Po olimpijskiej przerwie powraca kolarstwo na najwyższym poziomie. 3 tygodnie po zakończeniu Tour de France odbędzie się kolejny wyścig z cyklu World Tour, a będzie nim baskijski klasyk Donostia San Sebastian Klasikoa. Kto pod nieobecność najlepszego w ostatnich latach Remco Evenepoela sięgnie po triumf i założy na najwyższym stopniu podium słynną txapelę?
Po kolarskiej rywalizacji w ramach XXXIII Letnich Igrzysk Olimpijskich, która stała nie tylko pod znakiem pięknego sportowego widowiska, ale i wydarzenia, które przyciągnęło na trasy prawdziwe rzesze fanów przed nami teraz powrót do „szarego” kolarstwa klubowego. Za nami już szereg mniejszych imprez, w tym m.in. Vuelta a Burgos czy Arctic Race of Norway, ale wydaje się, że nawiązać do piękna paryskich zmagań szanse ma dopiero pierwszy z worldtourowych wyścigów, który odbywa się po Igrzyskach Olimpijskich. Kraj Basków to miejsce zakochane w kolarstwie i możemy spodziewać się przy trasie sobotniego klasyku dziesiątek, jeśli nie setek tysięcy osób. Czy 44. edycja Donostia San Sebastian Klasikoa „dowiezie” także pod kątem sportowym? I tego bym się nie bał patrząc na trasę i listę startową.
Nim jednak spojrzymy na to co czeka nas w tym roku rzućmy okiem na historię baskijskiego klasyku. Ten po raz pierwszy odbył się dość późno jak na czołowe imprezy świata, bo dopiero w 1981 roku. Po triumf sięgnął wówczas Marino Lejarreta, który w sumie zwyciężał w tej imprezie 3-krotnie i do ostatniej edycji był samodzielnym rekordzistą pod względem liczby wygranych. Wówczas zrównał się z nim Remco Evenepoel – najlepszy kolarz z lat 2019, 2022 i 2023. Podwójny mistrz olimpijski z Paryża nie stanie jednak w tym roku do obrony tytułu w wyścigu, który wygrywali także tacy kolarze jak Miguel Indurain (1990), Gianni Bugno (1991), Lance Armstrong (1995), Laurent Jalabert (2001 i 2002), Alejandro Valverde (2008 i 2014) czy nasz Michał Kwiatkowski (2017).
Każdy ze zwycięzców na podium odbierał nie tylko puchar czy kwiaty, ale nagroda jest jeszcze jedna – słynna baskijska txapela, czyli tradycyjny beret jakże charakterystyczny dla tego regionu. Przy trasie spodziewać możemy się z kolei czerwono-biało-zielonych flag, czyli właśnie barw Kraju Basków, zamieszkiwanego przez nieco ponad 2 miliony obszaru leżącego w północnej Hiszpanii i częściowo we Francji, acz mającego przez dekady silne dążenia niepodległościowe.

Trasa
Choć Kraj Basków nie jest wielki, a start i meta tradycyjnie mają miejsce w San Sebastián to organizatorzy wyciągają z okolic tego miasta naprawdę wiele regularnie urozmaicając swoją trasę. W tym roku zwiększono rolę Jaizkibel (7,9 km; 5,6%) i Erlaitz (3,8 km; 10,6%) przesuwając je bliżej mety, ale za to usuwając z trasy będące w zeszłym roku finałem Mendizorrotz (4,1 km; 7,3%) i Murgil (2,1 km; 9,9%). Tegoroczna edycja przypomina zatem przede wszystkim te z lat 2021-22, choć i tu końcówka uległa lekkim zmianom.
Tym razem tuż po starcie wszystko otworzy Andazarrate (5,9 km; 5,7%). Następnie na kolarzy czeka prostszy fragment trasy, który zaprowadzi do pokonywanych jedna po drugiej wspinaczek na Azkarate (4,2 km; 7,3%), Urraki (8,6 km; 6,9%) i Alkizę (4,4 km; 6,2%). Następnie zawodnicy przejadą przez San Sebastián i udadzą się na wschód od miasta, gdzie czekają na nich wspomniane już Jaizkibel (7,9 km; 5,6%) i Erlaitz (3,8 km; 10,6%), czyli kluczowe podjazdy tego wyścigu, a także debiutujące na trasie finałowe Pilotegi (2 km; 11,7%, maks. 27%), z którego szczytu do mety pozostanie niespełna 8 kilometrów.
Pogoda
Sobota w stolicy Kraju Basków zapowiada się przepięknie. 23-25 stopni Celsjusza, pełne słońce i jedynie delikatne podmuchy wiatru to aura, która sprzyja kolarskiej rywalizacji.
Faworyci
44. edycja Donostia San Sebastian Klasikoa, czyli wyścigu znanego wcześniej głównie pod nazwą Clásica San Sebastián używaną w latach 1981-2019, zapowiada się szalenie interesująco. Do rywalizacji przystąpi prawdziwa plejada gwiazd, a najniższe numery startowe dostali kolarze Soudal Quick-Step. Choć do obrony tytułu nie przystępuje Remco Evenepoel to i tak w barwach belgijskiej ekipy zobaczymy jednego z byłych zwycięzców – w 2018 roku po wygraną w Kraju Basków sięgnął Julian Alaphilippe i można się spodziewać, że będący w bardzo dobrej formie Francuz ponownie włączy się do walki o najwyższe cele. Pomagać mu w tym będzie m.in. miejscowy Mikel Landa, który w historii dwukrotnie finiszował w czołowej „6” wyścigu.
Spojrzenia fanów kolarstwa z pewnością przyciąga obecne na liście startowej nazwisko Jonasa Vingegaarda. Duńczyk nie otrzymał jednak w Team Visma | Lease a Bike nawet numeru z końcówką „1”, albowiem z takowym wystąpi zwycięzca niedawno zakończonego Vuelta a Burgos, czyli Sepp Kuss. Dwukrotny zwycięzca Tour de France ma w wyścigach jednodniowych bardzo specyficzną historię – jako kolarz elity przez ostatnie 5 lat przejechał takowych ledwie 21, a jedynie 2 z nich ukończył w czołowej „10”. Jednym z takich klasyków była jednak właśnie Donostia San Sebastian Klasikoa – Jonas Vinegaard był 8. w 2021 roku. Czyżby tegoroczna edycja była okazją do poprawy statystyk i pokazania rywalom, że Duńczyka stać za nieco ponad miesiąc na walkę w Mistrzostwach Świata?
Swój pomysł na ten wyścig z pewnością mają w UAE Team Emirates. Marc Hirschi, Isaac del Toro, Brandon McNulty i spółka nie będą zapewne czekać do ostatniego metra i akcji zaczepnych w wykonaniu zawodników tej ekipy możemy się spodziewać już na wjeździe na rundę zlokalizowaną na wschód od San Sebastián. Pytanie tylko czy największe stromizny nie będą przeszkodą dla kolarzy z tej drużyny.
Do dziś pewną zagadką pozostaje dla mnie jak w 2021 roku po wygraną w tym wyścigu sięgnął Neilson Powless. Amerykanin nie był wówczas jeszcze tak dobrze znany jak dziś, a tamta edycja została przejechana wyjątkowo spokojnie i ostatecznie o triumf powalczyli kolarze nie kojarzeni aż tak z najtrudniejszymi podjazdami jak zwykle. W związku z tym 27-latek już do końca kariery będzie wymieniany w gronie faworytów tego wyścigu, choć trzeba pamiętać, że o drugi taki sukces będzie mu niezwykle ciężko.
Formę przed La Vueltą szlifuje powoli Ben O’Connor (Decathlon AG2R La Mondiale Team). 28-letni Australijczyk pokazywał nie raz, że lubi tego typu trasy i jeśli noga będzie podawała to możemy spodziewać się po nim ataku już na Jaizkibel. W takiej akcji z daleka widziałbym także Giulio Ciccone (Lidl-Trek), jednego z kolarzy Lotto Dstny, który to zespół reprezentować będą m.in. Lennert Van Eetvelt i Maxim Van Gils, a także uskrzydlonego zakończeniem sagi transferowej Lenny’ego Martineza (Groupama-FDJ).
Na starcie w San Sebastián zamelduje się w tym roku naprawdę wielu kolarzy z Ameryki Południowej. Wychowani na wysokościach górale z pewnością będą należeli do szerokiego grona faworytów i warto tu wymienić takich zawodników jak Santiago Buitrago (Bahrain-Victorious), Daniel Felipe Martínez i Sergio Higuita (Red Bull – BORA – hansgrohe), Jhonatan Narváez (INEOS Grenadiers) czy Einer Rubio (Movistar Team).
W zapowiadającym się na bardzo otwarty wyścig namieszać mogą także tacy kolarze jak Simon Yates i Filippo Zana (Team Jayco AlUla), Ion Izagirre i Jesús Herrada (Cofidis), Romain Bardet (Team dsm-firmenich PostNL), Michael Woods (Israel-Premier Tech), Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility) czy Axel Laurance (Alpecin – Deceuninck).
Transmisja
Wyścig wystartuje o 10:55 i będzie pokazywany w Eurosporcie Extra od 15:00 do około 17:30 z angielskim komentarzem.
Lista startowa:
Dane dostarcza FirstCycling.com










27 procent nachylenia? to jeszcze kolarstwo czy juz wspinaczka :p
Pytanie jak bardzo punktowe jest to 27%, acz 500 metrów ze średnią 17% wskazuje, że to może być naprawdę morderczy fragment.
Bez mistrzów od kilkudziesięciu kilometrowych solówek Pogačara i Evenepoela zapowiada się ciekawe ściganie.