fot. Tour de Pologne Women / Tomasz Śmietana

Przy okazji 3. edycji Tour de Pologne Women miejsce miało kilka rozmów nie tylko o wyścigu, ale i bardziej ogólnych. Jedną z przepytanych zawodniczek była Wiktoria Pikulik – była mistrzyni Polski, która od zeszłego sezonu reprezentuje barwy worldtourowego Human Powered Health. Porozmawialiśmy m.in. o tym jak 27-letnia zawodniczka odnajduje się w tej formacji.

Po sezonie 2023 Wiktoria Pikulik opuściła MAT Atom Deweloper Wrocław i dołączyła do swojej starszej siostry, która od roku ścigała się dla amerykańskiego Human Powered Health. W ten sposób liczebność Polek na poziomie UCI Women’s World Tour rozrosła się, a teraz, po niema l 2 latach spędzonych w barwach tego zespołu, była okazja by zapytać 27-letnią zawodniczkę o to jak ten transfer wpłynął na nią oraz jak odnajduje się w tej drużynie.

W zespole jest naprawdę super, świetnie się dogadujemy, nie ma tu żadnych problemów. Jestem szczęśliwa, że mamy taki fajny, zgrany team, obsługa też jest świetna i mam nadzieję, że będzie tak dalej

— opowiadała Wiktoria Pikulik w rozmowie dla Naszosie.pl.

Mistrzyni Polski w wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet związała się z amerykańską ekipą na lata – trafiła tam w 2024 roku i ma kontrakt ważny co najmniej do końca sezonu 2026. Czy Human Powered Health to jest ten zespół, z którym byłaby Wiktoria Pikulik byłaby gotowa się związać na długie, długie lata?

Tak, na pewno! Mam jeszcze na przyszły rok kontrakt, a jeśli będą mnie chcieli, to ja oczywiście też bym chciała spędzić tu jeszcze wiele lat

— jasno deklarowała polska zawodniczka.

Kalendarz 27-latki obejmuje wiele ciekawych startów, w tym niejednokrotnie przyszło jej się ścigać na poziomie UCI Women’s World Tour. 3. edycja Tour de Pologne Women była jednak pierwszą okazją, pominąwszy mistrzostwa krajowe, do tego by wystartować w wyścigu przed własną, polską publicznością.

Na pewno jest to specjalne doświadczenie, spodziewałam się, że przy trasie zgromadzi się nieco mniej osób. Jestem zszokowana tym, ile tu pojawiło się ludzi, jak głośno nas dopingują. To świetne uczucie. Oczywiście ja dalej mieszkam w Polsce, więc dla mnie to nie jest nic nowego by jeździć po polskich drogach, ale atmosfera jest tu super, tym bardziej, że mam flagę polski na rękawku

— opisywała Wiktoria Pikulik.

Tym, co urzekało podczas całej rozmowy był fakt, że z twarzy 27-letniej Polki ani na moment nie schodził uśmiech. Widać, że jazda w barwach Human Powered Health autentycznie przynosi naszej zawodniczce radość, choć jej rola dla kibiców nie jest pierwszoplanowa. Wywodząca się z Klubu Kolarskiego Ziemia Darłowska sportsmenka na dobre zadomowiła się na poziomie UCI Women’s World Tour i jest częścią naszej 8-osobowej grupy kolarek ścigających się na najwyższym światowym poziomie.

W przyszłym roku tymczasem polska „frakcja” w Human Powered Health jeszcze bardziej się rozrośnie – do Wiktorii Pikulik oraz jej siostry Darii dołączy bowiem Marta Jaskulska, która z amerykańską formacją związała się 2-letnim kontraktem.

W Nałęczowie rozmawiał Jakub Jarosz.

Poprzedni artykułMathieu van der Poel: „Przez cały sezon uprawiać kolarstwo górskie? Może kiedyś tak się stanie…”
Następny artykułWzloty i upadki – podsumowanie 1. tygodnia Vuelta a España 2025
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze