fot. Amstel Gold Race

Strzała Walońska pań, w stosunku do męskiego odpowiednika, często rozgrywała się już na długo przed finałową wspinaczką. Tym razem było nieco inaczej, a do podnóża Mur de Huy dotarła bardzo liczna grupa. Tam morderczym tempem od samego podnóża od rywalek odjechała Demi Vollering i to właśnie Holenderka wygrała 26. edycję tego klasyku.

W męskim peletonie jest Tadej Pogačar, Jumbo-Visma czy Mathieu van der Poel, którzy dominują większość wyścigów, na starcie których się pojawią. Kobiety też mają swój odpowiednik takowego stanu rzeczy, a jest nim Team SD Worx. Holenderska formacja wygrywa wszystko jak leci, a kolejnym ich skalpem była Strzała Walońska, w której triumfowała Demi Vollering.

W trakcie wyścigu nie czułam się zbyt dobrze. Byłam bardzo zdenerwowana, ponieważ już dwukrotnie zająłam trzecie miejsce. Bałam się, że to się dzisiaj powtórzy, ale koleżanki z drużyny we mnie wierzyły. To było bardzo ważne. To one pomogły mi skupić się podczas wyścigu, zachować wiarę i zimną krew. Na Mur de Huy pojechałam we własnym tempie. Spojrzałam wstecz i byłam dość zaskoczony, że mam tak dużą przewagę. Jestem naprawdę bardzo szczęśliwa

— opowiadała po wyścigu Demi Vollering.

Jako druga metę przecięła Liane Lippert. Niemka z Movistar Teamu osiągnęła tym samym jeden z lepszych wyników w swojej karierze, w której ma jedynie 5 zwycięstw. 25-latka ma ostatnio jednak dobrą passę, a przez problemy z formą Annemiek van Vleuten to właśnie ona często jest liderką hiszpańskiej drużyny.

Drugie miejsce to dobry wynik. Jestem szczególnie dumna z tego, jak jechałyśmy jako zespół. Chciałyśmy dziś stworzyć dynamiczne widowisko. Plan zakładał wywarcie presji na SD Worx. Annemiek trochę wcześniej otworzyła wyścig swoim atakiem. To przyniosło dobry skutek, ponieważ SD Worx musiało marnować energię, aby zlikwidować tę akcję. Walczyłyśmy dzisiaj o zwycięstwo, ale drugie miejsce za Demi to dobry wynik. Obecnie jest jedną z najlepszych kolarek na świecie

— mówiła Liane Lippert.

Annemiek van Vleuten… W męskim peletonie z pewnością opowiadano by już o klątwie tęczowej koszulki, ale patrząc realnie trzeba pamiętać, ze mówimy po prostu o 40-letniej zawodniczce, która główne cele sezonu ma jeszcze przed sobą. Póki co Holenderka nie może odnaleźć siebie z zeszłego roku, acz mimo to udało jej się zajął 7. miejsce w Strzale Walońskiej.

Uzgodniłyśmy, że jako zespół będziemy atakować już na drugim Mur de Huy. Dałem tam naprawdę wszystko, naprawdę wszystko. To był dobry ruch, ponieważ SD Worx przegapiło tę akcję. Finał Strzały Walońskiej jest naprawdę piękny. Ta ściana jest taka stroma. Kiedy ja cierpię, cierpią wszyscy inni. Ostatecznie nie odjechałyśmy i przyszło nam walczyć na ostatnich dwóch wzniesieniach. Na Côte de Cherave czułam, że Demi jechała łatwo, więc jest to zasłużone zwycięstwo

— podsumowała zmagania czekająca na pierwszy triumf w sezonie 2023 Annemiek van Vleuten.

Poprzedni artykułPremiera serialu o Tour de France 4 czerwca
Następny artykułSylwester Szmyd: „Gdyby zabrakło Czarka w Giro, to prawie tak, jakby zabrakło lidera” [wywiad]
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzenie związane z tą dyscypliną? Wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku.
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments