O to, że Malwina Mul zdobędzie złoty medal wśród orliczek podczas wyścigu ze startu wspólnego w ramach Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025 mógłbym się zakładać i nie bałbym się porażki. Tego jednak, że przy okazji 21-latka z MAT Atom Deweloper Wrocław zajmie 4. miejsce w elicie nie obstawiłbym już bez drżącej dłoni. Tak jednak się stało, a filigranowa zawodniczka miała na mecie mnóstwo powodów do radości.
Wyścig ze startu wspólnego elity kobiet oraz orliczek rozegrany w ramach Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025 należał do tych, które będę pamiętał latami. Być może nie z powodu emocji na całej długości trasy, ale bez wątpienia ze względu na to jak selektywną ta okazała się być oraz jak gigantyczny ból był wymalowany na twarzach zawodniczek, które wpadały na metę pojedynczo bądź co najwyżej w niewielkich grupkach, które często dzieliło wiele, wiele minut. W tak morderczym wyścigu świetnie odnalazła się Malwina Mul, którą zapytałem na start wprost czy bardziej cieszy ją złoto wśród orliczek, czy też 4. miejsce w elicie kobiet.
Szczerze to nie wiem [śmiech]. Chyba bardziej cieszę się z tego 4. miejsca niż z 1. wśród orliczek, bo to jest jednak elita kobiet. Jechałyśmy z dziewczynami z World Touru, jestem przez to z siebie mega dumna. Wydaje mi się, że na początku zrobiłam wręcz mały błąd, bo gdy na początku Kasia z Agą podkręcały tempo i atakowały to byłam troszkę za daleko, spóźniłam się by móc tam doskoczyć i później dojechać do nich okazało się być niemożliwe. Utworzyła się u nas taka mała grupka, jechałyśmy razem, ale dopiero na 2. rundzie zaczęła się taka ponowna selekcja
— mówiła na gorąco Malwina Mul, po której było nawet widać uczucie pewnego niedosytu.
„Ból” był na mecie słowem, które odmieniano przez wszystkie przypadki. Mówiły o nim zarówno te, którym udało się ukończyć wyścig, jak i te, które ze względu na dużą stratę były zdejmowane z trasy przez sędziów. Wyścig stał się bowiem brutalny niemal od pierwszego kilometra, a selekcja była nieprzerwana i niekończące się podjazdy nie pozwalały praktycznie na złapanie oddechu. Kiedy dla Malwiny Mul wyścig kolarski zmienił się w walkę o przetrwanie?
Myślę, że to miało miejsce tak około 5., może 7. kilometra… Nie pamiętam dokładnie kiedy był ten drugi podjazd, który przejeżdżałyśmy [śmiech]. Później, jeszcze na 1. rundzie, gdy miałyśmy swoją większą grupkę to miałyśmy równe, żwawe tempo, ale nie trzeba było z siebie dawać 1000%, ale druga runda to już był full bez końca
— szczerze przyzwała 4. zawodniczka rywalizacji elity kobiet.

Różnice na trasie były gigantyczne, stawka porwała się na masę grup, grupeczek oraz pojedynczo jadących zawodniczek, a to nie ułatwiało w odnalezieniu się co do tego kogo można jeszcze dogonić albo kto zaraz może być tym, który dogoni. Czy Malwina Mul cały czas miała świadomość tego jakie są różnice i za czym potencjalnie może pogonić?
Miałyśmy, miałyśmy informację. Paweł mi z wozu technicznego podawał mniej więcej jaka jest sytuacja. Wiedziałam, że jestem spokojna o złoto wśród orliczek, a jednocześnie padła informacja, że zbliżamy się do Agnieszki, że jest szansa na brąz w elicie, ale chyba jednak ta informacja nie była aż tak dokładna, bo po chwili wyszło, że mamy do niej 3 minuty. Wtedy dopiero zrozumiałam, że medale odjechały
— mówiła Malwina Mul, która na mecie nad 2. orliczką miała ponad 16,5 minuty przewagi.
Jako że nie mieliśmy możliwości śledzenia wydarzeń z trasy to poprosiłem kolarkę MAT Atom Deweloper Wrocław o opowiedzenie jak wyglądała walka o 4. pozycję. Według meldunków, jakie otrzymywaliśmy, Malwina Mul jechała razem z Martą Jaskulską, Aurelą Nerlo, Karoliną Perekitko, Karoliną Kumięgą oraz Nikol Płosaj, ale jak to układało się w rzeczywistości?
W połowie 1. rundy jechałam już tylko z Aurelą Nerlo i Martą Jaskulską, a na Kobielniku nadałam tempo razem z Aurelą i Marta wtedy została. Później już równo jechałam z Aurelą aż do mety, a potem był tu finisz między nami o 4. miejsce
— opowiedziała przebieg wyścigu Malwina Mul.
21-latka, o której nazwisku Dariusz Skorupa zwykł mawiać, że „krótko się czyta, ale długo się pamięta„, osiągnęła w ten sposób kolejny świetny rezultat w tym sezonie, który jest jasnym znakiem – kolarkę MAT Atom Deweloper Wrocław stać na walkę z najlepszymi zawodniczkami na świecie. Jak zdaniem młodej kolarki ten rezultat może wpłynąć na jej przyszłość?
Zobaczymy co przyniesie przyszłość, nie chcę zapeszać, a póki co muszę trochę odsapnąć po mistrzostwach, przyda mi się trochę odpoczynku. Mój następny wyścig UCI będzie miał miejsce 12 lipca na Słowacji, też ciężki wyścig, choć nie tak ciężki jak tutaj i mam nadzieję, że też tam powalczę
— powiedziała zawodniczka MAT Atom Deweloper Wrocław, którą dopytałem o jej sportowe marzenie na całą karierę.
W ogóle? Hmm… Myślę, że każdy z nas chciałby zostać mistrzem świata, bo jednak ta tęczowa koszulka to jest coś mega ważnego w kolarstwie. Patrząc tak całkiem na przyszłość to może Tour de France? Super by było i będę do tego dążyć
— zakończyła świetna w sobotnim wyścigu Malwina Mul.
Prosto z serca wydarzeń, czyli Dobczyc, Jakub Jarosz.
Redakcja Naszosie.pl będzie relacjonowała dla Państwa wszystkie wydarzenia z Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025 prosto z serca wydarzeń. Przygotujemy relacje tekstowe z każdego dnia rywalizacji, a także obszerne zapowiedzi, podsumowania zmagań każdej kategorii oraz liczne wywiady. Śledźcie nasz portal podczas tego wyjątkowego wydarzenia!
Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025:
- Zapowiedź całych zawodów
- Relacja z czasówki juniorek
- Relacja z czasówki juniorów
- Relacja z czasówki orlików
- Relacja z czasówki elity kobiet i orliczek
- Relacja z czasówki elity mężczyzn
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego orlików
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego juniorek
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego juniorów
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet i orliczek
- Wszystkie artykuły









