Jay Vine (UAE Team Emirates – XRG) z pewnością bardzo miło będzie wspominał 10. etap tegorocznej Vuelty, kiedy to sięgnął po etapowe zwycięstwo. Na mecie Australijczyk wspominał jednak o sporych trudnościach. Co do powiedzenia mieli inni zawodnicy? Sprawdźmy!
Jak już wspomnieliśmy, Jay Vine był zarówno szczęśliwy, jak i bardzo zmęczony. Nic dziwnego… W końcu triumf na etapie, który kończył się na podjeździe, kosztował go sporo sił.
Wygrywanie jest trudne, ale daje niesamowite uczucie. Nie sądzę, abym kiedykolwiek się do niego przyzwyczaił. Długo szukałem odpowiedniej ucieczki i byłem wspierany przez moich kolegów z drużyny, którzy ustawili mnie na właściwej pozycji. Gdy formowała się ucieczka, pomógł mi Mikkel Bjerg. Miałem nadzieję, że była to najtrudniejsza część dnia, ale potem przyszedł ostatni podjazd. Szybko okazało się, że to właśnie ten moment będzie najtrudniejszą częścią dnia. Na szczęście udało mi się dojechać do Pablo Castrillo, a potem go zgubić. Później była już tylko jazda na czas do mety
– opowiadał Jay Vine.
Zadowolony z tego etapu był również drużynowy kolega Australijczyka – João Almeida. Portugalczyk uważa, że nie ma nic do stracenia i będzie walczył o triumf w klasyfikacji generalnej, a podczas wtorkowego odcinka trudno było nadrobić czas nad największymi rywalami.
Czułem się dzisiaj bardzo dobrze i jestem tutaj, aby wygrać. Nie mamy nic do stracenia. Musimy próbować. Powiedziałem chłopakom, że możemy narzucić tempo na ostatnim podjeździe, jeśli będę się dobrze czuł. Daliśmy z siebie wszystko, więc jest okej. Starałem się, aby wyścig był trudny, ale nie było na tyle stromo, aby zrobić różnicę
– przyznał João Almeida.
Świetnie na trasie Vuelty radzi sobie Tom Pidcock (Q36.5 Pro Cycling Team), który zajmuje aktualnie 4. miejsce w klasyfikacji generalnej i traci zaledwie 58 sekund do liderującego Duńczyka. Brytyjczyk wypowiedział się na mecie na temat swojej formy, ale wspomniał też swój start w tegorocznym Giro d’Italia.
Na początku było szybko, ale szczerze mówiąc nie było aż tak ciężko. Widać było jednak duże zmęczenie w peletonie. Ostatni podjazd był dość trudny. Czuję się świetnie i bardzo pewnie. Im częściej notuję dobre wyniki, tym lepiej dla mnie. Jeśli chodzi o start w Giro d’Italia, wiedzieliśmy, że Giro będzie opcją, ale nie chcieliśmy przy tym zmieniać moich wiosennych planów. Nie chciałem poświęcać dla Giro mojego programu z ardeńskimi klasykami. Ostatecznie start w Giro to było trochę za dużo. Nie czułem się świeżo i nie byłem na to gotowy, teraz jest inaczej
– skomentował Tom Pidcock.
Wszystko o 80. edycji Vuelta a España:
- Relacja z 10. etapu
- Klasyfikacja generalna po 10. etapie
- Trasa wyścigu
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych i internetowych
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Wszystkie artykuły









