Reprezentantka Polski Agnieszka Skalniak-Sójka uplasowała się tuż za czołową dziesiątką wyścigu indywidualnej jazdy na czas kobiet o mistrzostw olimpijskie, zajmując 12. pozycję. Polka liczyła na lepszy wynik, jednak szanse pokrzyżowała jej kraksa.
Deszczowe warunki dały się we znaki kolarzom i kolarkom rywalizującym w indywidualnej jeździe na czas w Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu. Krople spadały z nieba od rana i nie zamierzały przestać na czas rozgrywania wyścigów o medale. Jeszcze przed startem, w naszej rozmowie Agnieszka Skalniak-Sójka, jedna z dwóch reprezentantek Polski, mówiła o prawdopodobnych opadach.
− Jutro zapowiadają deszcz, więc będzie to wszystko wyglądało trochę inaczej niż na rekonesansie, ale mam nadzieję, że zakończymy nasze starty bezpiecznie i z dobrym wynikiem
− mówiła wczoraj reprezentantka Polski.
O dzisiejszej czasówce można napisać wiele, ale na pewno nie to, że była bezpieczna. Deszcz, śliski, francuski asfalt oraz linii namalowanych na drogach w centrum miasta stanowiły mieszankę wybuchową. Upadło wiele zawodniczek, w tym niestety Agnieszka Skalniak-Sójka. Polka pojawiła się w strefie mieszanej zmęczona, poobijana i przemoczona.
− Niestety leżałam na rondzie. Na warunki atmosferyczne nie mamy wpływu. Ja dałam z siebie wszystko, co mogłam. Czułam się bardzo dobrze aż do momentu kraksy. Psychika, to, że cię wszystko boli również ma później ogromny wpływ
− powiedziała krótko Polka, a w jej głosie dało się wyczuć rozczarowanie.
− Obstawiałam top7, 8, może trochę lepiej, ale niestety…
− dodała 7. zawodniczka ubiegłorocznych mistrzostw świata.
Do złotej medalistki Grace Brown, Polka straciła 2 minuty i 46 sekund. Przed Agnieszką Skalniak-Sójką kilka dni na odpoczynek i rekonwalescencję. W przyszłą niedzielę czeka ją wyścig ze startu wspólnego, w którym weźmie udział wraz z Katarzyną Niewiadomą i Martą Lach. Miejmy nadzieję, że przystąpi do niego w optymalnej dyspozycji.
Z Paryża dla Naszosie.pl, Kacper Krawczyk









