Za nami 9 z 21 dni rywalizacji w ramach 80. edycji Vuelta a España. Pierwszy, tradycyjnie nieco dłuższy tydzień zmagań, jako lider klasyfikacji generalnej zakończył Torstein Træen, ale po wygraną w całym wyścigu zdaje się pewnie zmierzać plasujący się na 2. miejscu Jonas Vingegaard. W dniu przerwy pora na podsumowanie tego, co już za nami.
23 sierpnia rozpoczął się ostatni z wielkich tourów w sezonie 2025. 80. edycja Vuelta a España wyruszyła z Włoch, by poprzez Francję i Andorę dotrzeć 7. dnia rywalizacji do swojej macierzystej Hiszpanii. Po drodze po wygrane sięgało 6 różnych kolarzy, a także drużyna UAE Team Emirates – XRG, a triumfatorzy pochodzili z 5 ekip. Nim dokładniej przyjrzymy się 1. tygodniowi Vuelta a España warto wspomnieć liderów poszczególnych klasyfikacji po 9. etapie:
- klasyfikacja generalna: Torstein Træen (Bahrain-Victorious)
- kl. punktowa: Mads Pedersen (Lidl-Trek)
- kl. górska: Jay Vine (UAE Team Emirates – XRG)
- kl. młodzieżowa: Giulio Pellizzari (Red Bull – BORA – hansgrohe)
- kl. drużynowa: UAE Team Emirates – XRG
Jak po swoje
Podsumowanie warto rozpocząć od tego, który przyjechał na 80. edycję Vuelta a España jako główny faworyt klasyfikacji generalnej. Jonas Vingegaard, bo o nim mowa, swój plan, jakim jest wygranie wyścigu, realizuje póki co wzorcowo. Przed 9 dni Duńczyk zwyciężył na dwóch etapach, a jednocześnie wydaje się, że nie angażował więcej sił, niż to było potrzebne. Niektórzy narzekali na pewną pasywność lidera Team Visma | Lease a Bike, ale niedzielny atak pokazał, że 28-latek ma po prostu wszystko pod kontrolą i będzie wymierzał rywalom ciosy dokładnie wtedy, kiedy postanowi. Jednocześnie holenderska ekipa oddała czerwoną koszulkę w ręce uciekinierów tak, by jak najmniej pracować w głównej grupie – warto tu jednak pochwalić, że nie zrobiono tego jak rok temu, kiedy to Ben O’Connor do końca liczył się w walce o końcowy triumf, a bardziej z głową. Nic nie chcę tu ujmować Torsteinowi Træenowi (Bahrain-Victorious), ale Norweg ma już tylko 37 sekund przewagi nad Jonasem Vingegaardem, a zatem pytać można co najwyżej kiedy 30-latek straci trykot lidera, a nie czy to nastąpi.
Wzloty i upadki
Po momentami bardzo przewidywalnym Tour de France, podczas Vuelta a España byliśmy świadkami naprawdę niespodziewanych wydarzeń. Kto przed wyścigiem obstawiłby, że będący w tym roku daleki od szczytowej formy David Gaudu (Groupama-FDJ) ogra na finiszu m.in. Madsa Pedersena (Lidl-Trek), a dzień później założy koszulkę lidera? Zapewne niewielu, a jakby tego było mało to czas pokazał, że 28-letni Francuz jak szybko rozbłysnął, tak też szybko zgasł. David Gaudu znalazł się na szczycie, a po chwili mógł jedynie pytać sam siebie „co się dzieje?” gdy 3 dni później nogi odmówiły posłuszeństwa.
Takich wzlotów i upadków było więcej, a tym najbardziej spektakularnym był bez wątpienia przypadek Juana Ayuso. Hiszpan jednego dnia traci i wypada z walki o klasyfikację generalną, a następnego wygrywa etap. Chwilę później 22-latek wraca do „kryzysu” i formuje grupetto jeszcze zanim z peletonu zaczynają odpadać sprinterzy. Postawa kolarza UAE Team Emirates – XRG, jakkolwiek by ją oceniać, bez wątpienia sprawia, że La Vueltę śledzi się jeszcze ciekawiej.

Zgodnie z planem
Był akapit o Jonasie Vingegaardzie, który zmierza „jak po swoje”, ale na tym lista kolarzy, którzy przyjechali z jasnym celem i go realizują się nie kończy. Koszulkę lidera po 1. etapie, podobnie jak to miało miejsce podczas tegorocznego Tour de France, założył będący największą gwiazdą spośród sprinterów obecnych na starcie Jasper Philipsen (Alpecin-Deceuninck). Belg tydzień później dołożył drugą wygraną, a niewiele brakowało by miał w swoim dorobku etapowego hattricka – w Voiron nieznacznie lepszy był genialnie wyprowadzony przez Michała Kwiatkowskiego Ben Turner (INEOS Grenadiers).
Wydaje się, że swój plan realizuje także Jay Vine. Najlepszy góral zeszłorocznej edycji La Vuelty dostał wolną rękę od UAE Team Emirates – XRG i wykorzystał ją w najlepszy możliwy sposób – wygrał 6. etap oraz założył trykot górala, w drodze po który zbudował już sobie pewną przewagę nad rywalami. Większe kłopoty ma faworyzowany w walce o zielony trykot Mads Pedersen – Duńczyk z Lidl-Trek nie może się zbliżyć do wygranej na sprinterskich etapach, ale jednocześnie wykorzystuje swoje inne atuty, czyli walczy wszędzie tam, gdzie najszybsi w stawce nie dają już rady. Przewaga 29-latka nad Ethanem Vernonem (IPT), Jasperem Philipsenem, Jonasem Vingegaardem czy klubowym kolegą Giulio Ciccone nie jest wielka, ale wydaje się, że Mads Pedersen doskonale wie co robić, by po raz kolejny w swojej karierze wygrać klasyfikację punktową podczas wielkiego touru.
Gdzie ta Hiszpania?
Pora odpalić małego malkontenta – przebieg 1. tygodnia tegorocznego Vuelta a España to dla mnie bowiem kryminał. Nie, nie chodzi mi o trudności, albowiem pod względem sportowym etapy się obroniły. Chodzi mi jednak o fakt, że HISZPAŃSKA trzytygodniówka wjechała do Hiszpanii dopiero 7. dnia. W mojej opinii było widać, że odbiło się to na atmosferze podczas wyścigu. Tak jak ogólnie nie przeszkadzają mi zagraniczne starty wielkich tourów, albowiem te przywiązane są z racji na historię do jedynie 3 państw świata, tak jednak uważam, że 3 zagraniczne etapy w kraju, który nie ma własnej trzytygodniówki i który traktuje ugoszczenie tego typu imprezy jako wielkie święto (via Dania, Wielka Brytania czy Holandia) to jest optimum, a to co zrobiono w ramach 80. edycji Vuelta a España nie znajduje żadnego wytłumaczenia. Włochy, Francja… Oni mają swoje wyścigi.
Słuchać tych kolarzy…
Pod przeglądem faworytów klasyfikacji generalnej ktoś mnie zapytał, czemu nie umieszczam w tym gronie Giulio Ciccone. Szczerze odpowiedziałem, że wierzę w deklaracje Włocha, który chciał się skupić na walce o etapy i koszulkę górala. Ah cóż to była za moja naiwność. „Nie chcę umniejszać klasyfikacji generalnej, ale jeśli miałbym wybierać między 4. miejscem a zwycięstwem etapowym i miejscem na podium w Madrycie w koszulce w groszki, to wybór ten jest prosty i zdecydowanie wybieram drugą opcję” mówił przed wyścigiem kolarz Lidl-Trek. Teraz Giulio Ciccone zaprzecza swoją jazdą własnym słowom i nie jest w peletonie La Vuelty jedynym, którego słuchanie może wprawiać w konsternację.
Tak, wracamy do Juana Ayuso. Przyjechał walczyć o zwycięstwo, nie miał w planach startu w tym wyścigu, czuje się zmęczony, ale jednak był świeży i wygrał, po czym deklarował pomoc kolegom by szybko zostać w grupetto i sprawić, że João Almeida publicznie skrytykował wsparcie ze strony własnej ekipy. Rozumiem, że pewne elementy taktyki warto zachować w tajemnicy, a wręcz zaskakiwać rywali, ale jednocześnie nie potrafię polubić tego typu mącenia. Już chyba wolę postawę, którą prezentuje Primož Roglič – Słoweniec od pewnego czasu odpowiada tak zdawkowo, że dziennikarze po prostu zaczęli mu dawać spokój. To moim zdaniem znacznie lepsze niż mówienie jednego, a potem robienie czegoś zupełnie odwrotnego.
Co przed nami?
9 dni ścigania za nami, ale przed kolarzami kolejny intensywny tydzień na rowerach. Już we wtorek czeka na nich meta ulokowana na Puerto de Belagua (9,4 km; 6,1%), następnie w środę peleton zmierzy się z pagórkami Kraju Basków, by w czwartek przejechać przez 2 większe góry na etapie dedykowanym uciekinierom. Faworyci będą bowiem najprawdopodobniej wypatrywali piątku, kiedy to czeka ich meta na monumentalnym L’Angliru (12,4 km; 9,8%). Tydzień dopełnią etapy zakończone na La Farraponie (16,8 km; 6%) i w Monforte de Lemos – ten ostatni mogą wygrać zarówno uciekinierzy, jak i sprinterzy.
Wszystko o 80. edycji Vuelta a España:
- Trasa wyścigu
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych i internetowych
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Faworyci klasyfikacji młodzieżowej
- Wszystkie artykuły








