Za nami pierwszy dzień przerwy podczas 111. edycji Tour de France. Dziś kolarze ponownie zameldują się na starcie, ale dla wielu z nich wtorkowa rywalizacja niczym nie będzie się różniła od poniedziałkowego rozjazdu – przed nami najprostszy z etapów tegorocznej Wielkiej Pętli.
Są takie etapy, o których można pisać godzinami – pełne wielkich wspinaczek, stromych ścianek, nierównej nawierzchni czy odsłoniętych terenów. Analogicznie muszą być też jednak takie, o których trzeba się silić by napisać więcej niż trzy słowa i właśnie do tej drugiej kategorii należy 10. etap tegorocznego Tour de France. Absolutnie płaskie 187 kilometrów nie ma prawa na papierze wygenerować jakichkolwiek emocji, a komentatorzy zapewne skupią się dziś bardziej na zameczkach nad Loarą i innych pięknych widokach aniżeli ciągłym powtarzaniu, że na czele głównej grupy jedzie nieprzerwanie Silvan Dillier, Kobe Goossens czy inny Tim Declerq kontrolujący ucieczkę dwóch dzielnych Francuzów.
Tak negatywne podejście i brak jakichkolwiek oczekiwań może nam przynieść wyłącznie pozytywne zaskoczenie – choć prognozy pogody na ten moment są dość spokojne to teoretycznie istnieje szansa na jakieś ranty. Senny peleton może przy dużym rozprężeniu bardzo nerwowo zareagować na ewentualne podmuchy, a w stawce mamy kilku „artystów” lubiących się zagubić. Tak, piję nieco do wiecznie spóźnionego w tegorocznej edycji Primoža Rogliča (Red Bull – BORA – hansgrohe), który od dziś nie będzie już mógł korzystać z pomocy wycofanego z wyścigu Aleksandra Vlasova.
Oto, co na temat 10. etapu 111. edycji Tour de France napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
Etap 10, 9 lipca: Orléans > Saint-Amand-Montrond (187,3 km | 874 m)
Po dniu przerwy Tour de France wraca z najbardziej płaskim etapem ze startu wspólnego, rozgrywanym w centralnej części kraju. Sama trasa, licząca 187 kilometrów i 874 metry przewyższenia, nie zapewnia wielu atrakcji, ale na wyeksponowanych szosach tego regionu potrafi dość silnie wiać.


Pogoda
Słońce, 25-27 stopni Celsjusza, nieliczne chmurki na niebie i wiatr na poziomie 10-15 km/h – tak na papierze zapowiada się 10. etap Tour de France. Co prawda jedna z trzech sprawdzonych przeze mnie prognoz pogody sugeruje podmuchy przekraczające 30 km/h, ale będąc szczerym to właśnie jej wskazania sprawdzają się najrzadziej. Nie robiłbym sobie nadziei na to, że aura wpłynie przesadnie mocno na widowisko.
Faworyci
10. etap 111. Tour de France to jeden z tych dni, w których chyba żaden z miłośników ucieczek nie myśli o walce o wygraną. Wszyscy przewidują dziś walkę najlepszych sprinterów w stawce, wśród których dotychczas najjaśniej świeciła się gwiazda Biniama Girmaya (Intermarché – Wanty). Erytrejczyk ma już ogromną przewagę w klasyfikacji punktowej, a wtorek jest dla niego kolejną okazją by zbliżyć się do zachowania zielonej koszulki aż do Paryża.
Smak zwycięstwa w tegorocznej edycji poznali już także Dylan Groenewegen (Team Jayco AlUla) oraz Mark Cavendish (Astana Qazaqstan Team). Holender i Brytyjczyk z pewnością się cieszą z braku górskich premii na trasie, bo to zdecydowanie zwiększa ich szanse na kolejną wygraną w tym wyścigu.
Największy niedosyt po dotychczasowych etapach zdaje się z kolei mieć Jasper Philipsen (Alpecin-Deceuninck). Dwa drugie miejsca, a licząc ze stanem sprzed relegacji nawet 3 takie finisze muszą mocno drażnić ambicje królującego przed rokiem na francuskich szosach Belga. Jego forma ostatnio wydaje się jednak nie być optymalna i nawet pomoc genialnego pociągu nic nie daje gdy po prostu brakuje przyspieszenia na końcu.
Na podium etapowym w tegorocznej edycji w sprincie meldowali się już także Arnaud De Lie (Lotto Dstny), Fernando Gaviria (Movistar Team) oraz Alexander Kristoff (Uno-X Mobility). Każdy z nich pokazał, że dotarł na Tour de France z dobrą nogą i przy korzystnym rozprowadzeniu stać ich na wygraną.
Zupełnie płaski etap to także wielka nadzieja dla Fabio Jakobsena (Team dsm-firmenich PostNL). Holender jest cieniem dawnego siebie, ale dziś nie powinien mieć problemu z utrzymaniem się w peletonie, a na końcówce wszystko się może wydarzyć. Z podobnymi nadziejami na starcie staje z pewnością także Phil Bauhaus (Bahrain – Victorious), Pascal Ackermann (Israel – Premier Tech), Arnaud Démare (Arkéa – B&B Hotels), Sam Bennett (Decathlon AG2R La Mondiale Team), Marijn van den Berg (EF Education – EasyPost) czy Bryan Coquard (Cofidis).
W stawce mamy także kilka nieoczywistych typów na dzisiejszą końcówkę. Pod nieobecność Madsa Pedersena za walkę na finiszach wziął się Ryan Gibbons (Lidl-Trek). Uskrzydleni niedzielnym zwycięstwem zrobić coś szalonego mogą także kolarze TotalEnergies – dotychczas w sprincie pokazali się już Sandy Dujardin i Anthony Turgis. Nie zapominajmy także o dwóch sprinterach mających teoretycznie inne zadania, ale mogących nagle powalczyć o wygraną – mam tu na myśli Wouta van Aerta (Team Visma | Lease a Bike) i Danny’ego van Poppela (Red Bull – BORA – hansgrohe).
Transmisja
Relacja w Eurosporcie rozpocznie się już o 12:45. Start ostry zaplanowano na 13:25, meta zaś przewidywana jest między 17:24 a 17:46.
Wszystko o 111. Tour de France:
- Trasa wyścigu
- Lista startowa
- Plan transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Najnowsze artykuły









A gdzie Ola???? Czuję się oszukany
Też bardzo lubię Państwa miłe reakcje na moje artykuły. Od razu chce się pisać!
A tak na poważnie to Ola niestety jest chora i nie była w stanie napisać dzisiejszej zapowiedzi. Możecie życzyć jej zdrowia to pewnie prędko wróci lepsza jakość. 😉
Olu wyzdrowiej przed Pirenejami !!!
Ja się dla odmiany cieszę, że jest normalny tekst, a nie kwieciście napisana grafomania.