Andrea Bagioli (Lidl-Trek) triumfował na 4. etapie Tour of Austria. W klasyfikacji generalnej nadal prowadzi Gregor Mühlberger (Reprezentacja Austrii). W ucieczce dnia jechał Piotr Pękala, który uciekał także samotnie. Polak został liderem klasyfikacji górskiej.
Przedostatni etap wyścigu prowadził dookoła Steyr. Do pokonania było ponad 170 kilometrów po pagórkowatej trasie. Po przejechaniu 70 kilometrów umiejscowiono dwukilometrowy podjazd na Gaisriegel o nachyleniu 8%. Na ostatnich 50 kilometrach do pokonania były jeszcze dwie premie 2. kategorii – Sandner Linde (3,2 km i 5,8%) oraz Porscheberg. Ten drugi na 5 kilometrów przed metą był 1,5-kilometrową ścianką o średnim nachyleniu ponad 10%. Warto także zwrócić uwagę na niekategoryzowany Damberg (2,3 km i 6,7%) – pokonywany dwukrotnie, a raz z premią bonusową. Na wczorajszym etapie aktywnie jechał Piotr Pękala (ATT Investments).

Do pierwszej lotnej premii w Bad Hall nie uformowała się jeszcze ucieczka. O punkty i sekundy walczyli więc kolarze z głównej grupy. Jako pierwszy finiszował Matic Žumer (ARBÖ Kärnten Sport Feld am See). W Micheldorf dwa punkty oraz dwie sekundy zdobył Piotr Pękala. Polak uplasował się za Richardem Rišką (Hrinkow Advarics). Był to już moment zawiązania się odjazdu. Oprócz Pękali i Słowaka jechali w nim: inny kolarz Hrinkow Advarics – Valentin Poschacher oraz Mauro Brenner (REMBE | rad-net).
Grupę pościgową za czołową czwórką stworzyli Filip Lepka (Schwingshandl Intralogistics) i Simen Evertsen-Hegreberg (Lucky Sport Cycling Team). Goniąca dwójka nie była w stanie dogonić odjazdu i wróciła do peletonu. Ucieczka za to jechała z pięciominutową przewagą. Celem Piotra Pękali było zdobywanie punktów na premiach górskich. Polak wygrał na Gaisrieglu i objął prowadzenie w wirtualnej klasyfikacji górskiej.
Piotr Pękala zdobył kolejne 8 punktów za zwycięstwo na premii Sandner Linde. Na 40 kilometrów przed metą na czele pozostali już jedynie polski kolarz i Valentin Poschacher. Austriak także nie wytrzymał tempa dyktowanego przez Polaka. Pękala samotnie wjechał na linię mety, niestety na razie tylko przy pierwszym przejeździe z minutową przewagą nad peletonem.










Pękala był 55. na mecie że stratą 6 minut ! I to jest świetna jazda ? Ten tutuł to grube nieporozumienie …