fot. Dariusz Krzywański / DkpCycling&Life

Emocjonująca indywidualna jazda na czas elity mężczyzn o mistrzostwo Polski padła łupem Michała Kwiatkowskiego, który o ułamek sekundy pokonał Macieja Bodnara, który bronił dziś tytułu sprzed roku. Dla „Kwiatka” był to pierwszy start w mistrzostwach Polski od 2019 roku.

Tegoroczne mistrzostwa Polski różniły się od poprzednich edycji obecnością Michała Kwiatkowskiego. Kolarz INEOS Grenadiers zdecydował się na start w indywidualnej jeździe na czas i z Tour de Suisse przyjechał do Kurpiowskiej Krainy, gdzie rozpoczynała się i kończyła 46-kilometrowa trasa mistrzostw Polski. „Kwiato” był jednym z głównych faworytów do sięgnięcia po zwycięstwo, jednak – ze względu na brak startu w ubiegłorocznym czempionacie – na trasę ruszył w środku stawki.

Nie było więc zaskoczeniem, że po pokonaniu pierwszej części zmagań zameldował się na prowadzeniu ze sporą przewagą nad rywalami. Kolejni zawodnicy kończyli pierwszą z dwóch rund, a czas wyśrubowany przez Michała Kwiatkowskiego pozostawał tym najlepszym. Sam kolarz INEOS Grenadiers przyznał, że mógł nieco lepiej rozłożyć siły – w końcówce zaczął je tracić, co prawie wykorzystał zbliżający się do niego Maciej Bodnar. Zawodnik TotalEnergies ostatecznie stracił do cieszącego się ze zwycięstwa Michała Kwiatkowskiego niespełna 0,8 sekundy.

– Zawsze przyjeżdżam z myślą o zwycięstwie, chociaż na tej trasie walczyć z Bodziem i dużymi chłopakami nie było łatwo, bo było płasko jak na stole

– mówił Michał Kwiatkowski w rozmowie z Naszosie.pl.

– Na pewno jeśli chodzi o rozłożenie sił, to znaczenie miała przede wszystkim temperatura. Organizm dostaje z minuty na minutę coraz bardziej w kość, ale i tak chyba za szybko zacząłem, bo po samych czasach widać, że Bodzio bardzo mocno odrabiał, więc chyba pojechał trochę bardziej inteligentnie niż ja, bo ja przejechałem końcówkę na rzęsach. Mam wrażenie, że z kilometra na kilometr zwalniałem, ale udało się wygrać

– dodał „Kwiato”, dla którego był to trzeci triumf w mistrzostwach Polski w jeździe na czas.

Dzisiejsze zwycięstwo Michał Kwiatkowski może potraktować jako niewielki rewanż na Macieju Bodnarze za przedostatni odcinek Tour de France 2017. Wtedy, w Marsylii, po etapowy skalp sięgnął drugi z nich, pokonując Kwiatkowskiego o sekundę.

– Wolałbym się rewanżować na etapach Tour de France, ale zwycięstwo to zwycięstwo, więc super. Jakbym był teraz w butach Bodzia to zastanawiałbym się teraz, co można było zrobić lepiej, ale wiadomo, że każdy daje z siebie wszystko na całej trasie. Szkoda Bodzia w sumie, bo [była szansa na] któryś tytuł z kolei. Rozmawialiśmy w sumie o tym z nim ostatnio, że chyba pobiłby wtedy rekord Mytnika, ale może tak ma być, żeby pociągnął jeszcze kilka lat w tym kolarstwie

– mówił Michał Kwiatkowski. Maciej Bodnar ma na swoim koncie 8 tytułów mistrza Polski w jeździe na czas – podobnie jak Tadeusz Mytnik.

Pierwsza część

Dzisiejsza wygrana jest pierwszą w tym sezonie Michała Kwiatkowskiego. Pierwsza część roku w jego wykonaniu była bardzo intensywna – ze względu na narodziny córki zmienił on w tym roku kalendarz, dokładając sobie dni startowych w wyścigach jednodniowych. Ścigał się również w wielu etapówkach, jednak ze względu na problemy zdrowotne i kraksy ani razu nie włączył się w walkę o zwycięstwo. Pomagał jednak swoim kolegom z ekipy INEOS Grenadiers.

– Młodszy już nie będę i po prostu robię swoje. Wiadomo, że przytrafiają się takie rzeczy jak kraksy, ale robię swoje i pragnę wrócić na top i staram się pracować każdego dnia, żeby wrócić. Dzisiaj się udało wygrać, ale wiadomo, że myślę o tym, by być w jak najlepszej formie na Tour de France i dalej. Myślę, że prędzej czy później na pewno pokażę, że jestem w stanie coś ugrać

– powiedział z optymizmem w głosie.

– Chodzi o wyciąganie wniosków. Nikt nie jest alfą i omegą jeśli chodzi o przygotowania, szczególnie, że ten peleton i sposób przygotowań zmienia się z roku na rok, ciężko jest się przygotować poprzez wyścigi, więc trzeba podchodzić inteligentnie do samego przygotowania, ale często jest tak, że jest za późno na pewne zmiany i ma się kolejny rok na jakieś poprawki. Ja tej wiosny się dużo ścigałem, nie było to najlepsze rozwiązanie, ale chciałem przed narodzinami córki nadrobić trochę tych wyścigów, ale ostatecznie skończyło się tak, że ścigałem się chyba więcej niż normalnie, chociaż po poprzednim sezonie brakowało mi tego ścigania i dni startowych, dlatego takie plany, a nie inne. Teraz złapałem trochę świeżości, byłem na długim zgrupowaniu i to będzie na pewno owocowało w drugiej części sezonu

– dodał Polak, który za niewiele ponad tydzień stanie na starcie Tour de France w Bilbao. Nie wiadomo jeszcze, czy weźmie udział w niedzielnym wyścigu ze startu wspólnego – jeśli warunki atmosferyczne będą trudne, nie będzie można ryzykować ewentualnej kontuzji przed najważniejszym startem sezonu.

Michał Kwiatkowski ma też w swoich planach występ w Tour de Pologne i jeśli wszystko podczas Tour de France potoczy się po jego myśli, to powinniśmy zobaczyć go na starcie w Poznaniu.

Dostosowanie się do nowej sytuacji

Jeszcze kilka lat temu Team Sky dominował w Tour de France – kolarze brytyjskiego zespołu wygrali łącznie 7 edycji najważniejszego wyścigu świata, poprzez bezwzględną kontrolę grupy. Sytuacja się jednak zmieniła – ekipa INEOS Grenadiers w Wielkiej Pętli nie będzie największą siłą w peletonie. W jej składzie zabraknie też faworyta do zwycięstwa w generalce, przez co będzie musiała ona zmienić styl ścigania, oddając inicjatywę rywalom. Michał Kwiatkowski jest jednak dobrej myśli.

– Jeszcze za wcześnie, żeby o tym rozmawiać, ale na pewno nie jesteśmy faworytami do wygrania w generalce, ale też nie byliśmy przed Giro d’Italia, a Geraint Thomas prawie wygrał, więc trzeba być dobrej myśli, robić swoje, być zmotywowanym i zobaczyć, co będziemy mogli ugrać w tym Tour de France. Na pewno wszystko jest otwarte

– wyjaśniał.

– Sukcesy i dobra jazda kolegów z drużyny na pewno motywują i pokazują, że idziemy w dobrym kierunku

– dodał, odnosząc się do drugiego miejsca Gerainta Thomasa w klasyfikacji generalnej Giro d’Italia.

Zarówno Polak, jak i Walijczyk, należą do starszyzny INEOS Grenadiers. Ekipa w ostatnim czasie pozyskała wielu młodych, niezwykle utalentowanych kolarzy, którzy korzystają z bogatego doświadczenia Michała Kwiatkowskiego.

– Na pewno mam duże doświadczenie, więc wiem, że to jest też klucz do sukcesu dla młodszych kolarzy, bardziej nieokrzesanych. Kolarstwo jest piękne, że od 2010 roku jestem zawodowcem i spełniam się w różnych rolach

– zakończył.

Z Michałem Kwiatkowskim rozmawiał Kacper Krawczyk


Dziennikarze Naszosie.pl są obecni na Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym – Ostrołęka 2023. Zachęcamy do śledzenia materiałów z tych zawodów, a także naszych relacji tekstowych, które towarzyszyć Państwu będą przez wszystkie dni zmagań o medale naszego krajowego czempionatu.

Zapowiedź Mistrzostw Polski – Ostrołęka 2023
Mistrzostwa Polski 2023 – wszystkie teksty

Poprzedni artykułO 0,7 sekundy od złota – Maciej Bodnar tym razem ze srebrem Mistrzostw Polski [wywiad]
Następny artykułFilip Gruszczyński: „Najlepiej by było trafić do jakiejś drużyny development”
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Andrzej
Andrzej

Mistrz i wszystko w temacie

Marcraft
Marcraft

Pogacar na 15.7 km czasówce ponad 5 minut przewagi na drugim miejscem na mistrzostwach Słowenii. To jest turbo-forma. Vingegaard miałby pewnie 3, maksymalnie 3:30 nad drugim miejscem w tych mistrzostwach.

Rafał nieMajka
Rafał nieMajka

No to Grenadierzy muszą białoczerwoną koszulkę szyć i kask na czasówkę przemalować 🙂