fot. Alpecin-Deceunick

Do grona kolarzy, którzy zabrali głos przed zbliżającym się Tour de France dołączył jeden z faworytów do zdobycia zielonej koszulki – Jasper Philipsen (Alpecin – Deceuninck).

Belg miał już zaszczyt odbierać w Paryżu koszulkę dla najlepiej punktującego kolarza Touru. Dwukrotnie był też drugi w tej klasyfikacji. W tym roku postara się zrehabilitować za poprzedni sezon, gdy mimo trzech zwycięstw etapowych i dwóch drugich miejscach, musiał uznać wyższość Biniama Girmay’a (Intermarché – Wanty).

Philipsen wypowiedział się o nerwowych chwilach przed Tourem oraz o żółtej koszulce, i tym jak rzadko sprinterzy mają okazję ją nosić.

Tour będzie nerwowy od pierwszego dnia i trudno będzie dobrze przespać noc, bo i tak będziesz myślał o wyścigu. Byłoby wspaniale wystartować od razu i zdobyć żółtą koszulkę, ale to trudny cel. Pamiętam, że Kittel zdobył żółtą koszulkę kilka razy. Cavendish też, chyba tylko raz, jeśli się nie mylę. To są obrazy, które zostają w pamięci. Sprinter nigdy nie ma zbyt wielu okazji, by założyć żółtą koszulkę

Belg stanie w tej edycji przed szansą odniesienia swojego dziesiątego zwycięstwa etapowego w Tour de France. Z pewnością ma nadzieję, że uda mu się to w tym roku. W ostatnich latach możemy oglądąć ewolucję tego zawodnika. Częściej jeździ w ucieczkach, jest dużo bardziej aktywny. Nie inaczej było w mistrzostwach Belgii, gdzie wraz z Remco Evenepoela (Soudal Quick – Step) przez długi czas ścigali Tima Wellensa ( UAE Team – Emirates XRG). Kolarz Alpecin – Deceuninck nie chowa głowy w piasek i jasno stawia sobie cel.

Zawsze miło jest wygrywać, a jeśli chcesz założyć żółtą koszulkę w pierwszym tygodniu, musisz koniecznie wygrać. Musisz to zrobić na etapach dla sprinterów, a czasowcy będą musieli to zrobić piątego dnia. To samo dotyczy zielonej koszulki: jeśli chcesz ją zabrać do Paryża, musisz ją wygrać, nie możesz jej zdobyć, nie będąc pierwszym na mecie. Więc tak, chciałbym wygrać etap i jednocześnie zdobyć koszulkę, zawsze pięknie wyglądają w ramce lub wisząc w szafie

Philipsen jest świadomy, że taka chęć bycia najlepszym i głód zwycięstwa, niesie ze sobą pewne ryzko, zwłaszcza dla zdrowia i bezpieczeństwa kolarzy. Belg zwrócił też uwagę na jakość niektórych dróg. Nie zamierza jednak rezygnować z walki o najwyższe cele, nawet kosztem niebezpieczeństwa.

Wiemy, że ponownie będziemy musieli podjąć ryzyko. Czekają nas nerwowe dni, zwłaszcza na drogach północnej Francji, gdzie ryzyko upadków będzie spore. Asfalt miejscami nie będzie idealny, choć przed Tourem często kładzie się nową nawierzchnię. Byłoby jednak zdecydowanie za drogo, aby wyremontować całą trasę wyścigu. Zatem tak, zdajemy sobie sprawę, że mogą zdarzyć się upadki i że to wywoła poruszenie. Ale jaka jest alternatywa? Przestać walczyć o żółtą koszulkę?

– podsumował Belg.

Poprzedni artykułTour de France 2025: 7 etapów z wydłużoną „strefą 3 kilometrów”
Następny artykułUCI jeszcze w 2025 roku przetestuje ograniczenia dotyczące przełożeń
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze