fot. Team Coop-Repsol

Jedyny świadek śmiertelnego wypadku André Drege właśnie złożył zeznania dla austriackiej policji. Jaka Primožič, bo o nim mowa, jechał bezpośrednio za Norwegiem w trakcie feralnego zdarzenia. Słoweniec widział jak kolarzowi Team Coop-Repsol przebija się opona.

W sobotę na trasie 4. etapu Tour of Austria doszło do śmiertelnego wypadku, w wyniku którego życie stracił André Drege. Kilka dni później znamy prawdopodobny przebieg feralnego zdarzenia. O pierwszych ustaleniach wypowiedzieli się Jaka Primožič – jedyny świadek wypadku, a także Andreas Lidner z austriackiej policji.

André Drege podczas 4. etapu Tour of Austria znalazł się w ucieczce dnia, z której odpadł podczas najtrudniejszej wspinaczki na Fuscher Törl. Pod jej koniec dołączył do niego wspierający wcześniej Jonasa Rappa Jaka Primožič (Hrinkow Advarics). Norwesko-słoweński duet razem wjechał na szczyt i we dwójkę rozpoczął pokonywanie zjazdów z Großglocknera. To właśnie tam doszło do fatalnego wypadku.

Jaka zauważył problemy z tylnym kołem roweru André Drege. Wtedy z opony wypłynęło coś białego. Następnie Drege spadł z roweru. Prędkość w tym czasie wynosiła gdzieś między 80 a 100 km/h. Wszystko wydarzyło się w ciągu kilku sekund

— mówił Andreas Lidner, przedstawiciel miejscowej policji.

Ten biały płyn to najprawdopodobniej uszczelniacz jaki stosuje się w oponach bezdętkowych by załatać takowe w przypadku nagłego przebicia. Według opowieści kolarzy mijających później miejsce zdarzenia Norwega spotkało jednak nie tylko to, ale i spadnięcie opony z obręczy – w momencie reanimacji opona ta znajdowała się bowiem poza nią. André Drege najprawdopodobniej zatem zmarł bez szansy na jakąkolwiek reakcję.

Jako jedyny świadek nie potrafię wyrazić słowami, jak bardzo jestem przytłoczony tym wszystkim. To nigdy nie powinno było się wydarzyć. To wypadek, który nie był niczyją winą

— przyznawał Jaka Primožič.

W następstwie śmierci Norwega ostatni etap Tour of Austria został zneutralizowany. O André Drege pamiętano także podczas innych wyścigów – m.in. na starcie Tour de France w niedzielę zarządzono minutę ciszy.

Poprzedni artykułPowrót na zwolnionych obrotach – zapowiedź 10. etapu Tour de France 2024
Następny artykułPrimož Roglič: „Do ostatniego weekendu jeszcze daleko”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
7 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
No, ja!
No, ja!

Ciekawe czy hookless czy zwykłe. Jeśli tak to chyba gwóźdź do trumny

Pawel
Pawel

zapewne hookles’y

Majkel Wantyrnałt.
Majkel Wantyrnałt.

Prawdopodobnie pierwsza ofiara nowego wspaniałego systemu.

klm
klm

Czyżby obręcze, na których producent oszczedza 0,5$? Kapitalizm wszystkich nas wykończy.

reko
reko

Czy hookless czy nie to przy tej prędkości , uszkodzeniu opony każda opona zjechalaby z obręczy. Straszna tragedia, szkoda chłopaka.

Skurvensen
Skurvensen

Przyklejona szytka by nie zjechała.

xyz
xyz

.