Przechadzając się po wzgórzu Montmartre natykamy się na wiele sklepów z paryskimi pamiątkami, polujących na często zaglądających w to miejsce turystów. Na stojakach ustawionych pionowo na pochyłych drogach prowadzących na szczyt można dostrzec setki widokówek, a ich elementem wspólnym jest Bazylika Sacre-Cœur, górująca nad miastem. Bazylika Najświętszego Serca będzie sercem szosowej rywalizacji podczas igrzysk olimpijskich.
Fani porucznika Hansa Klossa dobrze wiedzą, że najlepsze kasztany są na Placu Pigalle, a Zuzanna lubi je tylko jesienią. Latem prawdopodobnie do gustu przypadłby jej wyścig olimpijski ze startu wspólnego, który kilkukrotnie będzie przejeżdżał przez kultowe miejsce na mapie Francji. Kluczowe ataki będziemy oglądać właśnie w pobliżu słynnych młynów, kawiarenek, czy znajdującej się na pobliskim wzgórzu Montmartre Bazyliki Sacre-Cœur.
Wyścig nie będzie jednak prowadził tylko po miejskiej rundzie, dzięki czemu zabierze kibiców w podróż po paryskiej aglomeracji. Podczas igrzysk olimpijskich Paryż lubi podkreślać swoje walory, lokując areny poszczególnych dyscyplin w ikonicznych miejscach. Grand Palais, ogrody w Wersalu, Pola Marsowe pod Wieżą Eiffla, Place de la Concorde i wiele innych – wszystkie wspomniane lokalizacje połączą szosowe wyścigi ze startu wspólnego, skupiając w sobie wszystko to, co w stolicy Francji i okolicach warto zobaczyć. Rywalizacja kobiet i mężczyzn rozpocznie się i zakończy przy Placu Trocadero, tuż przy Wieży Eiffla.Odcinek honorowy zabierze kolarzy i kolarki na krótką wycieczkę po centrum Paryża, podczas której z dwóch kółek zwiedzą chociażby Pałac Inwalidów, z którym podczas czasówek zdążyli się już przyzwyczaić, a także słynną Dzielnicę Łacińską. Tam też rozpocznie się ściganie — 273 kilometry dla mężczyzn i 158 dla kobiet.
Po drodze wyścigi zahaczą między innymi o Wersal czy Saint-Quentin-en-Yvelines, gdzie w przyszłym tygodniu będzie toczyła się rywalizacja na torze kolarskim. Trasa niewątpliwie ma swoje walory krajobrazowe, ale interesująco powinno być również na samej szosie, naszpikowanej podjazdami. Profile obu wyścigów przypominają grzebienie, a w ich pierwszej części ulokowano między innymi Cote des Gardens, Cote de Port-Royal czy Cote de Saint-Remy-lès-Chevreuse. Wspinaczki w okolicach 1,5 kilometra długości i nachylenia oscylującego w granicach 5% nie są na tyle trudne, by doprowadzić do dużej selekcji, ale na pewno wejdą w nogi zawodnikom i zawodniczkom. Dystans również zrobi swoje, szczególnie w przypadku wyścigu elity mężczyzn.
Końcówka wyścigów będzie taka sama w obu wyścigach. Peleton bądź pozostałości po takowym przejedzie przez Luwr, minie Operę Garnier i pojawi się na przywołanym na początku Placu Pigalle. Miejsc do odwiedzenia i widoków do podziwiania jest w okolicy naprawdę dużo, ale zawodnicy i zawodniczki nie będą mieli na to czasu. Nie zobaczą panoramy Paryża, złotej kopuły Pałacu Inwalidów z uroczej Rue Tholozé, ani nie zatrzymają się w przydrożnej kawiarence, gdzie czas dla Paryżan i stołujących się tam turystów staje w miejscu.
Oni będą pędzili pogrążeni w walce z własnymi organizmami zapewne nie zwrócą uwagi na monumentalną Bazylikę Sacre-Cœur, pod którą podjadą wijącą się w górę Rue Lepic, gdzie w przeszłości pomieszkiwało wielu artystów, w tym Vincent van Gogh. Na jego obrazach nawierzchnia drogi prezentowałaby się zapewne zdecydowanie lepiej niż w rzeczywistości, choć i tak bruk nie będzie aż tak zły, jak w niektórych wyścigach jednodniowych.
Największą trudnością rundy będzie kilometrowy podjazd pod wzgórze Montmartre (6,5%), ale na rundzie znalazło się też kilka „poprawek”, których nachylenie dochodzi nawet do 10%. Będzie gdzie atakować, tym bardziej, że dla wielu zawodników będzie to jedyne rozwiązanie, by odczepić szybszych od siebie rywali. Ostatnie 10 kilometrów to bowiem szybki zjazd i płaski fragment do mety na Placu Trocadero, który podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu, za sprawą ulokowanego tam „Parku Mistrzów” gościł już dziesiątki medalistów. Teraz czas na kolejnych sześciu!
Mapa i profil wyścigu mężczyzn


Mapa i profil wyścigu kobiet


Z Paryża dla Naszosie.pl, Kacper Krawczyk








