Pewne rzeczy są w tym sezonie niemalże stałe – wyścigi rozkręcające się na co najmniej kilkadziesiąt kilometrów przed metą, dominacja kilku największych gwiazd, a także incydenty na linii kibice-kolarze. Nie inaczej było podczas Ronde van Vlaanderen, gdzie na Oude Kwaremont na Mathieu van der Poela poleciała prawdziwa fontanna piwa.
Belgijscy fani kolarstwa zostali postawieni przed ciężką próbą – najpierw u progu 108. edycji Ronde van Vlaanderen ze stawki wypadli ich bohaterowie, czyli Wout van Aert i Jasper Stuyven, a wreszcie w trakcie rywalizacji wszystkich zdeklasował Holender jadący w koszulce mistrza świata, który tym samym zbliża się do detronizacji ich legendy – Johana Museeuwa. Takie połączenie sprawiło, że w kilku podpitych głowach ponownie pojawiły się głupie pomysły, a Mathieu van der Poel został mocno wybuczany oraz wręcz zalany piwem podczas ostatniego przejazdu przez Oude Kwaremont.
Było coś, co można by nazwać ulewą, to prawda. Byłem tak skupiony na swoim wysiłku, że tak naprawdę mi to nie przeszkadzało
— krótko i z uśmiechem skwitował wszystko zwycięzca 108. Ronde van Vlaanderen w rozmowie ze Sporzą.
Mocniej na cały temat wypowiedzieli się za to organizatorzy. Na podstawie dowodów zdjęciowych oraz wideo podejmą próbę identyfikacji najgorszych jednostek i spróbują postawić niesfornych kibiców przed sądem. Ostatnimi czasy widać mocną walkę o poprawę tego aspektu wśród osób odpowiedzialnych za największe wyścigi – być może kiedyś doprowadzi to do całkowitego wyeliminowania niewłaściwych zachowań.
Jeśli zostaną zidentyfikowani oblewający piwem, złożymy pozew cywilny. Zrobiliśmy to również w Omloopie. Piwem obrzucono Marianne Vos na Muur van Geraardsbergen. Zidentyfikowano tamtejszych chuliganów i wszczęliśmy tam postępowanie cywilne
— mówił dyrektor wyścigu Tomas Van den Spiegel w rozmowie z Het Laatste Nieuws. We wszystkim wtóruje mu także przedstawiciel służb.
Sami tego nie ustaliliśmy, ale widać wszystko na zdjęciach i wideo z wyścigu. Na tej podstawie sporządzany jest oficjalny protokół i możliwa jest identyfikacja podejrzanych
— dodał Joost Duhamel, szef lokalnej policji.
Flanders Classics wytoczyło wyraźną wojnę nieodpowiedzialnym kibicom. Do czego to doprowadzi? Nie wiadomo, a na efekty walki przyjdzie nam zapewne czekać latami. Widać jednak, że nikt nie odpuści i choć pojedynek jest nierówny to nie musi to oznaczać, że zostanie przegrany przez służby porządkowe.







Takich ludzi nie nazywa się kibicami. Kibic to taki ktoś, kto przychodzi oglądać zawody sportowe i cieszyć się sportem, podziwiać sportowców – aktorów widowiska. A jak ktoś przychodzi robić taką grandę, to jest chuliganem. Zwłaszcza w języku angielskim to rozróżnienie jest widoczne.