Trochę oddechu dla liderów klasyfikacji generalnej włoskiego wielkiego touru, trochę przeciągania liny pomiędzy sprinterskimi teamami i harcownikami, a gdzieś w międzyczasie dziwna odmiana window shoppingu, w którym produktem podziwianym z daleka będzie trasa jesiennej Il Lombardii. Rozgrywany dziś 18. etap to konieczna przerwa w wypakowanym akcją ostatnim tygodniu rywalizacji.
Po wczorajszym finiszu w górnej, dziś peleton wyruszy z dolnej części Valtelliny, by zmierzyć się z trasą liczącą 144 kilometry i niecałe 1700 metrów przewyższenia. 30-kilometrowy odcinek pomiędzy startowym Morbegno a Bellano wiedzie wzdłuż tej części Jeziora Como, która służy głównie okolicznym mieszkańcom, a uznania celebrytów nie znajduje, jednak warto zwrócić uwagę na tereny pomiędzy ujściami Mery i Addy. To sielska, niespotykana na pocztówkach twarz Como, możliwie najdalsza od zanurzonych w jeziorze willi.
Mniej więcej w połowie drogi pomiędzy północnym a południowym skrajem jeziora peleton zjedzie z głównej szosy, by wedrzeć się w okalające je góry. Najtrudniejsza będzie pierwsza wspinaczka na 2. kategorii Parlasco (7,6 km, śr. 6,2%, max. 11%), ale cały pagórkowaty odcinek przypadający na środkową część trasy, który obok kolejnych premii na Colle Balisio i Ravellino mieści również wszystkie trzy lotne finisze w Primalunie (45,4 km), Galbiate (72,1 km) i Sirtori (Red Bull KM, 87,1 km), zadecyduje o losach czwartkowego etapu.
Za miejscowością Lesmo (98,8 km) jest już zupełnie płasko do samej mety w Cesano Maderno, dlatego ucieczce dnia pozostanie tam zaciekle bronić tej przewagi, którą zbudowała wcześniej.
Finał 18. odcinka tegorocznego włoskiego wielkiego touru to kolejna rywalizacji na krętych (chyba jeszcze bardziej niż w Novej Goricy), choć tym razem płaskich rundach.
Oto, co na temat 18. etapu 108. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
Etap 18, 29 maja: Morbegno > Cesano Maderno (144 km | 1669 m)
Niewiele jest w tegorocznej edycji Giro etapów w oczywisty sposób przejściowych, za co należy się organizatorom uznanie, ale ten czwartkowy – pomimo nietypowo krótkiego jak na tego rodzaju historie dystansu – zdecydowanie do nich należy.
Tego dnia na uczestników wyścigu czeka trasa pomiędzy Morbegno a Cesano Maderno, licząca 144 kilometry i 1669 metrów przewyższenia. Peleton wyruszy z dolnej części Valtelliny i w pierwszej części tego odcinka zahaczy nawet o Jezioro Como, ale nie będzie to posh-willowa część, a większość czasu kolarze i tak spędzą w tunelach. Na wysokości miejscowości Bellano peleton odbije na wschód, by pokonać sekwencję 3 podjazdów, których rolą niewątpliwie jest zagrzanie do boju harcowników i nakłonienie ich do podjęcia próby przeciągania liny ze sprinterskimi ekipami.
Finałowe 50 kilometrów etapu jest płaskie. Po dotarciu do Cesano Maderno peleton wjedzie na dość krętą rundę o długości 12,5 kilometra, którą pokona dwukrotnie.




Pogoda
Do 25 stopni Celsjusza w okolicach finiszu pod Mediolanem, przez większość etapu przyjemne 20-22 stopnie. Na większości odcinków trasy wiatr w plecy, do 10 km/h.
Faworyci
W dzisiejszym przeciąganiu liny pomiędzy sprinterskimi teamami a ucieczką dnia, a na taki scenariusz skazany jest czwartkowy etap, trudno faworyzować jedną ze stron, ponieważ chociaż tegoroczne Giro d’Italia ma już blisko trzy tygodnie, żadna z nich nie może być do końca usatysfakcjonowana. W przeciwieństwie do ekipy Lidl-Trek.
Zła wiadomość jest taka, że dzisiejsze góry wydają się szyte na miarę Madsa Pedersena (Lidl-Trek), który jeśli pokusi się o walkę o kolejny etapowy triumf z odjazdu, niewielu kolarzy zdoła stawić mu czynny opór. Duńczyk może podjąć też próbę oddania Mathiasowi Vackowi (Lidl-Trek) tego, co vackowe, jeśli w młodym Czechu pozostało choć trochę życia po wczorajszych harcach.
Z tych, którzy powinni dysponować wystarczającym potencjałem i sposobnością, by zagrozić liderowi klasyfikacji punktowej, na myśl przychodzą przede wszystkim Wout van Aert (Visma | Lease a Bike) i Kasper Asgreen (EF Education-EasyPost), czyli kolejni relatywnie usatysfakcjonowani swoim dorobkiem ze 108. edycji Giro kolarze. Wykradanie sprinterskim teamom etapów w ostatnim tygodniu rozgrywania wielkich tourów można nazwać specjalizacją Asgreena, przy czym on wolałby odcinek co najmniej 60 kilometrów dłuższy, a do tego towarzystwo maksymalnie 5 kolarzy.
Bardzo chciałabym wyjść dalej poza najbardziej oklepane nazwiska, ale dowiezienie do mety ucieczki w taki dzień wymaga jakości potwierdzanej latami i wyszlifowanej na wysoki połysk formy. W tym konkretnym wyścigu błysnęli nią już między innymi Mattia Cattaneo (Soudal Quick-Step), Dries de Bondt (Decathlon AG2R La Mondiale) i Taco van der Hoorn (Intermarche-Wanty), ale mogą się również sprawdzić Josef Černý, Luke Lamperti (obaj Soudal Quick-Step), Stefano Oldani (Cofidis), Kim Heiduk (INEOS Grenadiers), Nico Denz (Red Bull-BORA-hansgrohe), Mikkel Honoré (EF Education-EasyPost) czy Hugo Houle (Israel-Premier Tech).
Gonić na pewno będzie Alpecin-Deceuninck, ponieważ sprinty z Kadenem Grovesem są ich głównym celem na ten wyścig. To, czy otrzymają wsparcie od pozostałych ekip będzie zależeć od tego, w którym momencie i w jakim składzie osobowym odjedzie ucieczka. Może panowie z Polti VisitMalta ponownie zechcą bezinteresownie pomóc?
Tak czy inaczej, jeśli czwartkowy odcinek zakończy finisz z dużej grupy, zwycięzcą powinien zostać ktoś z trójki Olav Kooij (Visma | Lease a Bike), Kaden Groves (Alpecin-Deceuninck), Casper van Uden (Picnic PostNL), bez bardzo wyraźnego wskazania.
Harmonogram
Start etapu: 14:00
Prognozowany finisz: 17:15
Transmisja TV od KM 0
Wszystko o 108. Giro d’Italia:
- Klasyfikacja generalna po 2. tygodniu
- Zapowiedź trasy
- Oficjalna lista startowa
- Plan transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Podsumowanie 2. tygodnia
- Wszystkie artykuły









