Międzynarodowa Unia Kolarska nie ustaje w działaniach, które mają na celu poprawę bezpieczeństwa w zawodowym peletonie. Nowym pomysłem jest ograniczenie możliwych do zastosowania przełożeń, co zostanie przetestowane w październiku tego roku podczas worldtourowego Gree-Tour of Guangxi.
Limit przełożeń w rowerach dotychczas kojarzył się wyłącznie z ściganiem w najmłodszych kategoriach wiekowych, ale i u juniorów został z czasem zniesiony. Jak się jednak okazuje nie oznacza to całkowitego odejścia od ograniczeń, które teraz powracają także i w elicie – podczas tegorocznego Gree-Tour of Guangxi (14-18 października) w worldtourowym peletonie nie zobaczymy przełożeń większych niż 54×11 (10,46 metra na obrót).
Jest to działanie będące odpowiedzią na zalecenia organizacji SafeR. W ten sposób mają zostać ograniczone prędkości osiągane przez kolarzy na zjazdach, którym zwyczajnie może zabraknąć możliwości dalszego dokręcania. To ma się przełożyć na poprawę bezpieczeństwa kolarzy, którzy są szczególnie narażeni na poważne urazy czy wręcz śmierć właśnie wtedy, gdy pędzą najszybciej.
Po tym teście przeprowadzimy ankietę wśród kolarzy, abyśmy mogli szczegółowo opowiedzieć się na temat tego jak to wpłynęło na ich jazdę, a my wyciągniemy z tego wnioski pod kątem możliwych dalszych testów w 2026 roku
— napisano w komunikacie UCI.
The UCI provides update on SafeR’s activities for safety in road races – https://t.co/uub7DvrQjS pic.twitter.com/SwdXy0A5IY
— UCI_media (@UCI_media) July 3, 2025









Nie lepiej robić bezpieczniejsze zjazdy?
Mikołaj
Nie lepiej robić bezpieczniejsze zjazdy?
Też jestem za tym aby przeprojektować wszystkie serpentyny w Pirenejach i w Alpach dostosowując je do wymogów autostrad. Mikołaju – użyj rozumu
54×11, to tak się jeździło ze 30 lat wstecz. To najcięższe co produkowali.
Tutaj nie chodzi o to by przeprojektowywać serpentyny, co realnie weryfikować trasy etapów oraz przeprowadzać ich kontrolę by wprowadzić albo zmiany w trasie albo dokładniej zabezpieczyć newralgiczne momenty tras. Niestety UCI wolić wprowadzać zmiany w przepisach przy których całą robotę zwala na producentów, kolarzy oraz zespoły czyt. brak wprowadzenia realnego trackingu kolarzy na wyścigach, czy ostatnie propozycje na 2026 rok. Czyli między innymi regulacje co do szerokości kierownicy wyssane z palca, nie dostosowane do mniejszych bądź większych kolarzy, zmniejszanie stożków, czy właśnie zmiany w przełożeniach. Sami nie ruszą się do realnej inwestycji swojego czasu i środków by zadbać o bezpieczeństwo.