Wtorkową rywalizacją w Ename Samyn Classic ściganie na szosie w sezonie 2026 zainaugurował Wout van Aert. Belg nie mógł jednak finalnie powalczyć o wygraną, bo na 10 kilometrów przed metą zatrzymała go przebita opona. 31-latek uważa, że winne było szkło, które prawdopodobnie ktoś celowo rozsypał na trasie.
Aż do ostatnich kilometrów 58. edycja Ename Samyn Classic układała się niemal idealnie dla kolarzy Team Visma | Lease a Bike. Z jednej strony cały czas trwała piękna solowa akcja Pera Stranda Hagenesa, z drugiej w peletonie ekipa miała m.in. ścigającego się po raz pierwszy w tym sezonie Wouta van Aerta. Finalnie jednak holenderski zespół skończył ten wyścig z niczym – Norwega złapano na ostatnią chwilę, Belg zaś nie mógł zafiniszować, bo zatrzymała go przebita opona. Co jednak ciekawe to fakt, że tą przedziurawiło szkło obecne na asfalcie, którego zdaniem 31-latka wcześniej tam nie było.
To jakieś przekleństwo, zwłaszcza gdy spojrzymy dokładniej na to co się stało. To pachnie sabotażem. Na ostatnim okrążeniu nagle na drodze pojawiło się szkło. Nie mówię, że to było coś wymierzone we mnie, przebić oponę mógł tam każdy. Po prostu to bardzo dziwne, że na rundach, które przejechaliśmy już wiele razy, nagle w końcówce pojawia się szkło. Nie mogło się tam znaleźć przypadkiem. Mi po wszystkim została próba pogoni, ale wiadomo, że samemu nie da się jechać szybciej niż cały peleton
— mówił na mecie wyraźnie rozgoryczony Wout van Aert.
31-letni Belg był na tyle sfrustrowany, że przed kamerami Sporzy zdarzyło mu się nawet zakląć. Nie ma co się jednak temu dziwić – ostatnimi czasy spotyka go sporo pecha. Na początku stycznia kolarz Team Visma | Lease a Bike musiał przejść operację kostki, która zakończyła mu ściganie tej zimy w kolarstwie przełajowym, a gdy wreszcie miał pojawić się na szosie, to z listy startowej Omloop Nieuwsblad wyeliminowała go choroba. Czy Wout van Aert wyczerpał już limit pecha na najbliższy okres? Przekonamy się już niebawem – Belg leci bowiem teraz do Włoch, gdzie czekają na niego kolejno Strade Bianche (7 marca), Tirreno-Adriatico (9-15 marca) i Mediolan-San Remo (21 marca).



![Vuelta a España 2026: Pogačar przeprasza Van Aerta, Brennan z nadzieją na więcej [wypowiedzi]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/08/Tadej-Pogacar-Vuelta-a-Espana-2026-218x150.jpg)





Zakładam, że Wout van Aert jechał na oponach tubless, które wychwala się m.in. za to, że mleczko łata większość uszkodzeń. Wynika z tego, że było to poważniejsze uszkodzenie albo jeszcze coś innego. W tym przypadku belgijski kolarz nie miał szans by na kapciu dojechać do mety, Abrahamowi Olano na mistrzostwach świata w Kolumbii w 1995 roku udało się to, ale do mety miał znacznie bliżej i jechał na szytkach. Gdyby Belgowi przydarzyło się to tak jak Hiszpanowi w samej końcówce wyścigu, to bez zmiany koła i tak by nie dojechał do mety. Zatem szytki górą!
Niech przyjedzie do nas, dostanie pinezki,
całymi garściami .