Vuelta a España doczekała się kolejnego jubileuszu – w tym roku hiszpańska trzytygodniówka odbędzie się już po raz osiemdziesiąty! Choć jest to najmłodszy z wielkich tourów to nie można mu odmówić ogromnej historii, a jej częścią spróbuje stać się w tym roku kolejna grupa kolarzy. Kto w Madrycie uniesie do góry trofeum w nagrodę za triumf w klasyfikacji generalnej?
Przed nami 80. edycja Vuelta a España – jednego z najważniejszych wydarzeń całego roku w kolarstwie, będącego jednocześnie pewnym symbolem tego, że sezon powoli zbliża się ku końcowi. W związku z zatwierdzeniem przez Międzynarodową Unię Kolarską dodatkowej dzikiej karty na każdy z wielkich tourów od soboty 23 sierpnia będziemy śledzili rywalizację aż 184 śmiałków, spośród których jeden sięgnie 14 września po zwycięstwo w La Vuelcie. Tegoroczne zmagania w wyścigu, którego historia sięga 1935 roku, będą stały pod znakiem rywalizacji pomiędzy Jonasem Vingegaardem i jego przybocznymi a UAE Team Emirates – XRG, na którego czele znajdą się João Almeida i Juan Ayuso, aczkolwiek na tej dwójce lista gwiazd światowego peletonu obecnych na starcie zdecydowanie się nie kończy. Świat sportu niejednokrotnie uczył nas już, że rozdawanie tytułów przed startem rywalizacji bardzo źle się kończy, a zatem przyjrzyjmy się wnikliwie temu kto ma największe szanse na sukces w 80. edycji Vuelta a España.
Historia
Początek wyścigu, który dziś rozgrywany jest w trzytygodniowym formacie pod nazwą Vuelta a España, to 1935 rok. Co ciekawe jednak, w stosunku do Tour de France i Giro d’Italia, pierwsze edycje nie stały pod znakiem triumfu lokalnych kolarzy, albowiem pierwsze dwie wygrał pochodzący z Belgii Gustaaf Deloor. Kto wie, może i w dorobku tego zawodnika byłoby więcej triumfów, ale La Vuelta zniknęła następnie z kalendarza i powróciła dopiero po 5 latach – w trakcie II Wojny Światowej zaś do walki stawali niemal tylko przedstawiciele gospodarzy.
Późniejsza historia Vuelta a España, przynajmniej pod kątem zwycięzców, jest zupełnie inna niż Tour de France czy Giro d’Italia. O ile bowiem pozostałe trzytygodniówki miały swoich wielkich bohaterów, którzy seryjnie sięgali po wygrane, o tyle hiszpańska impreza doczekała się przez kolejne dekady zaledwie 11 kolarzy mających więcej niż 1 triumf. Pierwszy 3-krotny zwycięzca pojawił się dopiero pod koniec XX wieku, a został nim Tony Rominger (1992-94), ale tym największym stał się Roberto Heras, który na pod koniec XX oraz na początku XXI wieku wygrywał w sumie aż 4-krotnie. Wynik Szwajcara wyrównał kilka lat później Alberto Contador, a przed rokiem doczekaliśmy się także i zrównania z Roberto Herasem – w 2024 roku 4. raz triumfował bowiem Primož Roglič. Słoweniec nie staje do obrony tytułu, a jeśli po zwycięstwo nie sięgnie Sepp Kuss to do listy triumfatorów dopisze się nowe, już 63. w historii nazwisko.
Tytułowe „do trzech razy sztuka”
Głównym faworytem tegorocznej edycji będzie bez wątpienia Jonas Vingegaard, który staje na starcie Vuelta a España po raz 3. w swojej karierze. Poprzednie występy w hiszpańskiej trzytygodniówce były jednak dla kolarza Team Visma | Lease a Bike zupełnie inne od tego. W 2020 roku Duńczyk debiutował w wielkim tourze i był tylko jednym z wielu pomocników Primoža Rogliča – kolarzem, po którym nikt wówczas nie mógł się spodziewać tego, co nastąpi przez kolejne lata. Jonas Vingegaard świętował jednak wtedy triumf razem z kolegą z klubu, a następnie powtórzył to w 2023 roku – tu już na starcie zameldował się jako jeden z dwóch liderów holenderskiej formacji wraz z rzeczonym Słoweńcem, ale pogodził ich ten trzeci, ich pomocnik, czyli Sepp Kuss. Efekt jest taki, że dziś 28-letni kolarz Team Visma | Lease a Bike co prawda dwukrotnie świętował zwycięstwa w klasyfikacji generalnej, ale nigdy nie był to jego osobisty sukces. Czy tym razem będzie inaczej? Bez wątpienia Jonas Vingegaard o tym marzy, a wspierać go w tym będą wybitni pomocnicy – przede wszystkim górale tacy jak Sepp Kuss, Matteo Jorgenson i Wilco Kelderman, ale także Ben Tulett, Dylan van Baarle, Victor Campenaerts oraz Axel Zingle. Ależ to by była historia, gdyby jeden z nich ponownie stanął na drodze Duńczyka do końcowego triumfu… Niemniej chyba się na to nie zanosi, a Team Visma | Lease a Bike ma przed sobą 3 tygodnie walki o to by wygrać w tym roku nie tylko Giro d’Italia, ale i Vuelta a España.
Tykająca bomba z Bliskiego Wschodu
O ile Tadej Pogačar ma w UAE Team Emirates – XRG pozycję absolutnego i niepodważalnego lidera, o tyle za jego plecami dzieją się nieraz rzeczy bardzo ciekawe. 2-3 lata temu pojawiały się plotki, że przez brak możliwości samorealizacji zespół może chcieć opuścić João Almeida, ale z czasem Portugalczyk świetnie odnalazł się w roli pomocnika Słoweńca, który jednocześnie dostaje wyścigi do jazdy na własne konto, ewentualnie mając za współlidera np. Adama Yatesa. Dziś João Almeida uchodzi za jednego z najlepszych kolarzy świata, a tegoroczne wygrane w Itzulia Basque Country, Tour de Romandie i Tour de Suisse są tego najlepszym dowodem, zatem naturalnym jest, że ten po pracy (finalnie przerwanej przez upadek) podczas Tour de France dostał dla siebie pozycję jednego z liderów na Vuelta a España. Właśnie, jednego z liderów, bowiem istnieje też drugi – o 4 lata młodszy Juan Ayuso, który wydaje się być pewną odwrotnością Portugalczyka. Podczas gdy tamten z wiekiem pokorniał i coraz lepiej odnajdował się w szeregach UAE Team Emirates – XRG, tak Hiszpan wydaje się być coraz bardziej na wylocie z bliskowschodniej formacji, nawet mimo kontraktu ważnego do końca 2028 roku. Juan Ayuso niejednokrotnie bowiem pokazywał, że nie do końca sprawdza się jako pomocnik, a i współliderem nie bywa z uśmiechem na twarzy, choć oczywiście istnieje szansa, że jest to tylko obraz uwypuklony bądź wręcz przerysowany przez media. Całą tą historię zarysowuję nie bez powodu – Portugalczyk i Hiszpan będą bowiem liderami UAE Team Emirates – XRG na 80. edycję Vuelta a España, a to wydaje się być iście wybuchowa mieszanka.
Moim zdaniem João Almeida i Juan Ayuso, dzięki posiadaniu naprawdę mocnego zespołu, będą w stanie współistnieć, choć nie spodziewam się między nimi wielkiej i pozytywnej chemii. Zapewne żaden z nich nie zdecyduje się na bezpośrednie atakowanie swojego klubowego kolegi, ale jednocześnie myślę, że panowie będą starali się wykorzystywać każdą okazję by wyrosnąć na klubowy nr 1. Z jednej strony taki potencjalny konflikt może powodować, że wewnętrzne współzawodnictwo ich napędzi, z drugiej historia niejeden raz pokazywała, że warto jednak skupić się na głównym celu i nie tracić sił na takie działania. Moim zdaniem obu panów możemy zobaczyć na końcowym podium, ale spodziewam się, że João Almeida będzie 2. w wyścigu, a Juan Ayuso zajmie 3. pozycję. Pomagać w walce, rzecz jasna o zwycięstwo, będą im Jay Vine, Marc Soler, Mikkel Bjerg, Domen Novak, Felix Großschartner i Ivo Oliveira.
Włoski pechowiec
Czy doczekamy się wielkiego touru, w którym od startu do mety bez problemów rywalizować będzie Antonio Tiberi? Bez wątpienia o takowym marzą w Bahrain-Victorious, albowiem wówczas 24-latka stać na podjęcie walki o najwyższe cele. Włoch swój talent po raz pierwszy pokazał w 2024 roku podczas Giro d’Italia, kiedy to zmagania zaczął od dwóch defektów i strat na 2. etapie, a następnie już do końca tylko piął się w górę klasyfikacji generalnej. Skończył na 5. miejscu, ale głośno powtarzając, że gdyby odjąć mu straty z Santuario di Oropa to byłby drugi. Wiadomo, sport tak nie działa, ale bez wątpienia rozpaliło to apetyty, które rozgrzewał dalej występ w Vuelta a España z 2024 roku. Tam również zanosiło się na świetny wynik, ale wszystko przerwała kraksa na 9. etapie. Giro d’Italia 2025? 3. miejsce w klasyfikacji generalnej po 14 dniach ścigania, kraksa i finalnie spadek do drugiej dziesiątki. Pech, pech, pech, ale jeśli uda się go przełamać to Antonio Tiberiego stać na wielkie rzeczy. A co, jeśli ten znów się przytrafi? Niemal 38-letni Damiano Caruso był w tym roku 5. w Giro d’Italia, Santiago Buitrago w 4 z 6 ukończonych przez siebie wielkich tourów był w czołowej „13”. Ewentualne zastępstwo zatem istnieje, choć nie ukrywam, że chciałbym zobaczyć na jak wiele stać Antonio Tiberiego gdy ten pojedzie od A do Z udany wyścig.
Prosto z Tour de France
W historii Vuelta a España wielokrotnie zdarzało się, że kolarze przyjeżdżający „świeżo” po Wielkiej Pętli osiągali dobre wyniki także i w Hiszpanii. Kandydatem do czegoś takiego w tym roku jest nie tylko Jonas Vingegaard, ale także 5. w Tour de France 2025 Felix Gall. Austriak z Decathlon AG2R La Mondiale Team ma za sobą bardzo dobry, pełen regularności sezon, a jego wyniki z miesiąca na miesiąc były coraz lepsze. Trudna trasa Vuelta a España będzie mu odpowiadała, a zatem bez wątpienia należy zaliczyć go do grona faworytów.
Wielką Pętlę w nogach ma także Ben O’Connor, ale w przypadku kolarza Team Jayco AlUla ciężko mówić o wybitnym wyniku. 11. miejsce w klasyfikacji generalnej nie jest powodem do wstydu, ale po fantastycznym sezonie 2024, widać wyraźny regres u 29-letniego Australijczyka. Kto wie, może i tu nie zobaczymy w nim kolarza, który przed rokiem w Vuelta a España był drugi? Jeśli tak będzie to zastąpić go mogą Chris Harper czy Eddie Dunbar, ale mowa wówczas o planie B na poziomie walki o drugą połowę czołowej „10”.
Niemiecka zagadka
Red Bull – BORA – hansgrohe publikując swój skład na 80. edycję Vuelta a España jasno zadeklarowało, że jedynym i wyłącznym liderem na klasyfikację generalną będzie Jai Hindley. Z jednej strony to bardzo logiczne – w końcu 29-latek ma w dorobku zwycięstwo w Giro d’Italia z 2022 roku, z drugiej jednak później Australijczykowi wiodło się już nieco gorzej. U jego boku znajdzie się tymczasem m.in. 21-letni Giulio Pellizzari, który był prawdziwym bohaterem tegorocznego La Corsa Rosa – po wycofaniu się Primoža Rogliča z włoskiej trzytygodniówki młody kolarz pokazał, że stać go na naprawdę wiele i w ciągu ostatniego tygodnia Włoch przesunął się z 18. na 6. miejsce w klasyfikacji generalnej. Jeśli niemiecka ekipa faktycznie postawi na Australijczyka to wyczuwam, że ten może się zakręcić w okolicach 5. pozycji, jeśli zaś wolną rękę dostanie młody Włoch… Tu widzę potencjał na dużą niespodziankę, choć nie mam odwagi by stwierdzić na jak wielką. Obawiam się jednocześnie, że ten szybko złapie straty pod kątem ucieczek o etapowe triumfy i tym razem się nie przekonamy.
Kto jeszcze stanie do walki?
Po wypadku z 1. etapu Giro d’Italia przez kilka dobrych miesięcy nie oglądaliśmy Mikela Landy. Doświadczony Bask powrócił podczas Vuelta a Burgos, ale było to tylko przetarcie, które zakończył na 18. miejscu w klasyfikacji generalnej. Ciężko zatem określić gdzie obecnie z formą jest lider Soudal Quick-Step, ale historia pokazuje, że 35-latka nigdy nie wolno ignorować. Okej, Mikel Landa nie słynie z wielkich zwycięstw, ale kto wie – może ponownie zobaczymy go walczącego o podium? Bez wątpienia podniosłoby to jakość widowiska, albowiem myślę, że tu się każdy zgodzi – im więcej zawodników podważających duopol Team Visma | Lease a Bike i UAE Team Emirates – XRG, tym ciekawiej.
Wydaje się bowiem, że na Basku kończy się lista kolarzy zdolnych do walki o najwyższe cele. O miejsce gdzieś w szerokiej czołówce starać się będzie zapewne także Egan Bernal (INEOS Grenadiers), Tom Pidcock (Q36.5 Pro Cycling Team) czy David Gaudu (Groupama-FDJ), ale potencjał każdego z nich oceniam na co najwyżej drugą połowę czołowej „10”, a w przypadku Francuza, patrząc wyłącznie przez pryzmat tegorocznej formy, nawet i to byłoby pewnym sukcesem. Wysoko skończyć może też korzystający z wolnej ręki pod nieobecność Enrica Masa Pablo Castrillo (Movistar Team), a w razie postawienia na klasyfikację generalną gdzieś w okolicach czołowej „10” zakręcić mogą się tacy kolarze jak Lorenzo Fortunato (XDS Astana Team), Léo Bisiaux (Decathlon AG2R La Mondiale Team), Matthew Riccitello i Jan Hirt (Israel-Premier Tech), Cristián Rodríguez (Arkéa – B&B Hotels) czy Emanuel Buchmann (Cofidis).
Moi faworyci 80. edycji Vuelta a España
- 5* – Jonas Vingegaard
- 4* – João Almeida, Juan Ayuso
- 3* – Antonio Tiberi, Mikel Landa, Jai Hindley, Felix Gall
- 2* – Egan Bernal, Matteo Jorgenson, Tom Pidcock, David Gaudu, Giulio Pellizzari
- 1* – Damiano Caruso, Pablo Castrillo, Santiago Buitrago, Ben O’Connor, Sepp Kuss, Jay Vine, Wilco Kelderman, Lorenzo Fortunato, Harold Martín López, Jan Hirt, Matthew Riccitello, Guillaume Martin, Cristián Rodríguez, Emanuel Buchmann, Léo Bisiaux
To wszystko w temacie przeglądu faworytów klasyfikacji generalnej 80. edycji Vuelta a España. W najbliższych dniach opiszemy dla Państwa także kolarzy zdolnych do powalczenia w zestawieniach pobocznych, a później każdego dnia do przeczytania w naszym portalu będą obszerne zapowiedzi poszczególnych etapów La Vuelty. Śledźcie Naszosie.pl podczas tego wyścigu – postaramy się zrobić wszystko byście byli na bieżąco z informacjami na temat ostatniego spośród tegorocznych wielkich tourów.
Wszystko o 80. edycji Vuelta a España:









Bardzo fajna analiza, chociaż moim zdaniem Ayuso nie bedzie na podium!
Muszę przyznać że 3 gwiazdki dla Landy na równi z Tiberim czy Gallem to jak dla mnie bardzo odważnie. Życzę mu jak najlepiej ale chyba to już nie wypali.
P.s. Obym się mylił
Przyjemny artykuł przopomniqlem sobeibpztebieg wszystkich tegorocznychwielkich tourów ( czyli 2) . Nie oszukujmy się wvingego powinien wygrać z palcem gdzieś ale już potencjał na podium widzę tutaj niespodziankę. Czytając nabrałem niebywałej chęci be kibicować niespodziance więc liczę na Pellicariwgo i tiberiego. I ogólnie liczę że wyskoczy nam ktoś nowy albo ze vinigo nie przyjedzie w najwyrzszek dyspozycji. UAE nie widzę ich jakoś w sensie nie mają jakieś strasznej konkurencji ale też nie widzę ich trykumfu zwłaszcza czytając o zawirowaniach z Ausso . Szczerze myślę że znowu ktoś zrobi oconora lub kusa czy zrobi przewagę ucieczka i dowiezie podium. Aż szkoda że Majka nie jedzie no idealny by był do tego. To tyle ciekawe czy ten komentarz wogule dojdzie
Jeśli Almeida z Ayuso nie będą współpracować.. to Vinegaard to wygra bez problemu.
Dodałbym jednak Ciccone z 2* mimo, że się zarzeka, że nie będzie walczył o GC 🙂
Jonasz ogoli to z palcem wiadomo gdzie. Liczę też że Joao dojedzie bucowatego Juana. No i Staszek Aniołkowski musi w końcu ogolić jakiś finisz bo marnie widzę jego przyszłość w Kofidisie.
Mimo wszystko Mikel Landa począwszy od Tour de France 2017 ukończył 9 z 11 wielkich tourów na miejscach 3-8, a nie wszędzie bywał samodzielnym liderem. Może to optymizm, ale zwykłem doceniać tak regularnych weteranów, choć jednocześnie absolutnie nie widzę w nim materiału na zwycięzcę, a po prostu na kolejny dobry rezultat.
A co by się stało gdyby Vingegaard ukończył wyścig ale nie wygrał go.
Spokój w Vismie czy jakieś rewolucje?
Alberto Contador ma 3 wygrane w hiszpańskiej Vuelcie więc nigdy nie zrównał się z Roberto Herasem!
A kto mówi, że się zrównał? „Wynik Szwajcara wyrównał kilka lat później Alberto Contador” wskazuje wyraźnie na osiągnięcie 3 zwycięstw, tak jak Rominger.
Szkoda Maxa Poole’a. Liczyłem a to, że może uda mu się trochę namieszać w GC, podobnie jak udało się jego klubowemu koledze Oscarowi Onley’owi w TDF i że będziemy mieli taką wirtualną rywalizację dwóch młodych Brytyjczyków o zostanie prawdziwym liderem Team Picnic-PostNL, a tu się okazuje, że kłopoty zdrowotne eliminują Maxa z Vuelty i nie wiadomo co dalej…
Fajny, obfity pełny artykuł z którego wszystko się dowiedziałem co chciałem dowiedzieć. Dziękuję !