O nocnych kontrolach antydopingowych, z którymi styczność mieliśmy podczas tegorocznego Tour de France, napisano już naprawdę sporo. W końcu do całej sprawy odniósł się David Lappartient, szef Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI). Jego zdaniem takie kontrole mają bardzo duży sens, zwłaszcza gdy spojrzy się na burzliwą przeszłość kolarstwa. Powinno się je jednak stosować w wyjątkowych przypadkach.
Nocna kontrola antydopingowa, której poddani podczas Tour de France 2026 zostali Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) i Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG) odbiła się w przestrzeni medialnej szerokim echem. O tej sprawie nadal jest głośno, ponieważ wielu obserwatorów uważa, że noc nie jest optymalnym wyborem przy realizowaniu tego typu kontroli, a jeśli już podejmuje się taką decyzję, to kontroli powinni zostać poddani wszyscy najważniejsi zawodnicy (w kontekście walki o triumf w klasyfikacji generalnej). Głos w tej sprawie zabrał David Lappartient, szef UCI, a informuje nas o tym The Guardian.
ITA (Międzynarodowa Agencja Testująca – przyp. red.) nigdy nie wydaje komunikatu prasowego o negatywnych wynikach, a jedynie o pozytywnych wynikach. Nie widzieliśmy żadnego komunikatu prasowego podczas Tour de France, więc wygląda na to, że Tour był czysty. Normalne godziny testowania nie przypadają na noc, ale wspieramy ITA, jeśli muszą wykonać konkretne testy, bo wiemy, że przy mikrodawkowaniu EPO nie da się tego wykryć 6 lub 7 godzin później. Z tego powodu zawodnicy zawsze muszą się obawiać, że ITA może nadejść. Kolarstwo zawsze będzie podejrzane ze względu na naszą przeszłość. Wiem, co zrobiono, by walczyć z dopingiem. Nocne testy to narzędzie w tej walce, ale nie powinny być narzędziem do codziennego wykorzystywania. Trzeba z niego korzystać w wyjątkowych przypadkach. Nie są to podejrzenia wobec zawodnika, ale globalny przekaz dla całej grupy
– powiedział David Lappartient.
Szef UCI twierdzi zatem, iż nocne kontrole antydopingowe powinny być nadal realizowane, ale nie może być miejsca na to, aby korzystać z nich np. codziennie. W końcu w życiu kolarza regeneracja stanowi jeden z najistotniejszych elementów, a sen zdecydowanie zalicza się do tej kategorii. Miejmy nadzieję na to, że słowa Davida Lappartienta o czystym Tourze znajdą swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości i w najbliższym czasie w przestrzeni publicznej nie pojawi się żaden niepokojący komunikat ze strony ITA. Kolarstwo powinno omijać skandale szerokim łukiem i wypada mieć nadzieję na to, że zawodnicy doskonale zdają sobie z tego sprawę.










No ale nikt nie twierdzi, że takich kontroli być nie powinno, ale wg przepisów muszą istnieć jakieś mocne przesłanki, a póki co nikt nie powiedział nawet o jakie przesłanki mowa, czy ktoś coś doniósł, czy coś wiedzieli, o to chodzi.
Czy ten gość w ogóle wie, o czym mówi? Skąd ta pewność, że wszystkie testy są negatywne, skoro badania nad tym trwają miesiącami? Minęły dwa tygodnie.
Jak to, o czym mówi, ma się do przepisów? Przekaz dla całej grupy to nie jest żaden konkretny, uzasadniony powód, by zakłócać sen zawodnika i budzić go o 2 w nocy! A tylko takie powody miały być brane pod uwagę, by taką nocną kontrolę można było przeprowadzić. Konkretne podejrzenia dopingu wobec konkretnego zawodnika. Już z wypowiedzi w Viśmie wynika, że nie mieli ŻADNYCH podejrzeń wobec Jonasa. Nie mieli więc ŻADNEGO powodu, by go budzić!
Złamali swoje właane zasady (inną sprawą jest to, jak bardzo skorumpowany musiał być sędzia, który te nocne kontrole „klepnął”), teraz powinni opłacać powrót do zdrowia kolarza, który ucierpiał przez ich fanaberie.
A Selfie niech się zajmie robieniem selfie, to mu wychodzi najlepiej. Facet jest pośmiewiskiem w tym środowisku i kompromituje się z każdą swoją wypowiedzią.
To jakiś bełkot.
Niespójność różnych komunikatów jest groteskowa.
Na nocne kontrole wydał zgodę Sędzia JLD w Paryżu na podstawie artykułu L.232‑14‑4 francuskiego kodeksu sportowego, który pozwala na nocne testy tylko przy „poważnych i spójnych podejrzeniach” oraz ryzyku utraty dowodów.
Szef UCI: „Nie są to podejrzenia wobec zawodnika, ale globalny przekaz dla całej grupy”
No i teraz spróbuj to złożyć w jedną logiczną całość.
Wygląda na to, że:
Groteska polega na tym, że jeśli naprawdę chodziło o „globalny przekaz”, to budzenie ludzi o 2:00 i 5:00 rano jest dość… kreatywną formą komunikacji.
Można było przecież wysłać newsletter.
Dzięki Redaktorowi za poczucie absurdu i wybór do publikacji wymownego zdjęcia.
Dokładnie tak sobie wyobrażam gremia, kiedy przygotowywany jest komunikat
„…. że Tour był czysty.”
@Out
Nie znam się, więc może moje pytanie będzie dość naiwne, ale jak to możliwe, żeby takie badanie (sprawdzające czy coś w pobranej próbce jest czy nie) trwało miesiącami?
A co do oświadczenia, to UCI niedawno wypluło oświadczenie, które wyglądało jak wzięte z generatora korporacyjnych oświadczeń – p. Lappartient mógł już sobie darować kolejne, bo nic więcej nie dodał.
Jak widać każde środowisko sportowe ma swojego Infantino 🤪.
Ricky,
podrzucę:
Analiza nie polega na „wykryciu jednej substancji” Próbkę skanuje się pod kątem setek zakazanych substancji, metabolitów, izomerów, markerów biologicznych i manipulacji (np. transfuzji krwi). To wymaga wielu różnych metod.
Na świecie jest tylko ok. 30–35 akredytowanych laboratoriów, a próbki z dużych imprez sportowych idą tam masowo. w…dziesiątkach kilogramów.
Taka matematyka:
Mocz (standardowa próbka antydopingowa):
Krew: do badania antydopingowego pobiera się 2 fiolki (A i B), każda mniej więcej 3–5 ml.
Średnio 1 próbka moczu + 1 próbka krwi na kolarza w jednym „pełnym” dniu badań całego peletonu (tak jak w dniu przerwy w 2026, gdzie pobrano wszystkim dodatkowe próbki krwi), to dla 184 kolarzy mamy:
Czyli taki „pełny” dzień badań całego peletonu to mniej więcej 20 kg materiału biologicznego .
Do tego dochodzą wszystkie próbki z całego TdF, statystycznie 600 próbek w czasie wyścigu, to daje 60 kg materiału do badań tylko z jednego wyścigu!
Do tego dochodza sporne lub nietypowe wyniki i analiza może wymagać dodatkowych badań, konsultacji i opinii ekspertów.
W czasie chyba siódmego etapu był wywiad z przedstawicielem ITA, który powiedział, że ITA ma roczny budżet około 10 milionów Euro.
🙂
więc raczej nie płacą za ściezke „testu na CITO”
🙂
Wszystkie dane są tylko moim przypuszczeniem.
@Ricky
Brakuje jeszcze, żeby prosił o przeniesienie Tour de France do Stanów Zjednoczonych… 😉 Albo o zrobienie go na trzech różnych kontynentach.
Co do kwestii testów, to myślę, że love_velo wszystko pięknie wytłumaczył.
@out
Plus propozycji sprzedania TdF komuś z rodziny Trumpa :D.
@love_velo
Dzięki za wyjaśnienie :).
WOW !
znalazłem cennik akredytowanego laboratorium antydopingowego
ale kosmos, nie miałem pojęcia, że taki poziom kosztów. Szok.
https://www.sportintegrity.gov.au/about-us/corporate/finance/fees?