fot. Team Visma | Lease a Bike

Jonas Vingegaard mimo mocnych deklaracji nie zdołał pokonać Tadeja Pogačara podczas wspinaczki na Plateau de Beille. Duńczyk nie jest jednak rozczarowany i podkreśla, że to był jeden z jego najlepszych występów w całej karierze.

Po sobotnim etapie Tour de France Jonas Vingegaard opowiadał mediom, że może i przegrał na Pla d’Adet, ale na dłuższym podjeździe powinien czuć się lepiej i mieć szansę na rewanż na Tadeju Pogačarze. Rzeczywistość nie była jednak dla Duńczyka łaskawa – mimo mocnej pracy przez cały dzień w wykonaniu jego kolegów z Team Visma | Lease a Bike i ataku 27-latka we wczesnej fazie wspinaczki Słoweniec cały czas trzymał się na jego kole, a nieco ponad 5 kilometrów przed metą pognał w stronę mety sięgając po swoją kolejną wygraną i powiększając przewagę w klasyfikacji generalnej. Jonas Vingegaard jednak nie załamuje rąk.

Tadej pokazał dzisiaj jaki jest silny. Ja nie mogę być zawiedziony. Zespół jechał dziś bardzo mocno. Byłem też bardzo mocny na ostatnim podjeździe. Dzisiejszy dzień był prawdopodobnie jednym z moich najlepszych występów w historii, a on był o kolejną minutę szybszy. Dlatego mu gratuluję

— mówił Duńczyk przed kamerami na mecie.

Obrońca tytułu cały czas podkreśla jedno – przed kolarzami jeszcze tydzień ścigania i wszystko może się zmienić. Wszyscy mamy w pamięci zeszłoroczną czasówkę czy etap do Courchevel, gdzie Tadej Pogačar stracił sumarycznie naprawdę wiele minut, zatem różnica na poziomie 3 minut i 9 sekund cały czas jest do odrobienia.

Nadal jest dla nas szansa. Tour jeszcze się nie skończył. W ostatnich latach widzieliśmy, że Tadej czasami ma zły dzień. Musimy mieć na to nadzieję teraz, a wtedy może uda nam się złamać go i odjechać. Oczywiście jeśli uda mu się utrzymać ten obecny poziom to będzie to bardzo trudne dla mnie i zespołu

— zakończył Jonas Vingegaard.


Wszystko o 111. Tour de France:

Poprzedni artykułMistrzowska maszyna Tadeja Pogačara – przyjrzyjmy się jego Colnago V4RS
Następny artykułLepiej żyć blisko ptaków, niż marzyć o skrzydłach, czyli recenzja butów Ekoi Road C12
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
5 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Robert
Robert

Można lubić Duńczyka za jego talent i skromność, można nie lubić za z reguły defensywną i mało widowiskową jazdę. Jednak z całą pewnością za wczorajszy dzień należą my się ogromne gratulacje i szacunek za próbę ataku i podjęcie walki. Liczę na kolejne próby, bo ta dwójka swoimi przeciwieństwami dają wyjątkowy popis kolarstwa.

Marcin
Marcin

Problem jest taki że Pogi chyba już miał ten słabszy dzień, przez co dał się dogonić i przegrał na finiszu…
Szansę Vinigo są niewielkie, zważywszy na kontuzje i potencjal pomocników jacy zostali każdemu z liderów.

W tej chwili dla niego lepsze byłoby zrobić przerwę i jechać vuelte gdzie byłby bardzo mocny. Pogacar od TdF do vuelty będzie miał 26 dni przerwy. Przetarcie po drodze na IO i moim zdaniem powinien spróbować jeśli a pełni sił dowiezie TdF do końca, bez wielkich kryzysów. Wszystko zależy od startu Vinigo, który z powodów rodzinnych ma odpuscic vuelte w tym roku. Bez niego Pogi jest w stanie ogolić wszystkie trzy w tym roku…

Joanna
Joanna

Pogacar zapewniał, że nie będzie startował w vuelcie.

No, ja!
No, ja!

Jakoś trudno mi uwierzyć w te deklaracje że to jego najlepszy występ w historii. Owszem może najtrudniejszy bo widać gołym okiem ile wysiłku go to kosztuje i ile zdrowia zostawia. Ale wydaje mi się że w zeszłym roku jeździł dużo mocniej więc chyba bredzi trochę. Tadek tam wczoraj 6.9 Wat/kg zrobił a z tego co wiem Jonas nie raz nie dwa nawet mocniej potrafił

Piotr
Piotr

„Pogi chyba już miał ten słabszy dzień, przez co dał się dogonić i przegrał na finiszu…” – przegrał bo użył byt miękkiego przełożenia z tylu.

Ale fakt: brawa dla Jonasa że podjął walkę mimo iż wiedział ze nie da rady.
Odbije sobie na Vuelta.