Międzynarodowa Unia Kolarska poinformowała, że Trybunał Federalny w Szwajcarii oddalił apelację wniesioną przez Miguela Ángela Lópeza od decyzji wydanej przez Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) w dniu 7 maja 2025 r. Decyzja CAS podtrzymała orzeczenie Trybunału Antydopingowego UCI, który uznał Kolumbijczyka za winnego stosowania i posiadania substancji zabronionej w okresie rozgrywania Giro d’Italia w 2022 roku.
Dotarliśmy do końca dość głośnej batalii sądowej pomiędzy Międzynarodową Unią Kolarską (UCI) a Miguelem Ángelem Lópezem. W grudniu 2022 roku Kolumbijczyk został oskarżony o posiadanie i stosowanie niedozwolonej substancji, a dokładniej menotropiny, podczas Giro d’Italia w tymże sezonie. UCI swoje zarzuty wystosowała opierając się na dowodach przekazanych przez hiszpańską Guardia Civil oraz Hiszpańską Organizację Antydopingową (CELAD). Dowody te uzyskano w ramach operacji „Ilex” – dochodzenia dotyczącego hiszpańskiego lekarza Marcosa Maynara, obejmującego zarzut handlu niedozwolonymi środkami farmakologicznymi.
Po wypłynięciu tej sprawy Miguel Ángel López został zwolniony z Astana Qazaqstan Team, ale jeszcze w 2023 roku jeździł dla rodzimego Team Medellín – EPM. Ostatecznie kolumbijski kolarz został zawieszony 25 lipca 2023 roku na okres 4 lat, ale na tym nie skończyła się sprawa dziś 32-letniego sportowca. Ten zdecydował się na odwołania od decyzji UCI, która obejmowała:
- czteroletni okres zawieszenia, od 25 lipca 2023 r. do 24 lipca 2027 r.
- anulowanie wszystkich wyników uzyskanych w okresie od 3 maja 2022 r. do 25 lipca 2023 r.
- grzywnę w wysokości 70% dochodu brutto uzyskanego przez Kolumbijczyka z tytułu kolarskiego kontraktu w 2022 roku.
Odwołanie odrzucił najpierw Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS), a teraz także Trybunał Federalny w Szwajcarii. Podtrzymano w mocy wszystkie powyższe sankcje i sprawa została uznana za definitywnie zamkniętą.
UCI statement concerning Miguel Ángel López https://t.co/o6HXzGiKIO pic.twitter.com/nSoF1Upb82
— UCI_media (@UCI_media) September 19, 2026










Czy Bartosz Huzarski nie ma nic do powiedzenia? Wszak tak rzewnie wspomina czasy kolarstwa kiedy rzadko który kolarz nie jeździł naćpany?
Chyba jest taka niepisana umowa między byłymi kolarzami, że nie mówimy o dopingu. Darek Baranowski przecież jeździł w zespołach gdzie doping był na porzadku dziennym. Operacion Puerto i doktor Fuentes – wszystko zaczeło się od Liberty Seguros.
A pamiętam czasy kiedy całkiem ładnie jeździł on po Górkach.