fot. Charly Lopez / A.S.O.

25. edycja Faun-Ardèche Classic z jednej strony przyniosła nam piękną wygraną Romaina Grégoire, z drugiej jednak także i ogromne kontrowersje związane ze złym poprowadzeniem czołówki na ostatnim kilometrze. Sędziowie z UCI ostatecznie za winnego uznali motocyklistę, który jechał za blisko kolarzy.

Rozegrana w sobotę 25. edycja Faun-Ardèche Classic mogła się podobać – francuski wyścig pełen był ataków, o końcowy triumf walczyły gwiazdy światowego peletonu, a na trasie dochodziło do wielu zwrotów akcji. Finalnie na ostatnie kilometry wjechało razem kilkunastu kolarzy, a na ostatnią prostą wjechało tylko 6 z nich. Co stało się z resztą? Ci zostali źle pokierowani i zamiast walczyć o zwycięstwo znaleźli się na drodze zjazdowej dla pojazdów w kolumny wyścigowej.

Zamiast na ostatnią prostą to w złą uliczkę skręcili m.in. Enric Mas i Javier Romo z Movistaru, Marc Hirschi z Tudor Pro Cycling Team oraz Juan Ayuso i Brandon McNulty reprezentujący UAE Team Emirates – XRG. To wywołało ogromny niesmak, ale i sprowokowało pytania – kto był winny takiemu zdarzeniu? To w końcu nie pierwszy tego typu obrazek w tym roku, zatem widać, że gdzieś istnieje problem. Winą obarczony został kierowca telewizyjnego motocykla, który miał jechać za blisko grupy i w związku z tym jego zjazd z trasy miał być bezpośrednią przyczyną tego, że kolarze zamiast na metę pojechali za nim. Motocyklista otrzymał żółtą kartkę oraz karę finansową.

Co ciekawe pojawiły się jednak i przeciwne głosy, które choć nie bezpośrednio, to jednak atakują kolarzy, którzy pomylili trasę. Przede wszystkim w tym tonie po wyścigu wypowiedzieli się zwycięzca Romain Grégoire (Groupama-FDJ) oraz drugi Lorenzo Fortunato (XDS Astana Team), którzy wskazali, że ścigano się na rundach, a zatem można było bez problemu nauczyć się układów ostatnich zakrętów, a pojechanie w inną uliczkę było bezmyślne.

Poprzedni artykułPolscy kolarze i kolarki od środy rozpoczynają starty w sezonie 2025 w Chorwacji
Następny artykułLe Samyn 2025: Zwycięstwa Mathieu van der Poela i Loreny Wiebes
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze