Szymon Gruchalski / Tour de Pologne 2021

Rywalizacja o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej 80. edycji Tour de Pologne rozegra się w dwóch aktach, a pierwszy z nich znajdzie swój finał na klasycznym dla tej imprezy finiszu w Bielsku-Białej. Zanim jednak kolarze wjadą na doskonale sobie znaną rundę, zmierzą na pagórkowatej trasie wiodącej przez Beskid Śląski.

Piąty dzień rywalizacji w naszym narodowym tourze to 198,8 kilometrów i ponad 3000 metrów przewyższenia na trasie, która prowadzi z debiutującej w roli miasta startowego Pszczyny do niemal stałego punktu na trasie Tour de Pologne, jakim jest Bielsko-Biała. W niedalekiej przeszłości triumfowali tam Michał Kwiatkowski (2018), Luka Mezgec (2019), Richard Carapaz (2020) i Nikias Arndt (2021), co samo w sobie każe spodziewać się niespodziewanego: sprintera, górala, Polaka, Słoweńca…

Z punktu widzenia środowej rywalizacji, kluczowa wydaje się wartość przewyższenia na całej trasie. Pod tym względem, co nie może być zaskoczeniem, dzisiejszy odcinek przebijał wyłącznie ten wygrany przez Ekwadorczyka, podczas gdy w pozostałych wariantach oscylowało ono w granicach 2000-2500 metrów.

Odświeżony jest też sam przebieg odcinka poprzedzającego finałowe rundy, który w tym roku prowadzi przez podjazdy Beskidu Śląskiego: Zameczek (3,8 km, śr. 6,4%), Ochodzitę (2,0 km, śr. 11,4%) i Salmopol (6,0 km, śr. 6,4%).

Rundę w Bielsku-Białej (7,4 km), którą kolarze pokonają dwukrotnie, wieńczy krótki podjazd do mety (2,3 km, śr. 4%), zwykle doprowadzający do dość siłowego rodzaju sprintu. Sam przebieg trasy w końcówce, szczególnie szybki zjazd tuż za kreską, sprzyja jednak ofensywnej jeździe i próbom wcześniejszego doprowadzenia do przynajmniej częściowych rozstrzygnięć.

Oto, co na temat 5. etapu 80. edycji Tour de Pologne napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 5, 2 sierpnia: Pszczyna > Bielsko-Biała (198,8 km)

Niezależnie od tego, czy peleton Tour de Pologne przemierza wschodnią czy zachodnią część naszego kraju, Bielsko-Biała jest niemal stałym punktem na mapie wyścigu. Zanim jednak uczestnicy jego tegorocznej edycji zmierzą się na klasycznej rundzie prowadzącej ulicami tego miasta, pokonają pagórkowatą trasę, która po starcie w Pszczynie (debiut w Tour de Pologne) wiedzie najpierw wzdłuż Zbiornika Goczałkowickiego na Wiśle i tamtejszych stawów, a następnie wdziera się głęboko w Beskid Śląski.

Środowy etap liczy łącznie 198,8 kilometra i 3028 metrów przewyższenia, na które składają się podjazdy pod Zameczek (3,8 km, śr. 6,4%), Ochodzitę (2,0 km, śr. 11,4%) i Salmopol (6,0 km, śr. 6,4%). Rozegrane zostaną również trzy lotne premie w Ustroniu (52,0 km od startu), Istebnej (80,1 km) i Wilkowicach (159,6 km), podczas gdy finałowa runda o długości 7,4 kilometra pokonana zostanie trzykrotnie.

Pogoda

Przed kolarzami jedyny w pełni słoneczny dzień tegorocznego Tour de Pologne, podczas którego temperatura sięgnie 23 stopni Celsjusza, a południowo-wschodni wiatr będzie wiał z prędkością do 18 km/h.

Faworyci

Etapowe zwycięstwo w wyścigu World Touru jest sprawą prestiżową, ale pretendenci do triumfu w całej imprezie będą dziś myśleć przede wszystkim o potencjalnych zyskach i stratach, na jakie przełożą się czekające na finiszu bonifikaty.

Na musiku jest Matej Mohoric (Bahrain Victorious), bo choć prowadzi on w klasyfikacji generalnej tegorocznego Tour de Pologne, jego aktualna przewaga nie jest wystarczająca, by był on w stanie obronić ją podczas jazdy indywidualnej na czas. Fakt, że rundy w Bielsku-Białej tym razem poprzedza rywalizacja w bardziej wymagającym terenie, jest dla 28-letniego Słoweńca dobrą informacją, podobnie jak dość siłowy charakter rozstrzygającego o etapie sprintu. Są też gorsze: jeśli odcinek we wcześniejszej fazie okaże się selektywny, a na rundach zrobi się naprawdę gorąco, jako lider wyścigu może on być zdany wyłącznie na siebie w kontekście kontrolowania wydarzeń na trasie. Sama rola na pewno Mohorica nie przygniecie, ponieważ zawodnik Bahrain Victorious rozkwita, kiedy otrzymuje większą odpowiedzialność, ale może wywołać natłok myśli, które czasami powstrzymują go od podążania za pierwszym instynktem. To natomiast nie będzie sprzyjające w końcówce, na której największą szansą jest dla niego zaatakowanie wcześniej niż bardziej eksplozywni rywale.

Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers) wie, jak wygrywać w Bielsku-Białej i do samego końca będzie mógł liczyć na wsparcie piekielnie mocnej ekipy. Przez błędy własne i (być może) cudze, Polak nie odniósł jeszcze zwycięstwa w tegorocznej edycji Tour de Pologne, a środowy etap nie tylko dostarczy ku temu ostatnią realną szansę, ale będzie też istotny z punktu widzenia klasyfikacji generalnej wyścigu. Lider INEOS Grenadiers nie potrzebuje przed jazdą indywidualną na czas przewagi tak dużej, jak Matej Mohoric, ale z całą pewnością nie chciałby rozpoczynać jej z deficytem do Joao Almeidy. Jako bardziej eksplozywny kolarz, Kwiatkowski ma ten komfort, że na finiszu w Bielsku-Białej będzie mógł schować się za plecami większego i dobrze ustawiającego się lidera wyścigu, choć jak pokazała końcówka w Dusznikach-Zdroju, nie jest to opcja pozbawiona ryzyka.

Tak, jak Rafał Majka (UAE Team Emirates) pogodził w poniedziałek Mohorica i Kwiatkowskiego, w Bielsku-Białej dokonać tego może ścigający się w tych samych barwach Joao Almeida (UAE Team Emirates). Portugalczyk, który wygrał w naszym narodowym tourze przed dwoma laty, w tej edycji imprezy jak dotąd utrzymywał się poza zasięgiem radaru, a mimo tego to on znajduje się obecnie na 2. miejscu w klasyfikacji generalnej imprezy. To, że przegrał ze Słoweńcem na Orlinku bez wątpienia wskazuje, że nie znajduje się on jeszcze w swojej optymalnej formie, ale ponieważ wraca on po przerwie, każdy dzień wyścigowy może go do niej przybliżać. W przeciwieństwie do Kwiatkowskiego i Mohorica, Almeida nie potrzebuje tego zwycięstwa do zrealizowania swojego głównego celu, a większe nachylenie w końcówce byłoby dla niego bardziej korzystne, ale przy wystarczająco dużej selekcji nie będzie bez szans.

Po sprincie w Dusznikach-Zdroju, którego na papierze nigdy nie powinien był wygrać, trudno też nie wspomnieć o samym Majce i jego filozofii la zabawa, jaką przyjął na tegoroczny Tour de Pologne. Jeśli UAE Team Emirates zamierza ją wdrożyć również podczas środowego etapu, Majka będzie idealnym wabikiem na Mohorica, potencjalnie zmuszającym Słoweńca do utraty sił przed sprintem.

Jeśli szukać prawdziwego czarnego konia, może się nim okazać młody Marijn van der Berg (EF Education-EasyPost). 24-letni Holender uchodzi co prawda za sprintera, ale przy tym bardzo dobrze się wspina, o czym świadczy jego finisz w grupie faworytów w Dusznikach. Na to, że przetrwa rywalizację w Beskidzie Śląskim, liczy też triumfator wtorkowego odcinka, Olav Kooij (Jumbo-Visma).

Można mieć również nadzieję na kolejne dobre, a przy tym nieco mniej zachowawcze występy innych młodych zawodników: Ilana Van Wildera (Soudal-Quick Step), Oscara Onley’a (dsm-firmenich), Lennerta van Eetvelta (Lotto Dstny) i Samuele Battistelli (Astana Qazaqstan).

 

Tour de Pologne 2023

Zapowiedź całego wyścigu >>> TUTAJ
Oficjalna lista startowa >>> TUTAJ
Plan transmisji telewizyjnych >>> TUTAJ

Poprzedni artykułCesare Benedetti: „Wiem, że kibice przygotowali coś na trasie czasówki”
Następny artykułGlasgow 2023: Biniam Girmay nie weźmie udziału. Nie dostał wizy!
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze