fot. Alpecin-Deceuninck

Wtorkowa rywalizacja w 57. edycji Ename Samyn Classic zakończyła się zwycięstwem startującego po raz pierwszy w tym sezonie Mathieu van der Poela. Wcześniej na tych samych szosach i brukach rywalizowały także panie – 14. Le Samyn des Dames padło łupem Loreny Wiebes.

Kolarze i kolarki ścigali się dzisiaj pomiędzy Quaregnon a Dour. Mężczyźni mieli do pokonania 199 kilometrów, panie zaś 122 kilometry. Na trasę składał się płaski dojazd – u panów długi, u pań zaś jedynie kilkunastokilometrowy, a następnie po 4 rundy o długości 27 kilometrów, których najważniejszymi elementami były brukowane podjazdy pod Côte de la Roquette (400 m; 2,2%) i Côte des Nonettes (350 km; 2,1%) oraz płaskie odcinki kocich łbów – Rue du Vert Pignon (1,4 km), Rue Chasse de la Motte (300 m), Rue des Jonquilles (420 m) i Rue de Belle Vue (600 m).

Odjazd dnia formował się przez około pół godziny, a ostatecznie odjechał udało się ośmiu kolarzom. Byli to Sebastian Grindley (Lidl-Trek), Loïc Vliegen (Wagner Bazin WB), Gotzon Martín (Euskaltel – Euskadi), Joren Bloem (Unibet Tietema Rockets), Hidde van Veenendaal (BEAT Cycling Club), Stijn Daemen (VolkerWessels Cycling Team), Guillaume Visser (Diftar Continental Cyclingteam) oraz Silas Köch (Team Lotto Kern-Haus PSD Bank). Grupka w miarę szybko zyskała 3 minuty przewagi i z takim zapasem czasu nad peletonem pokonywała kolejne kilometry.

Główną grupę napędzali dziś głównie kolarze Alpecin – Deceuninck, a ta dogoniła ucieczkę bardzo wcześnie, bo na 56 kilometrów przed metą. Niedługo później zawiązał się nowy, tym razem dziewięcioosobowy odjazd, w skład którego weszli Taco van der Hoorn (Intermarché – Wanty), Lewis Bower (Groupama-FDJ), Martin Svrček (Soudal Quick-Step), Cedric Beullens (Lotto), Thomas Gachignard (TotalEnergies), Sam Gaze (Alpecin-Deceuninck), Noah Vandenbranden (Team Flanders – Baloise), Axel Huens (Unibet Tietema Rockets) oraz Killian Théot (Van Rysel Roubaix). Grupa ta zyskała maksymalnie kilkadziesiąt sekund przewagi, a peleton nie miał zamiaru jej odpuszczać.

16 kilometrów przed metą ponownie wszystko się zjechało, aczkolwiek w peletonie brakowało już wówczas niektórych kolarzy. Jedni odpadli „naturalnie”, na skutek braku sił, inni niestety mieli pecha – wyścig obfitował też w kraksy czy defekty, a z przebitą oponą w końcówce zmagać musiał się m.in. Arnaud De Lie (Lotto).

Niespełna 7 kilometrów przed metą zaatakował Luca Van Boven (Intermarché – Wanty), a za Belgiem podążyli jego rodacy – Alec Segaert (Lotto) oraz Timo Kielich (Alpecin-Deceuninck). Za pogoń odpowiedzialni byli wówczas kolarze Groupama-FDJ oraz Soudal Quick-Step), za którymi ustawił się jadący dziś czujnie, ale bez wychylania się Mathieu van der Poel (Alpecin-Deceuninck).

Akcja trójki Belgów zakończyła się 3200 metrów przed metą. Na ostatnim sektorze bruku mocno pociągnęli zawodnicy z Arkéa – B&B Hotels, ale ostatecznie w walce o wygraną cały czas pozostawało około 60 kolarzy. Na czele co rusz zmieniały się kolejne metody aż na 250 metrów przed metą przed rywali wyszedł Mathieu van der Poel (Alpecin-Deceuninck), który po chwili wstał z siodła, przyspieszył i pewnie sięgnął po wygraną w Le Samyn. Za plecami Holendra zmagania zakończyli Paul Magnier (Soudal Quick-Step) i Emilien Jeannière (TotalEnergies).

Wyniki 57. Ename Samyn Classic:

Kobiecy wyścig przebiegał za to bardzo spokojnie – nie pojawiła się klasyczna ucieczka dnia, a jeśli już były jakieś ataki to kończyły się po maksymalnie kilku kilometrach. Peleton w ryzach trzymały przede wszystkim kolarki Team SD Worx – Protime, w tym Marta Lach, które pracowały na rzecz Loreny Wiebes.

Z czasem zmiany zaczęły dawać kolejne ekipy – peleton rwać próbowały m.in. zawodniczki Uno-X Mobility czy Liv AlUla Jayco. Grupa faktycznie porwała się, ale na ulice Dour wciąż wpadło razem około 40 kolarek. 150 metrów przed metą z grupy wystrzeliła Lorena Wiebes (Team SD Worx – Protime) i mistrzyni Europy wygrała z przewagą niejednej długości roweru. Podium uzupełniły Linda Zanetti (Uno-X Mobility) i Lara Gillespie (UAE Team ADQ).

Wyniki 14. Le Samyn des Dames:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułUCI wskazuje i karze winnego zamieszania w końcówce Faun-Ardèche Classic 2025
Następny artykułSergio Chumil: “Kolarstwo w Gwatemali stopniowo się rozwija”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Korek
Korek

Mdvp bierze w tym roku MSR RVV i PR

Tomasz
Tomasz

MvdP ! ależ to jest koń. Boję się że odjechał Woutowi na dobre.