 9 kilometrów przed metą zaatakowała Demi Vollering i Marlen Reusser. Potem odliczaliśmy kilometry do szczytu i przewagę Polki, podziwiając jej wspaniałą jazdę. Skończyło się pięknym zwycięstwem z przewagą ponad minuty i przejęciem żółtej koszulki liderki. Nawet teraz, już po zakończeniu wyścigu, kiedy emocje opadły, możemy być przekonani, że do tej chwili będziemy wielokrotnie wracać.

Walka o zwycięstwo

Trasa tegorocznego wyścigu nie pasowało idealnie Katarzynie Niewiadomej. Tylko jeden etap – ten z Mont Ventoux – zakończył się długim podjazdem. Do tego jazda indywidualna na czas liczyła aż 24 kilometry. Mimo tego Polka znów stanęła na podium. Tym razem zajęła po raz pierwszy 2. miejsce. Na jeden dzień założyła koszulkę liderki, którą odebrała jej Demi Vollering. Holenderka 3 lata czekała na kolejny triumf w klasyfikacji generalnej. Świetnie pojechała na czas, gdzie nadrobiła prawie 50 sekund nad Niewiadomą, która i tak zaprezentowała się dobrze w czasówce. Ważne okazały się też 44 sekundy bonifikaty – dwa razy więcej niż w przypadku polskiej zawodniczki. Na Mont Ventoux Holenderka pilnowała Marlen Reusser. Może miała dzień kryzysu i nie odpowiedziała na atak Katarzyny Niewiadomej, a może trzymała się kurczowo taktyki pilnowania Szwajcarki, która jechała wtedy w żółtej koszulce. Na dwóch ostatnich etapach okazała się zdecydowanie mocniejsza od rywalek, w tym od naszej reprezentantki. Demi Vollering najlepiej wytrzymała 9 dni trudnej rywalizacji.

Polskie akcenty

Naszą główną bohaterką tegorocznej edycji była Katarzyna Niewiadoma, jednak nie możemy zapominać o innych reprezentantkach Polski. Czwarta przed rokiem Dominika Włodarczyk tym razem uplasowała się na 7. pozycji. Od 5. do 9. etapu mistrzyni Polski zajmowała miejsca w czołowej dziesiątce. Należy przypomnieć, że już pierwszego dnia uczestniczyła w kraksie. Poniesione w tej sytuacji straty nadrabiała aktywną jazdą. Ze swojego debiutu zadowolona może być Malwina Mul, która na 2. i 3. etapie zajęła 9. miejsce. Karolina Perekitko w klasyfikacji generalnej była 39., a Agnieszka Skalniak-Sójka 55. Każdego dnia mogliśmy oglądać Polki w ważnych rolach i te obrazki bardzo nas cieszyły.

Dodatkowe smaczki i historie

Najważniejszy wyścig w sezonie to także dodatkowe historie – rywalizacje taktyczne i psychologiczne. Cały świat kolarski w sobotni wieczór analizował sytuację, o której po etapie mówiła Katarzyna Niewiadoma. Polka, która straciła wówczas koszulkę liderki, miała pretensje do Celii Gery za to, że przy ataku Demi Vollering, Francuzka przyblokowała ją przy barierkach. Zaczęły pojawiać się nagrania z tej sytuacji. Kolejnego dnia Vollering przypominała, jak to Niewiadoma atakowała 2 lata temu, gdy Holenderka leżała w kraksie. Skończyło się na tym, że dwie główne kandydatki do zwycięstwa podziękowały sobie za walkę, a Kasia Niewiadoma nawet przeprosiła FDJ United – SUEZ za swoje zarzuty za niesportową rywalizację. Przez pewien fragment wyścigu Vollering i Marlen Reusser bardzo się pilnowały, jakby nie istniały inne zawodniczki. Szwajcarka ostatecznie miała praktycznie pewne miejsce na podium, ale straciła je przez kraksę na ostatnim etapie. Z tego wyścigu zapamiętamy także 88-kilometrowy rajd po zwycięstwo etapowe i żółtą koszulkę liderki Sigrid Haugset. Norweżka przyznała, że nawet nie marzyła, że coś takiego może się zdarzyć.

Trzy liderki?

Przed wyścigiem Paula Blasi przyznała, że będzie pracować na rzecz dwóch liderek zespołu. Wielu uważało, że Hiszpanka, która jest objawieniem tego sezonu, powinna jechać na własne konto. Wyszło, że Blasi nawet wspierając Elisę Longo Borghini i Dominikę Włodarczyk, nie traciła dużo i zajęła 5. miejsce w klasyfikacji generalnej. UAE Team L’IMAD wygrał klasyfikację drużynową z przewagą 48 minut nad Lidl-Trek. Nic dziwnego, jeśli w czołowej siódemce zespół miał aż 3 reprezentantki – 3. Longo Borghini, 5. Blasi i 7. Włodarczyk. Można tylko się domyślać, jaka ostatecznie była taktyka w UAE Team L’IMAD.

Królowa sprintu

To nie była edycja dla sprinterek. Klasyczny finisz z peletonu miał miejsce tylko na 2. etapie z metą w Genewie. Tam triumfowała Lorena Wiebes, podobnie jak dzień wcześniej, gdzie znakomicie poradziła sobie w trudniejszym terenie. Sprinterka Team SD Worx – Protime przyjechała na Tour de France Femmes po zdominowaniu Tour de Pologne Women. Wygrała 2 etapy w Szwajcarii, a potem o niej zapomniano, aby przypomnieć sobie dopiero podczas dekoracji za wygranie klasyfikacji punktowej.

Poprzedni artykułMichał Kwiatkowski: „Dziękuję kibicom za to, że są ze mną na dobre i na złe”
Następny artykułTour de France Femmes 2026: Kasia Niewiadoma z nagrodą dla najaktywniejszej zawodniczki
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Tres
Tres

Dawno tak się nie emocjonowałem występem Polaka w TdF. Majka i Kwiatek, wiadomo, że nie byli liderami a pomocnikami, więc nie mieli szansy na triumf w generalne. Kasia dała z siebie wszystko i za to jej jestem wdzięczny. Powodzenia za rok. Demi też jest do pokonania.

Alek
Alek

Powtórzę się, Jonas jeździ podobnie jak Kasia a mimo to jest atakowany. No ale Polki to już niedobra krytykować za to? Czy to może jednak jonasa się niesłusznie krytykuje?
Też próbowała visma że skutkiem podobnym Co tu.

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz
Reply to  Alek

Na czym polega to podobieństwo? Przecież Polka jest jedną z najczęściej atakujących zawodniczek na świecie, u niej kwestią jest co najwyżej skuteczność wielu z tych skoków. Jonas tymczasem jest atakowany za to, że atakuje ostatnimi laty raczej rzadziej niż częściej.

Alek
Alek

Ile było etpaów, że Visma przejmowała inicjatywę, Jonas atakował, Pogi poprawiał, a potem czytam „Jonas nic nie robi” ?