fot. Strade Bianche

Trener Toma Pidcocka i zarazem szef działu technicznego w Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team, czyli Kurt Bogaerts, udzielił u progu tegorocznego Strade Bianche dość obszernego wywiadu na temat tego co nie poszło w Omloop Nieuwsblad, a także tego, co przed jego brytyjskim podopiecznym.

Choć Tom Pidcock rozpoczął ściganie w sezonie 2026 z przytupem, będąc podczas swojej hiszpańskiej kampanii kolejno 3. w Vuelta a la Región de Murcia “Costa Cálida”, 2. w Clásica Jaén i na zakończenie 3. w Vuelta a Andalucia, gdzie wygrał ostatni etap, to jego pierwszy z północnych klasyków był tym, który można nazwać „do zapomnienia”. Brytyjczyk walczył nie tylko z trudami trasy, ale i z hipotermią, przez co metę przeciął na 48. pozycji.

Musimy być szczerzy, popełniliśmy tam kilka błędów. Powinniśmy byli lepiej dobrać strój. Może trochę zlekceważyliśmy złą pogodę. Dlatego Tom się wyziębił. Zaliczył też upadek i musiał zmieniać. W takich okolicznościach nie było mowy o dobrym wyniku. Z plusów można jednak zauważyć, że mimo tego wszystkiego zdołał wrócić do stawki. Nie do końca rozumiem, jak mu się to udało. Wnioskuję z tego, że jest w naprawdę dobrej formie i kondycji fizycznej. Jazda przez podjazdy z uszkodzoną przerzutką sporo go kosztowała, ale potem udało mu się wrócić do peletonu, mimo że zużył dużo energii. Myślę, że nie da się tego zrobić, jeśli nie jest się w szczytowej formie

— opowiadał Kurt Bogaerts zauważając jednocześnie, że to dopiero pierwszy taki weekend z klasykami, a jego ekipa i tak miała swój pozytywny akcent.

Szczerze mówiąc, ten gorszy dzień nie spędza mu snu z powiek. Pamiętajmy, że są też drużyny, które kończą ten weekend z dużo większymi stratami. My nikogo nie straciliśmy i możemy liczyć na wszystkich w Strade. Oczywiście wyniki Toma mogły być lepsze, ale nasz Aimé De Gendt był przecież 5. w Omloop. To bez wątpienia dobry rezultat.

Przy okazji Omloop Nieuwsblad, dziennikarze CyclingWeekly dokonali klasycznej dla siebie wizyty na zapleczu wyścigu, gdzie zważyli rowery wszystkich ekip obecnych na starcie. Co ciekawe to właśnie rower Toma Pidcocka okazał się być najlżejszym – jego Pinarello Dogma F ważyła zaledwie 7,18 kilograma. Specyfikacja roweru Brytyjczyka? Napęd 1x SRAM Red AXS z pojedynczą tarczą 54T i kasetą 10-36, uzupełniony o tarczę łańcucha Wolf Tooth. Do tego dość krótkie korby o długości 165 mm. Koła to modele Zipp 303 SW ze złotymi naklejkami. Zamontowano na nich 30-milimetrowe opony Vittoria Corsa Pro, które zapewniały wystarczającą amortyzację na brukowanej flamandzkiej drodze. Do tego doliczmy kierownicę Most Talon UltraFast o szerokości 360 mm na mostku o długości 120 mm. Czy i na Strade Bianche możemy się spodziewać ciekawych rozwiązań sprzętowych od Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team?

We wtorek odbyliśmy pierwszą, dłuższą sesję rekonesansową, tylko z Tomem. Najważniejsze jest ustalenie, jakiego sprzętu chcemy użyć. Nie pozostawiamy niczego przypadkowi. W czwartek przejedziemy już trasę razem z całym zespołem. Mówicie mi, że mieliśmy na Omloop najlżejszy rower? Cóż, mogę tylko powiedzieć, że zdecydowanie pracujemy nad możliwie najlżejszym rowerem. Prawdopodobnie nie jesteśmy w tym jedyni. Nie mogę jednocześnie powiedzieć, co dokładnie nas wyróżnia. Po co mam informować konkurencję na temat naszych rozwiązań

— kontynuował Kurt Bogaerts.

Przed Tomem Pidcockiem w tym roku dość intensywna wiosna – jest bowiem jednym z tych zawodników, którzy nie kończą ścigania w tej części sezonu po Paryż-Roubaix, a kluczowymi startami dla niego są rozgrywane później ardeńskie klasyki. Co zrobić, by utrzymać formę przez tak długi okres?

Wiemy na bazie analiz ostatnich lat, że kiedy już się jest w dobrej formie, można trochę odpocząć w odpowiednich momentach, a potem znowu poprawić formę. W ten sposób da się być mocnym przez dłuższy okres. Tom to potrafi, on już to udowodnił w ostatnich latach. Był mocny rok temu zarówno zimą, jak i w ardeńskich klasykach. Skupmy się jednak na tym co tu i teraz. Przed nami Strade Bianche, wyścig, który bardzo odpowiada Tomowi. Tom to typ kolarza, który ma predyspozycje do wielu wyścigów. Wybory, które podejmujemy, zależą od tego, co go ekscytuje, gdzie jest w stanie osiągnąć 100% zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Stąd w jego programie jest Strade Bianche, Mediolan-San Remo, Amstel Gold Race czy Liège-Bastogne-Liège – walka na najwyższym poziomie pozwala mu być najlepszą wersją siebie. Szukamy wyścigów, dla których warto ciężko pracować każdego dnia

— opowiadał szef działu technicznego w Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team.

Wielkie wyścigi mają jednak pewną zauważalną „wadę”, jeśli tak można nazwać konieczność rywalizacji z Tadejem Pogačarem. Jak na pojedynki z mistrzem świata zapatruje się trener Toma Pidcocka?

Nie narzekamy na obecność Pogačara. To Tom ma robić swoje. Przecież będzimy się z nim ścigać we wszystkich ważnych wyścigach, prawda? Musimy się z tym pogodzić. Trzeba zbudować możliwie dobrą formę i walczyć. Celować w dobre wyniki. To, że Pogačar interesuje się szeroką gamą wyścigów, jest dobre dla sportu. Szczerze mówiąc, podoba mi się to i wiem, że właśnie te pojedynki będą ekscytowały zarówno nas, jak i kibiców

— kontynuował Kurt Bogaerts, którego dopytano, czy i tym razem możemy się spodziewać, że to Tom Pidcock zaatakuje jako pierwszy podczas Strade Bianche.

Tak, w zeszłym roku to Tom poszedł pierwszy. Zrobił to po to, by wykorzystać własne mocne strony. Tom dobrze wyczuwa swoje możliwości, a potem pozostaje czekać na reakcję przeciwnika. Spróbujemy to zrobić ponownie. Czy Tom ruszy pierwszy? Nie wiem, ale wiem, że będzie jechał swój wyścig, wykorzystywał swoje mocne strony, więc może się zdarzyć, że to rywale będą musieli reagować na jego decyzje, a nie odwrotnie

— zakończył trener Toma Pidcocka.

Na ten moment nie znamy jeszcze składu Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team na Strade Bianche, zatem nie wiadomo kto dokładnie będzie wspierał Brytyjczyka w jego walce o triumf we włoskim klasyku. Tajemnicą nie jest jednak to, kto pojawi się u boku Tadeja Pogačara – UAE Team Emirates – XRG posyła do boju bardzo mocny skład, o którym niektórzy mówią, że ich celem może być nie tylko zwycięstwo, ale i ustrzelenie dubletu na mecie w Sienie.

Poprzedni artykułWout van Aert: „To pachnie sabotażem. Nagle na drodze pojawiło się szkło”
Następny artykułUMAG Classic Ladies 2026: 4. miejsce Mai Trackiej. Wygrała Nika Bobnar
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
M@o2.pl

Kochani znowu nie wczytują się starsze wiadomości…